Wady pracy lektora angielskiego

Praca nauczyciela angielskiego ma wiele zalet. Należą do nich między innymi intensywny i niebanalny kontakt z ludźmi oraz duża różnorodność, szczególnie jeśli pracujemy w różnych instytucjach, na różnych poziomach i podręcznikach, różnymi metodami. Nie trzeba uczyć długo, żeby zacząć dostrzegać wady pracy lektora angielskiego. W wielu przypadkach z czasem wady przebijają się na pierwszy plan. Oto moja osobista lista.

1. powtarzalność problemów

To prawda, że da się osiągnąć sporą różnorodność jako nauczyciel angielskiego. Wynika ona z uczenia z różnych podręczników, na różnych kursach i poziomach czy też w różnych instytucjach. A jednak nawet przy takiej wielostronnej organizacji pracy nie da się uciec od wrażenia, że wiele problemów, które napotykamy, są identyczne. Powtarzają się.

Nasi kolejni uczniowie mają trudności z opanowaniem tej samej gramatyki, robią podobne błędy fonetyczne, pytają o powtarzające się słownictwo, mają skłonności do ulegania zbliżonym kalkom z polskiego. Naszym zadaniem za każdym razem jest doprowadzenie ich do podobnego standardu. Z doświadczenia wiemy, że najlepiej działają te, a nie inne metody.

Jest różnorodność, ale jest też olbrzymia powtarzalność. Na początku można jej nie dostrzegać, ale z czasem na pewno to wrażenie przyjdzie. A potem się nasili. Bo przecież najbardziej rozwijamy się wtedy, gdy robimy coś nowego. Idziemy do przodu. Mierzymy się z wyzwaniami. W nauczaniu języka tych wyzwań może całkiem szybko zabraknąć. Jak szybko? To już zależy od naszego nastawienia, ambicji, itp.

2. stres

Podobno najbardziej stresującym zawodem na świecie jest zawód pilota. Wysoko w rankingu jest też tłumacz konferencyjny. Nie wiem, gdzie jest lektor języka angielskiego (lub innego), ale z moich doświadczeń i obserwacji kolegów po fachu dam głowę, że dość wysoko. Są nauczyciele z większym luzem, ale mi tego stanu nigdy nie udało się osiągnąć.

Stres wynika z konieczności regularnego stawania przed dużą liczną ludzi. Ci ludzie zmieniają się co półtorej godziny. Trzeba ich rozgrzać, przestawić na edukacyjne tory, zmotywować do działania, utrzymać ich zainteresowanie, a do tego być miłym, pomocnym i interesującym. I kompetentnym. Jeśli uczymy kilka grup dziennie, obsługujemy na tym poziomie zaangażowania ok. 50 osób, czasem więcej.

Wymagania są wysokie, szczególnie jeśli są to prywatni klienci. Zapłacili i mają prawo do wysokiej jakości usług. Trochę mniej stresu jest w szkołach publicznych, ale tu wchodzą problemy dyscyplinarne czy motywacyjne.

3. edukacja się zmienia

Jeszcze kilka lat temu byłem pewien, że tradycyjna nauka twarzą w twarz, na żywo, w klasie, nigdy nie straci swojej siły. Od jakiegoś czasu moje nastawienie coraz bardziej się jednak zmienia. Inaczej się teraz uczymy, inaczej konsumujemy informacje, czegoś innego wymaga od nas świat pracy. Mniej czytamy, mniej polegamy na autorytetach, bardziej liczy się innowacja niż przestrzeganie reguł. A do tego mamy dostęp nie tylko do fenomenalnych materiałów do nauki, ale też żywego języka. W internecie i na żywo – jaki problem wyjechać, poznać obcokrajowców.

Uczenie się z książek, uczenie się w klasie, uczenie się w starym stylu po prostu coraz mniej działa. Widać to w malejącej motywacji uczniów oraz ich niezgodzie na techniki, które jeszcze pięć lat temu każdy przyjmowali jak prawdę objawioną.

Czy jest tu miejsce dla lektora języka angielskiego? Na pewno tak, ale w trochę innej roli. Inspiratora, motywatora, mediatora, moderatora. Póki co wygląda to jednak dość niepokojąco – nauczyciele uczą w starym stylu, uczniowie coraz słabiej na to reagują, nikt nie ma gotowej odpowiedzi na to, jak dobrze uczyć w dzisiejszych czasach.

4. znikające zarobki, malejący prestiż

Przeżyliśmy boom na usługi językowe. Pod jego wpływem wielu młodych ludzi studiowało anglistykę, germanistykę i inne językowe kierunki. Wydawało się, że nie będzie problemu ze znalezieniem dobrze płatnej pracy. Tak rzeczywiście było jeszcze pięć-sześć lat temu.

Sam pamiętam jak dziś wizytę na rozmowę kwalifikacyjną w znanej szkole sieciowej w Poznaniu po ukończeniu licencjatu. Na pytanie o swoje oczekiwania finansowe podałem stawkę studenckich korepetycji, a moja przyszła szefowa podsunęła mi do podpisu umowę ze stawką trzy razy wyższą. Mój brat informatyk myślał wtedy o przekwalifikowaniu się.

Grupy były liczne i nieprawdopodobnie zmotywowane. Ludzi jeździli zagranicę do pracy, widzieli swoją szansę w nauczeniu się lepiej języka. Dzisiaj krajobraz jest zupełnie inny. Konkurencja ze strony alternatywnych metod (choćby angielski online) się wzmogła, a liczba klientów znacząco zmalała.

Zmalały też stawki dla lektorów angielskiego. I to kilka razy w przeciągu kilku lat. Nie ma najmniejszego powodu, żeby sądzić, że trend się odwróci. Dodajmy do tego niż demograficzny przechodzący przez polskie szkoły publiczne i mamy przepis na piękną katastrofę. Sytuacja na rynku pracy to w tej chwili olbrzymia wada pracy lektora angielskiego. Szczególnie jeśli liczymy na ponadprzeciętne zarobki.

planetaangielskiego
 

Click Here to Leave a Comment Below 0 comments

Leave a Reply: