[nie ma głupich pytań] #003 „Uczę się angielskiego od kilku lat, ale jestem niezadowolona z efektów”. Jak ruszyć z miejsca?

Napisała do mnie Magda:

„Niedawno znalazłam Pana boga i bardzo się cieszę, że on istnieje. Chciałabym się zacząć uczyć języka, bo co prawda „uczę się” już go od kilku lat w szkole, ale raczej nauką nazwać tego nie można. Mój poziom jest bardzo podstawowy. I chciałabym zapytać, od czego tak właściwie zacząć się uczyć?

Bo wszyscy mówią „bierzesz książkę / podręcznik, siadasz na tyłku i się uczysz”, ale ja tak właściwie to nie wiem, od czego zacząć. Motywację już mam, ale chciałabym jej nie stracić zakuwając od samego początku słówka. Może ma Pan jakiś sposób lub zna Pan jakąś stronę na której zostało to fajnie opisane. Z góry bardzo dziękuję”

Dobre pytanie. Co ma zrobić ktoś, kto wiele lat się uczył angielskiego i jest niezadowolony z rezultatów? Jak ruszyć z miejsca, w którym się utknęło?

Metoda + motywacja

Czuję się identycznie jak Magda myśląc o swojej znajomości niemieckiego. I o pływaniu. I jeszcze o programowaniu. I o graniu na harmonijce. A nawet o prowadzeniu tego bloga.

Każdą z tych umiejętności chciałbym opanować znacznie lepiej niż obecnie. Jestem niezadowolony z rezultatów mimo że od lat poświęcam im czas.

Pytanie brzmi: „dlaczego niektóre umiejętności udaje nam się rozwijać, a inne – mimo że wydają się dla nas ważne – tkwią w stagnacji”?

Jestem zdania, że najszybsze postępy w każdej dziedzinie robimy wtedy, gdy zbiegną się dwa czynniki – trafione metody oraz silna motywacja. Gdy nie ma autentycznej motywacji lub metody działania nam nie odpowiadają, postępy będą wolniejsze, może wkradać się frustracja czy słomiany zapał.

Z jakiegoś powodu nigdy nie znalazłem takiego połączenia metody i motywacji przy nauce języka niemieckiego. Mimo że uczę się go dłużej niż angielskiego. Nie mogę tego wykrzesać – mimo że świadomie bardzo chcę – żeby nauczyć się programować.

Myślę, że Magda musi przyjrzeć się dotychczasowym metodom oraz motywacji.

Eksperymentować z metodami

Ktoś kiedyś powiedział: „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów”. Jeśli Magda uczyła się przez kilka lat i nie widzi rezultatów, powinna krytycznym okiem spojrzeć na to, jak uczyła się do tej pory.

Prawdopodobnie potrzebuje jakiejś zmiany.

Na pewno nie zaszkodzi spróbować czegoś nowego. Poeksperymentować. Niestety nie wiem, jak uczyła się do tej pory, ale być może jej umysł jest zmęczony książkowymi metodami. Być może nie pasują do jej stylu życia. Kilka pomysłów, którymi sam próbowałbym rozwiązać ten problem:

1. Aplikacje na telefon

Ich zaletą jest to, że treści edukacyjne są w nich logicznie zorganizowane. Pomagają uczyć się krok po kroku. Dobrze wpisują się też w nasz obecny styl życia – smartfony mamy cały czas przy sobie, możemy z nich korzystać w każdym czasie wolnym (np. w komunikacji miejskiej).

Bardzo funkcjonalne aplikacje do nauki języków obcych to między innymi Duolingo, Memrise czy Rosetta Stone.

2. Gadżety językowe

Technologia może pomóc też uatrakcyjnić proces uczenia się. Strony internetowe i aplikacje typu Fiszkoteka czy Quizlet pozwalają tworzyć fiszki i quizy, korzystać z bazy gotowych materiałów, trenować słownictwo, pisownię czy wymowę.

W jednym z poprzednich wpisów pokazałem też, jak można potrenować mówienie po angielsku korzystając z darmowych narzędzi firmy Google.

3. Więcej komunikacji i działania

Wielu uczących się zbyt długo skupia się na biernych umiejętnościach – wkuwaniu słówek czy piłowaniu gramatyki. Dla równowagi i pobudzenia motywacji powinni częściej trenować umiejętności aktywne, przede wszystkim pisanie i mówienie, ale też „robienie czegoś” przy pomocy języka.

Rozwiązaniem mogą być zajęcia tylko mówione, np. przez Skype.

Inny pomysł to dołączenie do jakiegoś forum w języku angielskim lub obserwowanie jakiegoś bloga czy vloga powiązanego z naszymi zainteresowaniami, zadawanie tam pytań, uczestniczenie w rozmowie.

Bardzo interesującym miejsce dla bardziej swobodnych użytkowników angielskiego (a przy tym osób ciekawych świata) może być serwis Quora.

Wspominałem wielokrotnie o tym, że w moim przypadku kluczową umiejętnością przy uczeniu się czegokolwiek jest robienie dużej ilości notatek i ich organizowanie.

Wzmocnić motywację

Drugi element tej układanki to motywacja. Magda pisze, że ma silną motywację. Nie mi oceniać, czy tak rzeczywiście jest, ale faktem jest, że osoby silnie zmotywowane działają znacznie bardziej skutecznie.

Dzięki bardzo silnej motywacji szybko języka uczą się Mormoni. Ta motywacja to wizja bliskiego wyjazdu do obcego kraju. To mit, że mają wyjątkowe zdolności. Są po prostu mega zmotywowani i rzeczywiście działają, żeby osiągnąć cel (porozumieć się z obcokrajowcami).

Miałem jakiś czas temu ucznia na prywatnych zajęciach. Męczył się strasznie. Ciągle powtarzał, że przy jego braku zdolności będzie się uczył angielskiego do końca życia. Był niezadowolony z rezultatów mimo że uczył się od kilkunastu lat (z przerwami). Był pracownikiem naukowym uczelni technicznej.

Przełomem w jego przypadku była seria wyjazdów zagranicznych, w których musiał uczestniczyć. Do Francji, do Niemiec, do Chile, na Słowację. Musiał w końcu używać języka do działania, porozumiewania się, rozwiązywania codziennych spraw. Angielski przestał być abstrakcyjnym przedmiotem szkolnym, stał się czymś rzeczywistym. A po drugie – mój znajomy odkrył, że to, czego nauczył się wcześniej, składa się w całkiem funkcjonalną całość. Po prostu działa.

Miałem podobne doświadczenia i z angielskim, i z niemieckim, i z innymi umiejętnościami. Trzeba je wypróbować „w terenie”. Jako student byłem na kursie niemieckiego we Freiburgu. Pamiętam, że miesiąc w niemieckojęzycznym kraju bardzo mnie rozwinął. Tego typu całościowych postępów nigdy bym nie osiągnął jeszcze więcej ucząc się z książek, z kursów internetowych czy aplikacji.

Motywacją może być też chęć zdania jakiegoś egzaminu czy zdobycia jakiegoś certyfikatu. Po trzech latach nauki udało mi się zdobyć CAE i pamiętam, że wizja osiągnięcia czegoś takiego była dla mnie bardzo motywująca.

Mieszanka rozwojowa

Gdybym miał skomponować jakąś magiczną miksturę, która mogłaby rozwiązać problem Magdy z językiem angielskim, składałaby się w 60% z wzmocnienia / rozpalenia motywacji i z 40% ze zmiany metod uczenia się – prawdopodobnie na bardziej nowoczesne i aktywne.

W praktyce mogłoby to oznaczać poszukiwanie jakiegoś zanurzenia w języku angielskim (np. na wyjeździe edukacyjnym, zawodowym lub turystycznym), dołączenie do jakiejś społeczności mówiącej po angielsku (w internecie lub realu) lub rozwijanie relacji z obcokrajowcami.

Druga część to metody – tu postawiłbym na technologię (np. aplikacje) oraz większy nacisk na aktywne użycie języka (pisanie, mówienie).

 

planetaangielskiego
 

Click Here to Leave a Comment Below 0 comments

Leave a Reply: