Archive

Category Archives for "Technologia i edukacja"

Angielski przez Skype – jak to wygląda z perspektywy nauczyciela?

To działa – sprawdziłem w praktyce. Da się uczyć angielskiego przez internet. Przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń. Przez ostatni rok uczyłem angielskiego przez Skype trzy dorosłe osoby (każdego indywidualnie).

Wiem, że dla niektórych nauczycieli angielskiego korepetycje czy konwersacje przez Skype to od pewnego czasu bardzo ważne źródło pracy. Znam nawet polską lektorkę, która wyjechała z dziećmi i mężem Amerykaninem na wyspę gdzieś w Wenezueli – utrzymują się z udzielania lekcji przez internet.

Wiem też, że ten rodzaj nauki języka staje się coraz popularniejszy wśród uczniów. Technologia i tak stała się częścią naszego życia codziennego, więc dlaczego nie wykorzystać internetu, Skype’a i innych narzędzi, żeby podnosić swoje kompetencje językowe? Jak oceniam możliwości uczenia się angielskiego przez Skype z perspektywy nauczyciela?

Dojrzała technologia

Skype i cała reszta technologii wspierającej uczenie języka angielskiego przez internet są bardzo stabilne. To nie są jakieś eksperymentalne narzędzia, które raz działają, a raz nie. Jeśli i nauczyciel, i uczeń zadbają o to, żeby mieć w miarę aktualne wersje Skype’a oraz połączenie internetowe umożliwiające swobodną transmisję audio i wideo, warunki techniczne są właściwie spełnione.

Tak jak pisałem, mam koleżankę, która przeprowadza lekcje angielskiego przez Skype z małej wyspy w Wenezueli, z uczniami w Polsce. Jej mąż ma bardzo wielu uczniów w Rosji – też „nadaje” z Wenezueli.

Przyznaję – przez ostatni rok miałem jakieś 100 takich lekcji z trzema różnymi osobami i nie każda z nich odbyła się bez zakłóceń. Powiedzmy, że 5% z nich musieliśmy odwołać z powodów technicznych (np. słaba jakość połączenia, problemy z aktualizacją Skype’a, problemy z komputerem którejś ze stron, itp). To nie jest duży odsetek. Jest porównywalny z odwołaniami tradycyjnych zajęć, np. ze względu na kłopoty z dojazdem.

Odpowiednie warunki

Z mojego doświadczenia wynika, że kluczem do udanych zajęć językowych przez Skype, jest zapewnienie odpowiednich warunków.

Próbowałem kiedyś przeprowadzić lekcję z gościem, który ciągle chodził po domu, a w tle biegały dzieci i żona. Totalna klapa. I dla niego, i dla mnie. Uczeń musi mieć spokój. Powinien wygodnie siedzieć, najlepiej sam w jasnym pokoju. Niewskazana jest duża ilość ruchu. Warto zminimalizować źródła rozproszenia. Potrzebne jest skupienie.

Jeśli są takie warunki, lekcja angielskiego przez Skype może być naprawdę udana.

Dodatkowe technologie

Skype to tylko część większej całości. Skoro nauka przenosi się do świata cyfrowego, warto wykorzystać inne narzędzia, żeby zajęcia były bogatsze i bardziej spójne. Jakie to były narzędzia w moim przypadku?

  • komunikacja po angielsku przez e-mail (np. z zapowiedzią tematu i odnośnikiem do stron internetowych z treściami po angielsku jak YouTube czy TED, które będą użyte na zajęciach)
  • Google Docs jako miejsce, w którym uczeń może przechowywać prace pisane (a nauczyciel może je sprawdzić korzystając z takich funkcji jak oznaczanie kolorami, komentarze, itp)
  • Google Docs jako miejsce, w którym nauczyciel może prezentować informacje lub ćwiczenia i pracować na nich wspólnie z uczniem
  • słowniki internetowe (np. Longman), do których można na bieżąco lub na początek / zakończenie zajęć odsyłać ucznia, żeby zweryfikować wymowę, przeczytał przykłady użycia czy kolokacje

Jak się to wszystko połączy, można zorganizować naprawdę interesujące i wielowarstwowe zajęcia.

Czy dla wszystkich?

Moje doświadczenie z uczeniem angielskiego przez Skype jest niewielkie – trzech dorosłych i dobrze zmotywowanych profesjonalistów, którzy chcieli się rozwijać.

Nie jestem pewien, czy angielski przez internet to dobre rozwiązanie dla młodszych uczniów. Z jednej strony na pewno odpowiadałby ich przyzwyczajeniom związanym z codziennym używaniem technologii. Z drugiej – wydaje mi się, że na wczesnych etapach edukacji ważny jest bezpośredni kontakt z nauczycielem oraz oswojenie się z językiem „na żywo”. Nie mam na to oczywiście żadnych twardych dowodów, ale obserwując, jak moi synowie uczą się ode mnie angielskiego, nie przypuszczam, że mógłbym osiągnąć to samo mówiąc do nich „zza ekranu”.

Wydaje mi się też, że Skype to wymarzone środowisko do konwersacji i rozwijania języka w oparciu o bogactwo materiałów w internecie, w mniejszym stopniu do nauki od podstaw. Oczywiście mogę się mylić.

Co z tego ma uczeń?

Spotkałem niedawno kolegę, który na gwałt poszukiwał native speakera angielskiego. Rozpoczął pracę w polskim oddziale amerykańskiego koncernu pod Poznaniem i musiał trochę „podkręcić” swój angielski. Bardzo zależało mu na native speakerze.

Tyle że przez kilka tygodni nie mógł znaleźć nikogo, kto miałby czas na spotkanie w dogodnym dla obu stron miejscu. Dalej szukał, gdy się spotkaliśmy. Zasugerowałem mu, żeby otworzył się na możliwości, jakie daje nauka języków przez internet.

Jedną z takich możliwości jest wybór nauczyciela spośród nieskończenie większego grona chętnych. Tego typu usługi oferują ludzie z całego świata i z pewnością da się znaleźć coś o odpowiedniej porze. Miejsce nie gra roli – ważne, żeby był dostęp do sieci i trochę spokoju.

Druga rzecz – oprócz tej elastyczności pracy z nauczycielem przez internet – to lepsze dostosowanie nauki do naszego współczesnego życia. Muszę powiedzieć, że jednym z powodów, dla których zrezygnowałem jakieś trzy lata temu z pracy w szkołach językowych i na uczelniach wyższych był kryzys tradycyjnych metod nauczania. Ludzie po prostu coraz gorzej reagują na książki do nauki, ćwiczenia wypełniane ołówkiem, ręczne pisanie teksów, itp.

To ma się nijak do ich codzienności. Inaczej pracują. Inaczej konsumują informacje. Dlaczego naukowiec, grafik albo inżynier, który potrzebuje angielskiego do pracy miałby uczyć się jak w latach 90-tych?

Z mojego doświadczenia wynika, że dobrze poprowadzone zajęcia z angielskiego przez Skype, mogą pomóc przełamać ten kryzys tradycyjnych metod uczenia.

Jak użyć Google do nauki angielskiego – część druga

Dawno, dawno temu opisałem trzy proste triki, dzięki którym możemy wykorzystać wyszukiwarkę Google do nauki języka angielskiego. Nie każdy wie, że w Google wbudowany jest słownik angielskiego (włącznie z wymową do odtworzenia) – wystarczy do słówka dopisać komendę „define” lub „definition”, np. „serendipity define”. Pisałem również o tym, jak sprawdzić, czy jakiś fragment tekstu czy wyrażenie są prawidłowo użyte i naturalne. Trzecią przydatną funkcją są automatyczne podpowiedzi.

W tym artykule chciałbym pokazać trzy kolejne sposoby na wykorzystanie technologii Google w nauce języka angielskiego (i innych).

1. Porozmawiaj z komputerem

Od jakiegoś czasu Google intensywnie rozwija technologię rozpoznawania mowy. To brzmi jak z filmu science fiction, ale w tej chwili możemy praktycznie w całości obsługiwać wyszukiwarkę za pomocą komend głosowych. Co więcej, miły damski głos będzie nam odpowiadać.

W ten sposób możemy wyszukiwać informacje (od pogody po dane giełdowe), korzystać z kalkulatora czy obsługiwać inne programy (np. YouTube czy budzik). Niedawno nagrałem krótkie wideo, w którym sprawdzam, czy da się trochę pogadać z komputerem po angielsku.

Zachęcam do przetestowania w ten sposób swojego angielskiego oraz samej technologii. Na początek spróbujmy dowiedzieć się czegoś o Madrycie. Zadajmy te pytania za każdym razem dając Google chwilę na odpowiedź:

What is the capital city of Spain?

What is the population of Madrid?

What is the weather like in Madrid?

Is it going to be sunny tomorrow in Madrid?

Show me photos of Madrid

How do you say „Nice to meet you” in Spanish?

Google powinno poradzić sobie z interakcją przy każdym z tych pytań. Jeśli korzystamy ze smartfona z systemem Android, możemy również poprosić Google, żeby ustawiło nam budzik na następny dzień. Proszę sprawdzić, czy zadziała:

Wake me up at 7am.

2. Zrób komputerowi dyktando

Funkcja rozpoznawania mowy wbudowana jest również w edytor tekstów Google Docs. Możemy jej użyć do przetrenowania jakiegoś tekstu czy jakichś wyrażeń w angielskim (lub dowolnym innym języku obsługiwanym przez tę technologię).

Jak to może wyglądać w praktyce? Na potrzeby tego artykułu znalazłem krótki tekst z interesującym słownictwem (pochodzi z książki Business Vocabulary in Use – elementary). Zamierzam go przeczytać do mikrofonu. Sprawdzimy, czy komputer mnie dobrze zrozumie i – przy okazji – potrenuję trochę mówienie.

Google dictation

To nie było idealne – trzeba mówić dość wolno i wyraźnie. Google potrafi co jakiś czas coś przekręcić. Ale i tak jako darmowa metoda ćwiczenia wymowy, słownictwa czy gramatyki przez czytanie na głos zdań, tekstów czy wyrażeń wydaje się dość interesująca.

3. Największy słownik obrazkowy świata

Google startował jako wyszukiwarka tekstowa, ale w tej chwili radzi sobie świetnie również z innymi typami informacji. Przy nauce języków przydatna może być wyszukiwarka Google Images.

Najlepsze jest to, że po wpisaniu hasła, nie dostaniemy tylko zdjęć, ale też propozycje pokrewnych rzeczy lub aktywności. Wrzuciłem do Google Images słowo „dandelion”. Oprócz zdjęć mleczy widać też sugestię, że mogę się zainteresować zdjęciami „blowing dandelion”, czyli zdmuchiwania mlecza.

Google Images do nauki języka angielskiego

Co ciekawe, Google Images można też użyć w drugim kierunku. Być może mamy czegoś zdjęcie (np. jakiegoś zwierzęcia, warzywa czy dania), ale nie wiemy, jak to powiedzieć po angielsku. Google znajdzie podobne zdjęcia i pomoże nam w ten sposób odkryć, jak coś się nazywa.

Inny trik: Google Images możemy przeszukiwać również za pomocą komend głosowych.

 

3 strony internetowe, które pomogą Ci atrakcyjnie prezentować informacje

Co ma wspólnego prezentowanie informacji z nauką języka angielskiego czy jakiegokolwiek innego? Wbrew pozorom bardzo dużo. Przecież języki służą właśnie do komunikowania się, przekazywania informacji, do wyrażania najróżniejszych treści.

Możemy robić to w najprostszy sposób – słowem pisanym. Ale nie ma się co oszukiwać – żyjemy w kulturze obrazkowej, multimedialnej, oczekujemy bogatszych i efektowniejszych form komunikacji. Jestem wielkim fanem wciągania tego trendu do nauki języka i innych umiejętności.

Dlaczego? Ponieważ w atrakcyjnym prezentowaniu informacji w języku obcym łączy się element nauki z czymś dużo bardziej twórczym. A uczenie się jest sto razy skuteczniejsze, jeśli nie tylko powtarzamy czy przetwarzamy informacje, ale też coś tworzymy.

Warto zajrzeć na te trzy strony internetowe, żeby przekonać się, że w każdym języku można naprawdę kreatywnie się wyrazić. Każda z nich pozwala na tworzenie nowych, atrakcyjnych treści przez użytkowników.

1. Prezi

O tej stronie do tworzenia naprawdę wystrzałowych prezentacji dowiedziałem się, uwaga, uwaga, od jednego z najgorszych studentów w jednej z grup, którą uczyłem swego czasu na Politechnice Poznańskiej. Nie był to na pewno orzeł, jeśli chodzi o język angielski, ale miał wiele innych pozytywnych cech.

Nawiasem mówiąc, moje doświadczenia z zadawaniem uczniom i studentom obowiązkowych prezentacji są fatalne. Jesteśmy niestety po czubek głowy zanurzeni w kulturze kopiuj-wklej.

Większość prezentacji była po prostu zdarta z Wikipedii lub innego źródła, a wysiłek włożony w przygotowanie i dostarczenie całości dla publiczności bardzo niski. Nie dało się nie odnieść wrażenia, że to całe zadanie to atrapa – odbębnić, stracić trochę czasu i przetrwać. Tego typu nastawienie wielu studentów było jedną z głównych przyczyn mojego odejścia z systemu formalnej edukacji – to po prostu nie działa i nie ma się co oszukiwać, że jest inaczej. Oczywiście zdarzały się chwalebne wyjątki.

Wracając do Prezi – jest to aplikacja do tworzenia i udostępniania dynamicznych, ciekawie zaaranżowanych prezentacji. Nie ma co opowiadać, to trzeba zobaczyć na własne oczy. Polecam stworzenie następnej prezentacji w pracy lub szkole w Prezi.

2. Infogram

Co ciekawe, firma Infogram pochodzi z jednego z moich ulubionych miast – Rygi na Łotwie. Prowadzi serwis, na którym możemy tworzyć tzw. infografiki, czyli połączenie danych z elementami wizualnymi (np. zdjęciami, diagramami, wykresami, itp.). Coś o tym już wspominałem przy okazji map mózgu.

Czy to można wykorzystać przy nauce angielskiego lub innych języków obcych? Dlaczego nie? Jeśli ktoś ma zmysł projektanta i lubi pracować z różnymi mediami, może wykorzystać to narzędzie do powtórki jakiegoś materiału. Potrafię sobie wyobrazić infografikę na temat jakiegoś tematu leksykalnego (słownictwo) lub streszczenie artykułu w wizualnej formie (z najważniejszymi cytatami, itp.).

Jak to może wyglądać? Weźmy pierwszą lepszą infografikę z serwisu visual.ly, który zbiera tego typu wynalazki i pozwala tworzyć nowe. Zadanie domowe – stwórz swoją pierwszą infografikę w języku angielskim na wybrany temat.

Slideshare to strona, na której użytkownicy mogą umieszczać swoje prezentacje (np. zrobione w Prezi czy MS Powerpoint). Robią to, żeby dzielić się wiedzą i promować swoją osobę.

Warto zajrzeć na Slideshare, jeśli szukamy inspiracji do jakiegoś tematu lub jeśli chcemy po prostu przejrzeć czyjąś pracę. A niektóre z nich są naprawdę fenomenalne. Codziennie serwis promuje kilka wyróżniających się pokazów slide’ów, nie tylko podanych w atrakcyjny sposób (również jeśli chodzi o język), ale też na super ciekawe tematy, którymi żyje świat. Warto zajrzeć, mimo że nie są to materiały czysto edukacyjne.

Ale czy edukacja musi odbywać się w szkole, z podręcznika i pod okiem nauczyciela?

Czy mapy mózgu pomagają w uczeniu się?

Jedna z czytelniczek zapytała mnie w komentarzu, czy uważam mapy mózgu za dobry sposób wspomagania nauki języka angielskiego? Krótka odpowiedź brzmi: hell, yeah!

Pod wieloma względami jest to jeden ze sposobów robienia notatek praktycznie na każdy temat, a jak już pisałem wcześniej uważam notatki w każdej formie za podstawę uczenia się angielskiego. Uczenia się czegokolwiek. Ale mapa mózgu to więcej niż notatka – to cały uporządkowany system dotyczący jakiegoś zagadnienia.

Stworzenie mapy mózgu jest więc w pewnym sensie równoznaczne z uporządkowaniem jakiegoś obszaru – może być to słownictwo związane z konkretnym tematem czy nasze poglądy dotyczące pytania, którego możemy spodziewać się np. na egzaminie ustnym. Tak czy inaczej, chodzi o zebranie dużej liczby informacji w jeden system.

Jakie są zalety map mózgu?

Zacznę od własnych doświadczeń w roli lektora / nauczyciela angielskiego. Prowadziłem kilka razy zajęcia z mówienia (tzw. speaking) przygotowujące studentów anglistyki do egzaminu ustnego. Sam też do wielu takich egzaminów się przygotowywałem w czasach studenckich.

Jednym z największych problemów każdego zdającego jest utknięcie w koleinie. O co chodzi? O to, że podczas rozmowy z egzaminatorem na bardzo szeroki temat (powiedzmy: rolę internetu w naszym życiu) kandydat mówi ciągle o jednym jego aspekcie (na przykład: tylko zagrożenia internetu). W stresie spowodowanym egzaminem ustnym, nie potrafi przejść do innych aspektów tego tematu i robi przez to dużo gorsze wrażenie. Przede wszystkim dlatego, że szybko kończą mu się pomysły, o czym by tu jeszcze powiedzieć.

A stąd już prosta droga do tzw. avoidance strategies, czyli dążenia do jak najszybszego zakończenia wypowiedzi („Well. I think that’s it basically”, „Nothing comes to my mind really”, itp.).

Moja rada dla studentów, która wzięła się z moich własnych technik, była zawsze taka sama – użyjcie mapy mózgu, żeby stworzyć wokół jednego pytania czy zagadnienia jak najwięcej jego aspektów. Żeby spojrzeć na nie z różnych stron i je sproblematyzować. Oczywiście – nigdy nie ogarniemy w ten sposób wszystkiego, ale przy odrobinie wysiłku wymyślimy o wiele więcej niż w chwili stresu na egzaminie. Tak może to wyglądać w najprostszej formie – rozbite pod kątem tego, na kogo oceniam wpływ internetu – najmłodszych, dorosłych czy ludzi starszych.

Czy mapy mózgu to dobry pomysł w nauce języka angielskiego?

Czy mapy mózgu to dobry pomysł w nauce języka angielskiego? zrobione w bubbl.us

Oczywiście mapy mózgu mogą mieć bardziej artystyczną formę i dać w ten sposób trochę dodatkowej satysfakcji w trakcie uczenia się. Przy tego typu mapach zawsze radziłem dodawać w odpowiednich miejscach ciekawe cytaty, przykłady, anegdoty, itp. – dzięki temu wypowiedź jest ciekawsza.

Ale najważniejsze jest tak naprawdę coś innego – mapy mózgu w jakiś tam sposób odzwierciedlają to, jak działa nasz mózg. Jest on w każdym momencie nakierowany na porządkowanie informacji, wrzucanie ich do odpowiednich kategorii, ustalanie połączeń między nimi, itp.

I najlepsze jest to, że po pewnym czasie pracowania z mapami mózgu wzmocnimy ten tryb działania na tyle, że nie będziemy potrzebować za każdym razem wizualizacji naszych pomysłów. Łatwiej będą układać się nam w coś uporządkowanego, bo wiele razy przećwiczyliśmy ten schemat klasyfikowania, itp.

Mapy mózgu – jak i kiedy je robić

Uważam, że najlepsze mapy mózgu możemy zawsze zrobić dla siebie sami. Podobnie zresztą jak fiszki czy notatki. Nie ma jednej optymalnej metody – każdy jest inny, każdy myśli i kojarzy fakty trochę inaczej. Ja jestem zwolennikiem prostoty, ale wiem, że wiele osób lubi wykorzystywać kształty, rozmiary czy kolory, żeby dodatkowo wzmocnić efekt i tworzyć w praktyce infografiki (jak ta z Bondem poniżej), a nie mapy mózgu. Tak czy inaczej – największa korzyść jest z tworzenia, a nie efektu końcowego.

James Bond 50th anniversary mind map

 

Najważniejsze, żeby mapa koncentrowała się wokół jednego tematu lub zagadnienia i w jakiś logiczny sposób organizowała jak najwięcej informacji wokół niego.

Tu jest dość istotny moment – najpierw musimy mieć dużo informacji, a dopiero potem je będziemy porządkować. Dlatego robienie map mózgu to moim zdaniem dobry sposób na podsumowanie lub ogarnięcie większego materiału. Zakończyłaś duży rozdział z angielskiego – podsumuj słownictwo w formie mapy mózgu. Przeczytałeś duży tekst z mnóstwem nowych pojęć – spróbuj przedstawić to jako mapa mózgu.

Czy mapy mózgu pomagają w nauce angielskiego – podsumowanie

Najbardziej pomoże nam tworzenie takich map – nie ma nic lepszego niż samodzielne przetwarzanie i porządkowanie informacji, również językowych. Nie tylko będziemy mieli materiały dostosowane do naszych potrzeb, ale w twórczy i krytyczny sposób przerobimy słownictwo, zagadnienia tematyczne czy coś innego. Po pewnym czasie wypracujemy łatwość w uczeniu się nowych rzeczy, bo wszystkie poprzednie będą na swoim miejscu, a my będziemy mieli skuteczną metodę rozpracowywania kolejnych.

To oczywiście tylko część procesu uczenia się języka czy innych umiejętności i nie należy ich traktować jako magicznego rozwiązania wszystkich problemów.

Tutaj więcej sposobów na skuteczniejsze uczenie się – między innymi metoda optymalnych powtórek, technika Pomodoro oraz technika Feynmana.

Jak robić notatki przy pomocy aplikacji internetowych?

Nie ma nauki bez robienia notatek. Dotyczy to nie tylko języków obcych, ale też każdej innej dziedziny. Dotyczy to zresztą nie tylko edukacji. Jestem pod tym względem radykalny – umiejętność robienia, porządkowania i korzystania z notatek to absolutny fundament.

Obfite notatki to jeden z moich sekretów skutecznej nauki języka angielskiego, pomagają mi także w wielu innych dziedzinach życia. Bardzo długo używałem do ich robienia papierowych notatników lub zeszytów. Większość do dzisiaj posiadam – są zapisane słówkami, cytatami, nazwiskami, tytułami, mapami mózgu, pomysłami, itp.

Przez ostatnie kilka lat stopniowo przesiadłem się jednak na darmowe aplikacje do notowania i dzisiaj mogę już stwierdzić z całym przekonaniem: co ja bym dał za to, żeby móc z nich korzystać już 15-20 lat temu!

Wszystkie moje zapiski byłyby teraz w jednym miejscu – od notatek z angielskiego i innych przedmiotów po najdziwniejsze pomysły, które miałem po drodze!

Na szczęście jestem od zawsze maniakiem organizowania informacji i gdy tylko pojawiały się ciekawe programy lub aplikacje z tej dziedziny, szybko je adoptowałem do swoich potrzeb. Przez ostatnie kilka lat wypracowałem swój warsztat pracy, którym chciałbym się teraz podzielić.

Evernote

Evernote to dla mnie kompletnie rewolucyjne narzędzie – darmowy program (jest też wersja polska, ale dla uczących się angielskiego polecam oczywiście angielską) do robienia i organizowania notatek. Piętnaście sekund po przeczytaniu o nim w internecie, miałem go nas swoim komputerze – było to jakieś cztery lata temu.

Co możemy robić w Evernote? Po zainstalowaniu na PC, tablecie lub smartfonie, możemy tworzyć w nim notatniki (np. angielski, praca, itp.), a wewnątrz tych notatników możemy tworzyć notatki. Które z kolei możemy dowolnie nazywać oraz dodawać do nich etykietki (np. słówka, gramatyka, itp.).

Najlepsze jest to, że dostęp do naszej bazy notatek mamy z każdego urządzenia podłączonego do internetu (komputera, smartfona, tabletu, a nawet z przeglądarki internetowej). Takiego sposobu robienia notatek właśnie potrzebowałem pracując i ucząc się głównie w internecie oraz na różnych urządzeniach.

Evernote to fenomenalne narzędzie, którego używania powinno się uczyć w szkołach, które niestety wciąż żyją w innym świecie. Po pierwsze, tego typu aplikacje mogą pomóc nam jakoś ogarnąć zalew informacji, którego jesteśmy uczestnikami bez względu na wiek, oraz uporządkować go dla własnych potrzeb. Po drugie, to narzędzie idealnie współgra ze coraz bardziej dominującym stylem życia. Jak widzę nastolatków wychodzących ze szkoły – 90% z nich jest wpatrzona w swoje komórki lub inne urządzenia.

Pokazanie im, jak działa i jak może im pomóc Evernote i inne aplikacje użytkowe tego typu jest w tej chwili nieporównanie ważniejsze niż uczenie ich o Bitwie pod Cedynią!

Diigo

Moim drugim najważniejszym narzędziem robienia notatek jest wtyczka do przeglądarki (Chrome, Firefox, itp.) o nazwie Diigo. Rozwiązuje ona kilka dojmujących problemów człowieka, który codziennie trafia na dziesiątki stron internetowych, ale nie wszystkie może przeczytać w całości, nie wszystkie informacje zapamięta, niektóre chciałby gdzieś zachować.

Jak organizować ulubione i robić notatki w internecie – Diigo

Nie oszukujmy się – większość z nas używa w tej chwili internetu w sposób praktycznie ciągły, jeśli nie w pracy, to po pracy. Jego porządkowaniem zajmują się firmy typu Google, ale my także możemy go dla siebie organizować.

Diigo jest pod tym względem jak gwiazdka z nieba. Możemy za jego pomocą zachować konkretną stronę internetową w pamięci aplikacji. Działa to jak dodanie do ulubionych (bookmarks), tyle, że nie robimy tego na jednym komputerze, tylko na swoim wirtualnym koncie, do którego mamy dostęp z każdego innego komputera po podaniu hasła. Nigdy więcej nie stracimy swoich ulubionych stron po zmianie systemu operacyjnego!

Ale to byłoby za mało – Diigo to tak naprawdę całkiem potężny system do zarządzania informacjami. Strony, które w nim zachowujemy, możemy dla siebie opisać oraz dodać do nich różne etykietki (np. moda, finanse, itp.). Dzięki temu tworzymy uporządkowaną bazę stron internetowych, w której łatwiej potem odnajdziemy poszukiwane informacje.

Dzięki Diigo przestałem się zastanawiać, gdzie ja kiedyś widziałem ten czy tamten artykuł. Jeśli zachowałem go w Diigo, wchodzę do swojej biblioteki – raz, dwa i go odnajduję.

To nie wszystko – Diigo pozwala również robić notatki na stronach internetowych, dokładnie takie same jakie przyklejamy na lodówkę. Wiszą sobie na stronach, gdzie je zostawiliśmy. Możemy również podkreślać ważne treści czy wycinać interesujące nas fragmenty (np. cytaty), które potem znajdą się w naszej własnej bibliotece Diigo. To dużo lepsze niż notowanie na papierowych karteczkach, które się potem gubią, starzeją, itp. – przynajmniej dla mnie.

Pearltrees

O ile bez pierwszych dwóch aplikacji robienie notatek byłoby dla mnie dużo trudniejsze, o tyle Pearltrees traktuję trochę jak sympatyczny gadżet. Jest to podobnie jak Diigo dodatek do przeglądarki, którego zadaniem jest porządkowanie stron internetowych, które nas interesują.

Nasza biblioteka ma jednak bardzo atrakcyjną wizualnie formę – mapy mózgu złożonej z „pereł”, w których możemy trzymać interesujące nas dokumenty. Jest to po prostu ładny sposób na uporządkowanie różnych przydatnych stron internetowych w foldery w kształcie pereł.

Jak robić notatki w internecie - Pearltrees

Jak robić notatki w internecie – moje drzewo Pearltrees

Nie jest to specjalnie funkcjonalne i gdy pracuję używam jednak w pierwszej kolejności Diigo, ale sposób organizowania informacji zaproponowany przez Pearltrees jest niezwykle inspirujący.

Strona internetowa

Coraz mniej ludzi pamięta, że internet został stworzony przez naukowców jako sposób na udostępnianie i porządkowanie dokumentów. Niestety w tej chwili częściej kojarzymy to medium z portalami plotkarskimi, agresywnymi reklamami i innego rodzaju spamem. To mniej praktyczna, a bardziej rozrywkowo-komercyjna strona internetu.

Ale internet to wciąż ni mniej ni więcej jak zbiór dokumentów. A strona internetowa to zamknięty zbiór dokumentów na jakiś temat połączonych odnośnikami, z dodanymi kategoriami, etykietkami i nawigacją.

To proste i zarazem potężne środowisko do robienia notatek, do których będziemy mieć dostęp zawsze i wszędzie tam, gdzie jest internet. No i najważniejsze – upadły wszelkie bariery techniczne i ekonomiczne, które do niedawna uniemożliwiały wielu ludziom założenie strony internetowej. Dzisiaj możemy skorzystać z dziesiątek darmowych serwisów lub założyć coś własnego za równowartość biletu studenckiego z Gdańska do Wrocławia.

Robienie notatek – kluczowa umiejętność

Nie ma jednego właściwego sposobu na robienie notatek z angielskiego, z innych przedmiotów czy w pracy. Uważam jednak, że porządkowanie mas informacji, które codziennie przerabiamy w różnej formie, nie tylko w szkołach, to kluczowa umiejętność.

Dzięki niej szybciej opanujemy język obcy, ponieważ wiedza łatwiej ułoży się nam w jedną całość. Będzie sklasyfikowana, opisana, uporządkowana, logicznie połączona. Ale dotyczy to również każdej innej dziedziny rzeczywistości – tak trudno nam czasami zrozumieć świat finansów osobistych, nowych technologii, ubezpieczeń, itp. Robienie notatek to skuteczny sposób na stopniowe porządkowanie pojęć – dlatego tak ważne jest, żeby jak najszybciej wypracować w tej kwestii swój warsztat. I uczyć tego w szkołach!

Przeczytaj też o technice Feynmana oraz innych sposobach na uczenie się lepiej.

Jak zrobić zakupy na Amazon z darmową przesyłką do Polski?

Kilku czytelników mnie o to prosiło, więc opisuję, jak zrobić zakupy na brytyjskim Amazon z darmową przesyłką do Polski.

Osobiście na Amazon kupuję książki, seriale i filmy po angielsku oraz sprzęt sportowy, ale tak naprawdę jest to gigantyczny supermarket z praktycznie wszystkim. Oprócz niskich, a czasami nieprawdopodobnie niskich cen, doceniam w nim jeszcze kilka innych rzeczy – wybór towarów (wielu niedostępnych lub trudno dostępnych w Polsce), prostotę i perfekcję ich strony internetowej oraz system polecania produktów, dzięki któremu odkryłem nowych autorów.

Najlepsze jest to, że przy zakupie za 25 funtów (ok. 130zł) przesyłka do Polski z Anglii jest darmowa. Aktualizacja: od kwietnia 2014 roku ta usługa zostałą zawieszona – wysyłka z UK do Polski kosztuje ok. 25zł! Bez względu na to, co kupujemy – byle sprzedawał to Amazon (a nie jeden z tysięcy sklepów korzystających z tej strony). Jak to sprawdzić? Jeśli produkt sprzedaje Amazon, będzie przy nim napis „Dispatched from and sold by Amazon.co.uk”. Tak to wygląda zaznaczone na żółto na opisie tych pięknych wideł (= digging fork).

Jak rozpoznać czy produkt jest sprzedawany przez Amazon?

Jak rozpoznać czy produkt jest sprzedawany przez Amazon?

Ile czekamy na przesyłkę do Polski po zakupach w Amazon? Firma zawsze informuje nas w naszym panelu internetowym o przewidywanej dacie dostarczenia – jest to między 3 a 10 dni. Paczkę dowozi firma DHL. Dzisiaj (sobota, 5 stycznia) dostarczyli mi np. zamówienie na książki, które złożyłem późnym wieczorem 28 grudnia. Gdyby nie sylwester i nowy rok – byłoby pewnie jeden lub dwa dni szybciej.

Jak się płaci za zakupy w brytyjskim Amazon? Kartą płatniczą lub kredytową – normalna procedura płacenia w internecie. Ważna różnica polega na tym, że Amazon wymaga połączenia danych karty ze swoim kontem w sklepie. Czyli wpisujemy je raz, a potem tylko potwierdzamy.

Początkowo byłem nieufny i za każdym razem, po wykonaniu zakupu i ściągnięciu pieniędzy z konta, zmieniałem jakiś detal w danych mojej karty (np. miesiąc jej wygaśnięcia), żeby nie doszło do jakiś nieautoryzowanych transakcji bez mojej wiedzy. To było trochę histeryczne zachowanie – nadmierna ostrożność.

Ale do rzeczy.

Jak zrobić zakupy w Amazon z darmową przesyłką z UK do Polski

1. Stwórz własne konto w sklepie

Wejdźmy na stronę Amazon. Po prawej stronie znajduje się odesłanie do formularza dla nowych klientów. Tak to mniej więcej wygląda.

Jak zrobić zakupy na Amazon - konto

Jak zrobić zakupy na Amazon – konto

Wypełniamy formularz rejestracyjny i w ten sposób zakładamy swoje konto w brytyjskim sklepie Amazon. Co ważne, do sklepu tej firmy w każdym kraju obowiązuje inne hasło i login. Gdybyśmy chcieli coś kupić z Amazon w USA czy w Niemczech, musielibyśmy przejść tę samą procedurę. Kiedy firma wejdzie już na polski rynek (a zapowiada to od lat), będziemy pewnie potrzebować nowego konta.

Jak zrobić zakupy na Amazon - rejestracja

Jak zrobić zakupy na Amazon – rejestracja

2. Zakupy w Amazon

Powiedzmy, że chcemy kupić (między innymi) książkę Alchemik Paolo Coelho po angielsku, nowy serial o Sherlocku Holmes w oryginale oraz filmowy hit Love Actually (To właśnie miłość) z Hugh Grantem. Ta pierwsza kosztuje jakieś 6 funtów po doliczeniu VAT (ważne: ceny na opisach produktów nie zawierają VAT! – inaczej niż w Polsce).

Żeby kupić, klikamy dodaj do koszyka (= add to basket). Jest też druga możliwość, jeśli wciąż się wahamy. Nazywa się lista życzeń (= wishlist) i polega na tym, że po kliknięciu system zapamięta, że chcemy to w przyszłości kupić. W każdej chwili możemy do naszej listy zajrzeć i sprawdzić, co tam umieściliśmy.

Jak zrobić zakupy na Amazon - dodanie do koszyka

Jak zrobić zakupy na Amazon – dodanie do koszyka

Osobiście zawsze tak kupuję – zanim złożę na cokolwiek zamówienie, czeka kilka tygodni lub dłużej na mojej wishlist. Gdy mam już kilka upatrzonych pozycji, wracam do nich, wyrzucam to, czego już nie chcę, a na resztę składam zamówienie (jeśli przekracza 25 funtów konieczne do darmowej przesyłki z Amazon do Polski).

3. Składanie zamówienia na Amazon

Po dodaniu do koszyka wszystkich produktów przechodzimy do kasy (= proceed to checkout), system przeniesie nas do strony bezpiecznego logowania, która rozpoczyna proces składania zamówienia.

Jak zrobić zakupy na Amazon - zamówienie

Jak zrobić zakupy na Amazon – zamówienie

Na kolejnej stronie ustalamy adres dostarczenia przesyłki.

zakupy na Amazon.co.uk - adres przesyłki

zakupy na Amazon.co.uk – adres przesyłki

Teraz kluczowa sprawa, jeśli chcemy skorzystać z oferty darmowej przesyłki za zakupy na Amazon do 25 funtów, musimy wybrać tą opcję. System nie wybierze jej automatycznie. To my będziemy musieli zaznaczyć, że interesuje nas darmowa przesyłka zakupów do Polski, tzw. Super Saver Delivery.

Zakupy na Amazon.co.uk - darmowa przesyłka do Polski

Zakupy na Amazon.co.uk – darmowa przesyłka do Polski

Kolejny krok to wybór sposobu płatności. Moje karty są już połączone z systemem, więc wygląda to mniej więcej tak.

Jak zrobić zakupy na Amazon - wybór sposobu płatności

Jak zrobić zakupy na Amazon – wybór sposobu płatności

Ale jeśli robimy zakupy na Amazon po raz pierwszy, będziemy musieli dodać dane naszej karty płatniczej lub kredytowej. Powinno to wyglądać mniej więcej tak:

zakupy na brytyjskim Amazonie - dodanie karty

zakupy na brytyjskim Amazonie – dodanie karty

Ostatnia rzecz to potwierdzenie płatności – na tej ostatniej stronie wciąż możemy jednak zrezygnować z zamówienia, gdyby ogarnęły nas jakieś wątpliwości.

Swoje zamówienia możemy śledzić w naszym panelu internetowym, chociaż nie warto wierzyć we wszystkie informacje w nim zawarte. Np. te cztery książki zamówione 28 grudnia mam już w domu, a w systemie przewidywana data dostarczenia to 19 oraz 26 stycznia. W rzeczywistości dostarczyli 4 i 5 stycznia i to właśnie ok. tydzień czeka się na przesyłkę z brytyjskiego Amazon.

Jak kupować na Amazon - śledzenie przesyłki

Jak kupować na Amazon – śledzenie przesyłki

Robiłem też zakupy przez amerykański Amazon, ale tylko podczas pobytów w Stanach Zjednoczonych. Nie wiem, ile kosztuje przesyłka z amerykańskiego Amazon do Polski oraz ile idzie przesyła z zakupami. Proces składania zamówienia jest jednak taki sam.

Aktualizacja: od kwietnia 2014 roku ta usługa zostałą zawieszona – wysyłka z UK do Polski kosztuje ok. 25zł!

Jak użyć Google do nauki angielskiego – trzy proste triki dla każdego

Google to niebywale potężna maszyna, z której wszystkich możliwości nie zdajemy sobie niestety sprawy. Większość z nas po prostu wpisuje hasło i oczekuje najlepszej możliwej odpowiedzi. Cóż – do tego właśnie służy ta wyszukiwarka, ale jest w nią wbudowane kilkaset funkcji i filtrów, które pozwolą nam użyć jej do bardziej zaawansowanych celów. To prawdziwy kombajn, z którym osobiście najbardziej uwielbiam eksperymentować na polu edukacja.

W czym może nam pomóc podczas nauki angielskiego? Sprawdź, jakich trzech trików używam, żeby szybciej i skuteczniej znajdować odpowiedzi na swoje pytania.

1. Poproszę o definicję

W wyszukiwarkę Google wbudowany jest jednojęzyczny słownik języka angielskiego. Google sczytuje z innych internetowych słowników definicje i przedstawia nam to w syntetycznej wersji, włącznie z wymową. Jak z niego skorzystać?

Powiedzmy, że poszukujemy wytłumaczenia dość trudnego słowa procrastination. Chcemy również wiedzieć, co znaczy procrastination po polsku. Google pozwala nam wykonać obie operacje bez opuszczania wyszukiwarki. Jak to zrobić?

Po pierwsze użyjmy operatora define. Mówi on wyszukiwarce, że poszukujemy definicji jakiegoś hasła. Czyli wpisujemy następujący ciąg: define procrastination i otrzymujemy odpowiedź – jednozdaniową definicję, a poniżej mnóstwo stron słowników internetowych, jeśli chcemy wiedzieć więcej.

Jak użyć Google jako słownika internetowego?

Jak użyć Google jako słownika internetowego?

Zresztą nie musimy przechodzić do słowników po więcej informacji. Pod definicją Google jest odnośnik more info – wejdźmy w niego i wyszukiwarka pokaże nam nie tylko większą porcję definicji, ale też wymowę z plikiem audio do odtworzenia, synonimy oraz funkcję tłumaczenia na wybrany język.

Jak używać Google do nauki angielskiego?

Jak używać Google do nauki angielskiego?

2. Czy takie połączenie naprawdę istnieje

Jednym z olbrzymich problemów osób uczących się angielskiego, również studentów anglistyki czy nawet niektórych nauczycieli angielskiego, jest nienaturalność języka, który używają. Niby każde słowo istnieje, niby nie ma błędów gramatycznych, ale to wszystko brzmi nieprawdziwie lub czyta się to źle.

Żaden native speaker by tak nie powiedział. Żaden native speaker by tak nie napisał.

Problem wynika z braku obycia z żywym językiem. Jeśli wystarczająco dużo nie mówimy, nie czytamy i nie słuchamy z oryginalnych źródeł zaczynamy tworzyć własny język angielski, który będzie raczej jakąś kalką z polskiego niż prawdziwym językiem Amerykanów, Anglików czy obywateli świata.

Wielu moich uczniów z czasów, kiedy uczyłem chwilę na anglistyce, nie chciało przyjąć do wiadomości, że np. w ich tekście widzę tego typu problem. Słowa czy gramatyka się przecież zgadzamy. Żeby im udowodnić, że mam rację używałem Google. Jak?

Jeśli poszukiwane hasło wpiszemy w cudzysłowie np. „hide their short temper” (wzięte z pracy jednej ze studentek), wyszukiwarka poda nam najpierw wyniki, które zawierają dokładnie tę frazę, w dokładnie tej kolejności.

Czy używamy prawdziwego angielskiego?

Czy używamy prawdziwego angielskiego?

I co z tego? I to z tego, że czasami w żadnym dokumencie w internecie nie znajdziemy tego połączenia. I co z tego? I to z tego, że internet to gigantyczna baza autentycznego języka i jeśli jakiegoś połączenia tam nie ma – jest bardzo prawdopodobne, że nie istnieje. Że właśnie „stworzyliśmy” swój fragment języka angielskiego. Używamy nieprawdziwego języka.

Lubię w ten sposób sprawdzać podejrzane fragmenty lub upewniać się, że coś naprawdę istnieje. Czasem nie będzie żadnego rezultatu, czasem coś napisanego w tej sposób po angielsku na Ukrainie, Tadżykistanie, Brazylii, Chinach czy w Polsce. To kolejny dowód, że używamy nieprawidłowego angielskiego.

3. Podpowiedzi

W wyszukiwarkę wbudowany jest moduł autocomplete. Oznacza to, że Google będzie próbować się domyślić, czego poszukujemy już na etapie wpisywania hasła. Wystarczy pierwsza literka, a maszyna już zacznie sugerować hasła. Jak da się tego użyć w nauce języka angielskiego? Na wiele sposobów – dzisiaj chciałbym zachęcić do użycia tej funkcji znajdowania ciekawych kolokacji.

Powiedzmy, że potrzebne nam wyrażenie w stylu „silny jak lew”, ale nie wiemy, czy po angielsku też tak mówią. Wystarczy że wpiszemy początek: strong as, a Google zacznie sugerować zakończenie. Pierwsze trzy z nich to coś, czego moglibyśmy z powodzeniem użyć.

Google – silny jak lew

Takich trików i hacków, dzięki którym internet stanie się naszym sprzymierzeńcem w nauce angielskiego czy innych umiejętności jest nieskończona ilość. Wiele jest nieodkrytych. Zachęcam do otworzenia się na tego typu metody i wyjście poza schemat podręcznik – nauczyciel – kurs angielskiego.

Tutaj świetny kurs zaawansowanej obsługi Google – na dodatek po angielsku.

Tutaj przeczytasz też o technice Pomodoro oraz technice Feynmana, które mogą pomóc ci uczyć się lepiej.

Gdzie założyć darmowego bloga po angielsku?

Czy warto założyć bloga, żeby wspomóc naukę języka angielskiego? Tak, tak i jeszcze raz tak. Piszę to z całym przekonaniem jako lektor angielskiego oraz nałogowy użytkownik i czytelnik blogów. Niestety, z mojego doświadczenia wynika, że uczniowie bardzo rzadko podzielają ten entuzjazm. Pozwólcie, że zanim pojawi się lista miejsc, gdzie można założyć bloga po angielsku, najpierw wyjaśnię swój entuzjazm.

Dlaczego uważam, że blog to podstawowe narzędzie do nauki języka?

Po pierwsze, nie wyobrażam sobie skutecznej nauki angielskiego bez nauki pisania. Oczywiście, jeśli ktoś ma antypatię do przelewania słów na papier, zawsze się wykręci, ale dla mnie to niepodważalny fakt, że regularne pisanie pomaga wyrażać się w języku – rodzimym i obcym. Blog to doskonałe miejsce, żeby pisać po angielsku w sposób systematyczny, zorganizowany i atrakcyjny wizualnie. To naprawdę fajne połączenie.

Po drugie, do naszych myśli, pomysłów i historii opublikowanych na blogu możemy zawsze wrócić. To oznacza kilka udogodnień – bez problemu będziemy mogli poprawiać własne błędy i będziemy mieć dziennik własnych postępów w nauce. To fenomenalne, jak inne będziemy mieć spojrzenie na wiele rzeczy po roku czy dwóch oraz jak dużo będziemy mogli sami poprawić, jeśli rzeczywiście w międzyczasie wykonaliśmy postępy.

Po trzecie, wokół bloga można stworzyć społeczność lub dołączyć do innych społeczności. Dzięki temu nie będzie to pisanie do szuflady, sobie a muzom, ale udział w jakiejś większej rozmowie. Może nie od razu, ale z czasem – dlaczego nie? Blogowanie po angielsku czy w innych językach to bardzo popularna metoda nauki w tej chwili – nie będzie problemu ze znalezieniem ludzi o podobnych celach.

Po czwarte, techniczna strona prowadzenia bloga po angielsku da nam mnóstwo okazji do treningu językowego. Przecież cały interface będzie po angielsku (jeśli sobie go tak ustawimy). Na każdym kroku będziemy więc stykać się z absolutnie autentycznym, nowoczesnym angielskim. To zaleta nie do przecenienia.

Po piąte – ale o czym pisać swojego bloga językowego? Tematów i tropów jest co niemiara. Warto zacząć od opisywania naszej codzienności. Nawet proste opisy dnia, myśli czy pomysłów to okazja do skonfrontowania się z językiem. Czy umiem to napisać po angielsku? Jak to wyrazić? Może czasem trzeba będzie sięgnąć do słownika. Można też zapisywać słownictwo, przykłady zdań, skrawki wypowiedzi, coś co nam się spodobało lub nie na ostatnich zajęciach. Blog może służyć za miejsce, gdzie da się fajnie rozszerzyć jakiś temat – znaleźć więcej informacji, przeczytać, streścić, zrobić na swoim blogu odnośniki, itp. To zabawa połączona z nauką języka. A może w pewnym momencie przyjdzie ci do głowy pomysł na bloga po angielsku wokół jednego tematu (moda, uroda, piłka nożna, samochody). Kto wie?

Gdzie założyć angielskiego bloga? 10 darmowych serwisów

W sumie nie ma w tej liście jakiejś specjalnej kolejności, chociaż na początek idą zdecydowani liderzy, największe na świecie platformy do blogowania. Im dalej, tym bardziej niszowo będzie się robić.

1. Blogger / Blogspot

Blogger to prosta w obsłudze, ale bardzo funkcjonalna platforma do blogowania należąca do firmy Google. Jak otworzyć tam bloga po angielsku? Musisz mieć konto Gmail, zarejestrować swoją subdomenę (np. mojblog.blogspot.com) zmienić język bloga na angielski i po krzyku. Właśnie stworzyłaś swój pierwszy blog po angielsku. Rzuć okiem na kilka przykładów.

blog po angielsku - Google Blogger

2. WordPress

WordPress to ta sama liga, jeśli chodzi o liczbę użytkowników co Blogger. Jest co najmniej tak samo funkcjonalny i posiada bardzo dużą społeczność zaangażowaną w jego rozwój.

angielski blog wordpress

3. Tumblr

Tumblr jest szczególnie ceniony przez designerów, ludzi sztuki czy fotografów. Oferuje świetne narzędzia do prezentowania swoich prac w atrakcyjnej formie. Jeśli lubisz estetykę połączoną z funkcjonalnością – tylko się rejestrować.

gdzie założyć blog po angielsku Tumblr

4. Soup

Soup to serwis trochę siostrzany wobec Tumblera. Pozwala na publikowanie i organizowanie różnego rodzaju wpisów – wideo, tekstowych, cytatów, odnośników do innych stron. Dla mnie bomba.

jak założyć bloga po angielsku

5. Posterous

Posterous jest zorganizowany wokół tzw. miejsc. Każdy blog to takie tematyczne czy osobiste miejsce. Łatwy w obsłudze, estetyczny.

nauka angielskiego blog czy warto

6. BigContact

BigContact wyróżnia się narzędziami, które oferuje dodatkowo dla swoich użytkowników. Pozwala nagrywać i natychmiast publikować podcasty. Dla uczących się angielskiego to spore usprawnienie – nie tylko możemy ćwiczyć pisanie, ale też mówienie. I wracać do naszych nagrań przyszłości.

uczenie się angielskiego na blogu

7. Gloster

Gloster to nie blog, ale glog, jak twierdzą twórcy – zupełnie nowa kategoria. Chodzi tu przede wszystkim o możliwość tworzenia i dzielenia się multimedialnymi memami oraz mocno zaangażowanych użytkowników. Jeśli opublikujemy coś fajnego, możemy liczyć na mnóstwo komentarzy.

gloster logo

8. LiveJournal

LiveJournal jest oparty o prostą konstrukcję osobistego dziennika. Trochę staroświecki interface oraz wygląd strony, ale jeśli ktoś lubi – dlaczego nie?

9. InsaneJournal

InsaneJournal to bliźniaczy portal dla LiveJournal, ale pod względem wyglądu i funkcjonalności jest jeszcze bardziej ascetyczny.

10. Drupal Gardens

Drupal Gardens to dość nowe miejsce dla blogujących. Można zajrzeć i wypróbować – to platforma o dużych możliwościach, ale raczej mało przyjazna dla początkującego.

To nie wszystkie miejsca w sieci, gdzie można założyć bloga po angielsku. Jest przecież Twitter, który pozwala na wpisy o długości 160 znaków, są BlogDrive i Blogigo, jest cała masa innych serwisów. Tylko czy nie łatwiej dzisiaj założyć blog po angielsku niż go systematycznie pisać?