Archive

Category Archives for "Angielski znanych ludzi"

Jak po angielsku mówią Margaret i Michał Szpak?

W poprzednich artykułach z tej serii sprawdziłem, jak w komunikacji po angielsku radzą sobie znani polscy sportowcy (np. Robert Lewandowski, Agnieszka Radwańska), politycy (np. Leszek Balcerowicz) oraz modelka Anja Rubik.

Tym razem nadstawiam ucho, żeby posłuchać języka angielskiego dwójki polskich piosenkarzy młodego pokolenia – Margaret i Michała Szpaka.

Od razu mówię, że od postaci, które wyróżniają się w jakieś dziedzinie, np. sporcie czy muzyce, nie ma co oczekiwać szkolnego, bezbłędnego angielskiego. Ich uwaga i talent są często w innym miejscu niż języki obce. Bardziej niż poprawność interesują mnie swoboda, z jaką używają angielskiego.

Jak sobie radzi po angielsku Margaret?

Przeczytałem gdzieś kiedyś fragment wywiadu, w którym Margaret przyznała, że angielskiego zaczęła uczyć się dopiero w liceum. Wcześniej ledwo potrafiła się w tym języku przywitać. Postawiła jednak na ciężką pracę i przez kilka lat opanowała ten język obcy.

Moglibyśmy sobie pod tym względem przybić piątkę – moja historia jest bardzo podobna.

Poza śpiewaniem Margaret po angielsku, które przyniosło jej zainteresowanie również poza granicami Polski, znalazłem jej jedną rozmowę z redaktorami niemieckiego Bravo. Dwójka młodych Niemców rozmawia po angielsku z Polką. Margaret brzmi w niej swobodnie, przyjaźnie i przekonująco. Jest pewna siebie. Ale robi też sporo błędów i brakuje jej trochę do naturalności czy płynności.

W skali CEFR na podstawie tej rozmowy obstawiałbym poziom B2/C1.

Poniżej przypomnienie, dlaczego kochamy Margaret:

Jak sobie radzi po angielsku Michał Szpak?

Spotkałem kiedyś Michała Szpaka w hotelu w Warszawie. Niestety mnie nie rozpoznał 😉

Ale tak na poważnie, to z mojego punktu widzenia bardzo pozytywna, nietuzinkowa postać. Super, że reprezentował Polskę na konkursie Eurowizji. Ze swoim wizerunkiem i charyzmą pasował jak ulał do konwencji.

Jeśli ktoś jeszcze tego nie wie, jego występ zauważyła nawet J. K. Rowling.

Michał mówił po angielsku na konferencji prasowej w Sztokholmie. Z pewnością był spięty i rozkojarzony, ale nawet biorąc te trudne okoliczności pod uwagę, sprawiał wrażenie zagubionego i niezdolnego do swobodnego wyrażania myśli po angielsku. Na pytania odpowiadali właściwie jego współpracownicy.

Wygląda na to, że przed Michałem jeszcze sporo pracy, żeby poczuć się komfortowo w komunikacji po angielsku. Prawdopodobnie najbardziej potrzebuje dłuższego pobytu w kraju anglojęzycznym, żeby podłapać choć trochę naturalności.

W skali CEFR na podstawie tej rozmowy obstawiałbym poziom A2/B1.

Poniżej przypomnienie, dlaczego kochamy Michała Szpaka:

Jak po angielsku mówi modelka Anja Rubik?

W poprzednich artykułach w tym cyklu sprawdzałem, jak w komunikacji w języku angielskim radzą sobie znani polscy politycy (np. Radek Sikorski) oraz sportowcy Robert Lewandowski oraz Agnieszka Radwańska. Tym razem przyglądam się polskiej modelce o międzynarodowej sławie Anji Rubik.

I co? Jestem po wielkim wrażeniem. Jej angielski jest bardzo naturalny, własny, pewny siebie, bogaty, dojrzały i spontaniczny. Ujawnia wrażliwość, inteligencję i oryginalność tej wybitnej modelki.

Zresztą – przekonajcie się sami.

W jednym z wywiadów opowiada, że jako nastolatka przeprowadziła się do Nowego Jorku, żeby zacząć pracować w pełnym wymiarze jako modelka. To kolejny dowód na to, jak ważne w rozwoju językowym jest osadzenie chociaż przez jakiś czas w środowisku, gdzie ten język jest na co dzień używany. Szczególnie, gdy jesteśmy stosunkowo młodzi.

Ale to chyba nie rozwiązuje całej zagadki fantastycznego angielskiego Anji Rubik. Znam osoby, które mimo pobytu zagranicą nie umiały opanować i oswoić w takim stopniu języka obcego. Myślę, że swoją rolę odegrały też cechy osobowości Anji – ambicja, dążenie do celu, pokora, przyjazne i komunikatywne usposobienie czy ciekawość świata. To wszystko wspiera przyswajanie języków obcych.

Jak po angielsku mówi Agnieszka Radwańska?

Agnieszka Radwańska mówi po angielsku tak samo jak gra w tenisa – ze swobodą, inteligencją i gracją. Bardzo przyjemnie się tego słucha. Na moje ucho praktycznie straciła polski akcent na rzecz czegoś, co nazwałbym międzynarodową wymową. Nic dziwnego – od wielu lat podróżuje po całym świecie i uczestniczy w bardzo kosmopolitycznym środowisku tenisowym.

Gdy mówi, zdarzają jej się błędy, zawahania i „nienaturalności”, ale podobnie jak w przypadku Roberta Lewandowskiego, powtarzam, że ocenianie takiej klasy sportowca tak samo jak ucznia w szkole jest trochę nie na miejscu.

Agnieszka to specjalistka od wyrafinowanego tenisa, a nie lingwistka.

Widać, że porozumiewanie się po angielsku nie sprawia Agnieszce specjalnych trudności. Udziela długich i wyczerpujących wywiadów, żartuje, oprowadza po zapleczu turniejów. Nie ma kompleksów. Jest zawsze na luzie, nawet gdy rozmawia zaraz po meczu.

Z oczywistych powodów jej angielski dominuje terminologia tenisowa:

„I was really focusing on my serve.” (= Byłam skupiona na serwisie)

„I’m double happy I could play my best tennis against someone like Genie” (= Jestem podwójnie szczęśliwa, że mogłam tak dobrze zagrać przeciwko komuś takiemu jak Genie)

„I’m taking it match by match and we’ll see what happens” (= Podchodzę do każdego meczu osobno, zobaczymy, jak będzie)

„I had a great grass court season” (= Miałam świetny sezon na trawie)

„Unfortunately I had to withdraw from Sydney” (= Niestety musiałam się wycofać z turnieju w Sydney)

„Every tournament is different, every draw is different” (= Każdy turniej jest inny, każde losowanie jest inne”)

„It’s very tight right now in the top 10, top 20, lots of good players, young players coming up” (= Jest naprawdę tłoczno w pierwszej 10-tce, pierwszej 20-ce, mnóstwo dobrych zawodników, młodzi zawodnicy awansują”

„I started really slow and the first set slipped away” (= Zaczęłam naprawdę powoli i uciekł mi pierwszy set)

W jednej z rozmów na korcie po grze deblowej z Jerzym Janowiczem Agnieszka wykazała się sporą dyplomacją rozbawiając prowadzącego i publiczność po tym, jak jej partner użył nieparlamentarnego języka.

Z angielskim świetnie radzi sobie również siostra Agnieszki – Urszula Radwańska.

Jak po angielsku (i niemiecku) mówi Robert Lewandowski?

Czy lepiej być światowej klasy piłkarzem, który nie zna dobrze angielskiego, czy znać wspaniale angielski i nic poza tym? Odpowiedź jest oczywista – nadzwyczajne umiejętności piłkarskie są cenniejsze niż biegła znajomość angielskiego.

Ale i tak najlepiej być światowej klasy piłkarzem, który czuje się komfortowo w języku angielskim.

Robert Lewandowski stał się jako piłkarz globalną marką. Z ciekawości sprawdziłem, jak radzi sobie jeden z najlepszych napastników świata z komunikacją w globalnym języku. Jak dobrze zna angielski?

Tor, Tor, Tor!

Wydaje się, że pierwszym językiem obcym Roberta jest niemiecki. Od 2010 roku Lewandowski gra w Bundeslidzie. Gdy przenosił się do niej z Lecha Poznań, nie posługiwał się praktycznie w ogóle językiem niemieckim. We wczesnych wywiadach dla niemieckich mediów konieczna była pomoc tłumacza.

W nowszych rozmowach, również zaraz po meczach, wydaje się naturalny i wyluzowany. Nie jestem w stanie ocenić jego poprawności (znam niemiecki, ale nie jestem ekspertem) i nie sądzę, żeby ona tu była najważniejsza.

Być może Robert nie zdałby jakiegoś tam oficjalnego egzaminu, ale kogo to obchodzi? Radzi sobie – odpowiada, opowiada, żartuje, itp. Na pierwszy rzut oka widać, że jest dobrze zintegrowany z niemiecką rzeczywistością i pozostaje sobą, nawet jeśli jego wymowa czy akcent nie są konwencjonalne.

Poniżej materiał wideo z sieci – zapraszam wszystkich kompetentnych do komentowania, jak radzi sobie Robert w języku niemieckim.

My name is Robert Lewandowski

W internecie jest znacznie mniej materiałów, w których Robert Lewandowski mówi po angielsku. Jest minutowa reklama dla chińskiego producenta smartfonów firmy Huawei oraz aplikacja na Facebooka dla tej samej firmy, w której występuje, oraz krótka rozmowa z angielskim dziennikarzem. Do tego dochodzą media społecznościowe (np. Twitter) prowadzone po angielsku dla międzynarodowej publiczności.

Reklama Huawei:

Przykładowy wpis na Twittera po angielsku:

Podkreślmy, że Robert nigdy nie grał dla angielskiego klubu. Nie miał więc naturalnej motywacji i otoczenia, żeby rozwinąć biegłość w języku angielskim. To na pewno nie jest swoboda, z jaką angielskim posługują się chociażby Wojciech Szczęsny czy Łukasz Fabiański, którzy spędzili na Wyspach kilka-kilkanaście lat.

Nawet jeśli Robert nie będzie grać w żadnym klubie w Anglii, wydaje się, że język angielski będzie dla niego coraz ważniejszym narzędziem. Będzie musiał nabrać w nim trochę więcej ogłady.

Dlaczego? Ponieważ tym wyjątkowym sportowcem interesuje się cały świat, a językiem, w którym da się komunikować z największą ilością fanów, dziennikarzy czy sponsorów, jest właśnie angielski.

Co najważniejsze – nie ma najmniejszych wątpliwości, że Robert rozwinie się również w tym zakresie. To nie tylko wielka osobowość sportowa, ale także bardzo pragmatyczny, nastawiony na ambitne cele i komunikatywny facet.

Angielski polskich polityków – Leszek Balcerowicz, Wincent Rostowski, Radek Sikorski

We wcześniejszej serii artykułów przyglądałem się, jak z językiem angielskim radzą sobie polscy dziennikarze. Między innymi Kuba Wojewódzki, Magda Mołek, Oliwier Janiak czy Wojciech Mann. Są wśród nich prymusi i uczniowie, którym przydałyby się zajęcia wyrównawcze. Przede wszystkim, każdy z nich ma dość ciekawą historię związaną z angielskim.

Opisując angielski znanych ludzi nie chcę ich surowo oceniać czy obiektywnie mierzyć ich umiejętności. Moje dane pochodzą ze słyszenia, szczątków języka, który gdzieś kiedyś usłyszałem z ich ust. Tak samo chciałbym spojrzeć na polskich polityków. Okazuje się, że niektórzy to praktycznie native speakerzy.

Dzisiaj przyglądam się byłemu ministrowi finansów Leszkowi Balcerowiczowy, obecnemu ministrowi Wincetowi Rostowskiemu oraz ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu. Nie ma co budować napięcia – każdy z nich otrzyma najwyższą możliwą ocenę.

Angielski Leszka Balcerowicza – ocena: 6

Bardzo długo nie słyszałem profesora Leszka Balcerowicza w akcji po angielsku. Czytałem jego artykuły w anglojęzycznych czasopismach, ale były zazwyczaj bardzo techniczne w obrębie finansów i ekonomii. Umiejętność naukowców do pisania po angielsku przy jednoczesnym kompletnym braku zdolności do komunikacji w tym języku jest powszechnie znana.

Potem trafiłem jednak na rozmowę prof. Balcerowicza dla jednego z amerykańskich think tanków, w której ze swadą i swobodą rozmawiał ze swoim rozmówcą o problemach ekonomicznych Grecji. Zobaczyłem go jeszcze w CNN w rozmowie na żywo i miałem już pewność – jego angielski nie jest idealny fonetycznie, ma piękny polski akcent, ale wypowiada się swobodnie i logicznie.

O tym, że tego typu panowanie na językiem angielskim nie jest powszechne wśród środkowo-europejskich ministrów finansów można się przekonać oglądając niesławny wywiad z kolegą prof. Balcerowicza z Łotwy z 2008r. Film jest doskonałym przykładem tego, jakiego wariata może z siebie zrobić ktoś, kto nie zna języka i porywa się na wykonanie trudnego w nim zadania. Jestem pewien, że ten polityk to poważny ekonomista, a jednak wypowiada się (a potem zachowuje) jak dziecko. Płaci wysoką cenę za braki w swojej edukacji.

Ale wracając do prof. Balcerowicza – podejrzewam, że na jego sukces w angielskim składają się dwie rzeczy. Jego charakter – Leszek Balcerowicz jest znany z niebywałej dyscypliny i konsekwencji. Jest znanym biegaczem długodystansowcem. W polityce również należał do postaci wyjątkowo wyjątkowo wytrwałych w obliczu trudności. Kiedyś podobno ktoś rzucił w niego tortem na wykładzie na SGH – prof. Balcerowicz przetarł tylko okulary i kontynuował wykład.

Oprócz cech charakteru na pewno liczyły się liczne wyjazdy zagraniczne (stypendia, konferencje) oraz dostęp do angielskich materiałów w dość niesprzyjających pod tym względem czasach komunizmu.

Angielski Wincenta Rostowskiego – ocena: 6

Ocenianie obecnego ministra finansów, jeśli chodzi o jego znajomość języka angielskiego jest trochę nie na miejscu. To tak, jakby ktoś oceniał nas ze znajomości polskiego.

Wincent Rostowski jest potomkiem polskich emigrantów wojennych, którzy osiedlili się w Wielkiej Brytanii. Wychował się na Wyspach, tam się uczył i studiował. Jest praktycznie w połowie Polakiem, w połowie Anglikiem. Przez lata zajmował się naukowo Polską i Europą Środkową, dużo publikował o tym regionie, a nawet doradzał Leszkowi Balcerowiczowi w okresie przemian.

Wypowiada się jak prawdziwy dżentelmen.

Angielski Radosława Sikorskiego – ocena: 6

Sytuacja jest trochę podobna w przypadku obecnego ministra spraw zagranicznych Radka Sikorskiego. Nie urodził się co prawda w Wielkiej Brytanii, ale wyemigrował tam w latach 80. ze względów politycznych. Był nastolatkiem.

Jego biografia przed i po wyjeździe do Anglii jest niebywale barwna. Był aktywnym członkiem wpływowych organizacji studenckich, korespondentem wiodących brytyjskich dzienników i tygodników (np. The Economist) w Afganistanie, Rosji i Polsce oraz szefem New Atlantic Initiative, wpływowego think tanku w Waszyngtonie. Jest autorem kilku książek po angielsku, a prywatnie mężem publicystki nagrodzonej Pulizerem Ann Applebaum.

Tutaj udziela wywiadu Mice Brzezinski (również ciekawa postać o polskich korzeniach) w amerykańskiej telewizji MSNBC.

Cóż, nie każdy polski polityk jest poliglotą. Nie każdy musi być. Znajomość języków nie jest wymagana, żeby wygrać wybory do parlamentu czy dostać się do rządu. W kolejnych odcinkach tej serii sprawdzimy, jak z angielskim radzą sobie między innymi Kazimierz Marcinkiewicz, Donald Tusk czy Jerzy Buzek.

Angielski polskich dziennikarzy (cześć trzecia)

W poprzednich odcinkach tego cyklu pisałem o poziomie angielskiego takich dziennikarzy jak Bartosz Węglarczyk, Tomasz Lis, Kuba Wojewódzki, Magda Mołek, Olivier Janiak oraz Marek Niedźwiedzki. Każdy z nich ma ciekawą historię z językiem angielskim, choć nie każdy posługuje się nim z taką samą swadą i swobodą.

A jak jest w przypadku Wojciecha Manna, Grażyny Torbickiej, Jolanty Pieńkowskiej oraz Marcina Kydryńskiego?

Wojciech Mann / ocena: 5+

O ile mi wiadomo, Wojciech Mann jest z wykształcenia anglistą. Z tego, co wiem z opowiadanych przez niego anegdot, spędził też sporo czasu w Stanach Zjednoczonych, gdzie między innymi rozkręcił biznes remontowy. Tak, tak, Wojciech Mann remontował Amerykanom domy, choć jak sam przyznaje zupełnie się na tym nie znał.

Mann jest w zasadzie popularyzatorem języka angielskiego, szczególnie uczonego przez piosenki. Przez dłuższy czas prowadził w Dużym Formacie „Gazety Wyborczej” rubrykę, gdzie tłumaczył teksty znanych artystów.

W języku angielskim osiągnął poziom, który można nazwać nie tyle biegłością co własnością. Mówi prawdziwym, bezbłędnym angielskim, z pełną kontrolą nad tym, co i jak chce powiedzieć. To najwyższa szkoła jazdy. Niedawno słyszałem rozmowę, którą prowadził na żywo (wspólnie z inną osobowością radiową Janem Chojnackim) w audycji Piosenki bez Granic w Trójce. Ich gościem był znany artysta bluesowy z Wielkiej Brytanii. To była absolutna swoboda, lekkość i kontrola. Przyznał to zresztą sam gość.

Grażyna Torbicka / ocena: 5+

Grażyna Torbicka to prawdziwa dama polskiego dziennikarstwa kulturalnego. Jej cykl Kocham Kino z Tadeuszem Sobolewskim czy rozmowy z ludźmi kina robiły zawsze na mnie olbrzymie wrażenie.

Torbicka porusza się w angielski z fenomenalną gracją, która łączy doskonałą znajomość języka z wiedzą o kulturze i sztuce. W 2006r. prowadziła finał konkursu Miss World. Co ciekawe, zna też doskonale język włoski.

Jolanta Pieńkowska / ocena: 5+

Z jej angielskim zetknąłem się chyba tylko raz – prowadziła wtedy jeszcze Wiadomości w TVP1 i łączyła się na żywo z francuską korespondentką w bodajże Iraku lub Afganistanie. Rozmawiały po angielsku. Było to niezmiernie profesjonalne i w niczym praktycznie nie ustępowało niektórym międzynarodowym prezenterom CNN.

Nic dziwnego – zanim Jolanta Pieńkowska została dziennikarką telewizyjną, pracowała w amerykańskich liniach lotniczych jako stewardessa. Asystowała także amerykańskiemu ambasadorowi w Polsce.

Marcin Kydryński / ocena: 5+

Cudowne dziecko polskiego dziennikarstwa radiowego, Marcin Kydryński ma za sobą wieloletnią przygodę z fotografią oraz podróżowaniem, które wyraźnie go ukształtowały. Jeśli ktoś zna jego audycje w Trójce, wie, że ciągnie się za nim bardzo specyficzny, niepowtarzalny styl mówienia. Niezwykle kwiecisty, wielowarstwowy, obrazowy, z całym wysypem przymiotników, metafor i aluzji.

Najciekawsze w jego angielskim jest to, że potrafił przenieść do niego swój styl mówienia. Podobnie jak przy Wojciechu Mannie, uważam, że jest na poziomie własność (nie biegłość). Innymi słowy: ma swój angielski, który jest jednak w obrębie reguł gramatycznych i słownikowych. Polecam posłuchać jego rozmów z artystami.

Tyle o angielskim polskich dziennikarzy. W następnej serii zajmę się angielskim polskich polityków, m.in. Radosława Sikorskiego, Leszka Balcerowicza czy Kazimierza Marcinkiewicza.

Angielski polskich dziennikarzy (cześć druga)

W poprzedniej części zająłem się językiem angielskim Tomasza Lisa, Bartosza Węglarczyka oraz Kuby Wojewódzkiego. Nie każdy z tych dziennikarzy ma powody do dumy. Szczególnie nauczyciele Kuby mogą patrzeć na swojego byłego podopiecznego z pewnym zażenowaniem. Angielski to dla niego język w dosłownym tego słowa znaczeniu obcy.

Moje oceny są subiektywne i nieoparte na żadnej metodologii. Najbardziej doceniam naturalność oraz spontaniczność połączoną z brakiem rażących błędów. Nie interesuje mnie, czy znani dziennikarze dorobili się akcentu czy dobrze stosują trzecią osobę w present simple. To rzeczy drugorzędne – najważniejsze, jest to, czy potrafią kontrolować i prowadzić sytuacje, w których muszą polegać na języku angielskim.

Przyznaję, że nie zawsze miałem też dostęp do szczególnie dużej ilości materiałów. Bazuję raczej na swoich wrażeniach z tego, co widziałem lub usłyszałem w różnych okolicznościach – w telewizji, w internecie, w radio.

1. Magdalena Mołek / ocena: 4 (szczególnie za postępy)

Magda Mołek to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji, doceniana za ambicję, profesjonalizm i styl. Pamiętam, jak we wcześniejszej fazie kariery prowadziła rozmowę po angielsku (niestety nie pamiętam z kim i nie potrafiłem znaleźć nagrania w internecie). Nie można jej było odmówić zaangażowania, odwagi i czaru, ale jej umiejętności graniczyły z kompromitacją. To było naprawdę złe. Zero kontroli, zero płynności, prymitywne wysławianie się.

Kilka lat później Magda Mołek jest w zupełnie innym miejscu jeśli chodzi o swój angielski. W swoich programach rozmawia głównie po polsku i nie przypominam sobie, żeby zaprosiła ostatnio kogoś z zagranicy czy to do TVN Style, czy do Dzień Dobry TVN, ale widziałem jej nowsze angielskie wywiady. Zmiana jest jakościowa. Po prostu nauczyła się angielskiego. Brawo za determinację w osiąganiu celów.

2. Oliwier Janiak / ocena: 4-

Bywalec salonów, mężczyzna szykowny i wspaniale ubrany, pomysłodawca magazynu MaleMen nie może niż znać angielskiego. Pytanie, jak dobrze go zna.

Moja ocena bierze się z jego występu w finale drugiej edycji Top Model u boku Joanny Krupy. Zastąpił tam Bartosza Węglarczyka i trzeba przyznał, że się sprawdził. W programie obecny był właściciel jednej z międzynarodowych agencji modelek i Oliwier kilka razy zamienił z nim słowo.

Wyglądało to, jakby świetnie i swobodnie mówił po angielsku. Ale tylko wyglądało. W rzeczywistości było to bardzo sztuczne. Żaden Anglik czy Amerykanin nie zadawałby takich pytań i nie reagował w ten sposób na odpowiedzi. Było jak najbardziej komunikatywnie, ale po stronie precyzji i naturalności nie można tego występu uznać za udany.

3. Marek Niedźwiedzki / ocena: 4-

Z kim ten dziennikarz muzyczny Trójki nie rozmawiał? Madonna, Peter Gabriel, wielu, wielu innych z absolutnego świecznika popkultury. Rozmawiał z nimi po angielsku, wielokrotnie na antenie, bez możliwości montowania czegokolwiek. To dowód na to, że Niedźwiedzki jest w stanie poruszać się w angielskojęzycznym świecie z pewną swobodą.

Jedyne moje zastrzeżenie jest takie, że jego rozmowy często opierają się na kilku powtarzalnych schematach. „Jak ci się podoba w Warszawie?”, „kiedy nowa płyta?”, „jakie plany koncertowe?”. Niby wszystko w porządku, a jednak mam wrażenie, że ikona polskiego radia trochę śmiga po powierzchni. Widać to też po pewnym zakłopotaniu, kiedy schemat się wyczerpuje lub artysta odpływa w mniej komfortowe dla Marka Niedźwiedzkiego terytorium.

W następnym odcinku serii o angielskich polskich dziennikarzy Grażyna Torbicka, Jolanta Pieńkowska oraz Marcin Kydryński.

Angielski polskich dziennikarzy (cześć pierwsza)

Czy topowy dziennikarz powinien znać angielski? Nikt nie przekona mnie, że nie. Nie chodzi o to, żeby swobodnie pisać po angielsku albo prowadzić w tym języku program telewizyjny czy radiowy. Chodzi o umiejętność porozumiewania się i poruszania w międzynarodowym towarzystwie, a także konsumowania informacji w angielskiej wersji językowej. To gwarancja tego, że dziennikarz nie musi polegać na polskich tłumaczach i interpretatorach, żeby pojąć, co się dzieje poza polskojęzycznym światem.

A to właśnie angielski jest w tej chwili międzynarodowym językiem wymiany idei. W tym języku publikowana jest najbardziej opiniotwórcza prasa (w tym internetowa) w każdej praktycznie branży, od polityki po kulturę. Każdy inny język, w tym polski, to dodatkowe bogactwo, ale punktem wyjścia jest najczęściej angielski. Jak radzą sobie z nim znani polscy dziennikarze?

1. Tomasz Lis / ocena: 5+

Trudno inaczej ocenić dziennikarza, który ze swadą i swobodą rozmawia z największymi postaciami globu, np. z przywódcą Tybetańczyków Dalajlamą, publikuje w prestiżowych tytułach takich jak Financial Times i jest zapraszany na imprezy typu World Economic Forum w charakterze lidera młodego pokolenia.

To profesjonalista i perfekcjonista (co wielu może drażnić) który ostrogi zdobywał na stażach w amerykańskiej telewizji oraz podczas swojego pobytu w Waszyngtonie jako korespondent Telewizji Polskiej. Mówi płynnie i swobodnie, bez wysiłku i przesady charakterystycznej dla wszystkich, którym angielski wciąż sprawia trudność. Nie wypracował amerykańskiego akcentu, raczej coś na kształt własnego stylu mówienia w tym języku, co jest w moim przekonaniu jeszcze lepszym osiągnięciem niż papugowanie kogokolwiek.

2. Bartosz Węglarczyk / ocena: 5+

Dziennikarz Gazety Wyborczej oraz TVN, dość nietypowy i nieudolny celebryta, ale przede wszystkim znawca tematyki międzynarodowej. Był korespondentem Wyborczej między innymi w Waszyngtonie. Z takim backgroundem byłoby wstydem nie posługiwać się językiem na pewnym poziomie wyrafinowania.

Z lekkością prowadzi po angielsku rozmowy z ludźmi polityki, show biznesu oraz ekspertami od spraw międzynarodowych. Podczas pierwszego finału Top Model, który prowadził razem z Joanną Krupą, miał okazję popisać się w kilku sytuacjach językiem. Był spontaniczny i zabawny. A nie każdemu to wychodzi w języku obcym.

3. Kuba Wojewódzki / ocena: 2

Nie wiem, gdzie był Wojewódzki, kiedy Bóg rozdawał talent do języków, ale na pewno nie tam, gdzie trzeba. Ten fenomenalny dziennikarz i animator kulturalny, który od pewnego czasu funkcjonuje głównie jako gospodarz talk show oraz nadworny skandalista, nie potrafi sklecić kilku sensownych zdań po angielsku. Robi błędy fonetyczne nawet w nazwach znanych artystów, tytułach piosenek. Nie potrafi poprawnie powiedzieć Google.

Prawie w ogóle nie zaprasza do swoich programów zagranicznych gości, a podczas międzynarodowej edycji Idola był jedynym jurorem oceniającym uczestników w języku ojczystym. Robił to z charakterystyczną swadą, ale wyraźnie odstawał od reszty. Angielski to jego pięta achillesowa, ale nie przeszkadza mu to w absolutnie niczym.

W kolejnych odcinkach subiektywnej serii o znajomości angielskiego wśród polskich dziennikarzy między innymi Wojciech Mann, Magda Mołek, Oliwier Janiak, Marek Niedźwiedzki, Grażyna Torbicka, Marcin Kydryński i inni.