Archive

Category Archives for "Angielski online"

Jak użyć Google do nauki angielskiego – część druga

Dawno, dawno temu opisałem trzy proste triki, dzięki którym możemy wykorzystać wyszukiwarkę Google do nauki języka angielskiego. Nie każdy wie, że w Google wbudowany jest słownik angielskiego (włącznie z wymową do odtworzenia) – wystarczy do słówka dopisać komendę „define” lub „definition”, np. „serendipity define”. Pisałem również o tym, jak sprawdzić, czy jakiś fragment tekstu czy wyrażenie są prawidłowo użyte i naturalne. Trzecią przydatną funkcją są automatyczne podpowiedzi.

W tym artykule chciałbym pokazać trzy kolejne sposoby na wykorzystanie technologii Google w nauce języka angielskiego (i innych).

1. Porozmawiaj z komputerem

Od jakiegoś czasu Google intensywnie rozwija technologię rozpoznawania mowy. To brzmi jak z filmu science fiction, ale w tej chwili możemy praktycznie w całości obsługiwać wyszukiwarkę za pomocą komend głosowych. Co więcej, miły damski głos będzie nam odpowiadać.

W ten sposób możemy wyszukiwać informacje (od pogody po dane giełdowe), korzystać z kalkulatora czy obsługiwać inne programy (np. YouTube czy budzik). Niedawno nagrałem krótkie wideo, w którym sprawdzam, czy da się trochę pogadać z komputerem po angielsku.

Zachęcam do przetestowania w ten sposób swojego angielskiego oraz samej technologii. Na początek spróbujmy dowiedzieć się czegoś o Madrycie. Zadajmy te pytania za każdym razem dając Google chwilę na odpowiedź:

What is the capital city of Spain?

What is the population of Madrid?

What is the weather like in Madrid?

Is it going to be sunny tomorrow in Madrid?

Show me photos of Madrid

How do you say „Nice to meet you” in Spanish?

Google powinno poradzić sobie z interakcją przy każdym z tych pytań. Jeśli korzystamy ze smartfona z systemem Android, możemy również poprosić Google, żeby ustawiło nam budzik na następny dzień. Proszę sprawdzić, czy zadziała:

Wake me up at 7am.

2. Zrób komputerowi dyktando

Funkcja rozpoznawania mowy wbudowana jest również w edytor tekstów Google Docs. Możemy jej użyć do przetrenowania jakiegoś tekstu czy jakichś wyrażeń w angielskim (lub dowolnym innym języku obsługiwanym przez tę technologię).

Jak to może wyglądać w praktyce? Na potrzeby tego artykułu znalazłem krótki tekst z interesującym słownictwem (pochodzi z książki Business Vocabulary in Use – elementary). Zamierzam go przeczytać do mikrofonu. Sprawdzimy, czy komputer mnie dobrze zrozumie i – przy okazji – potrenuję trochę mówienie.

Google dictation

To nie było idealne – trzeba mówić dość wolno i wyraźnie. Google potrafi co jakiś czas coś przekręcić. Ale i tak jako darmowa metoda ćwiczenia wymowy, słownictwa czy gramatyki przez czytanie na głos zdań, tekstów czy wyrażeń wydaje się dość interesująca.

3. Największy słownik obrazkowy świata

Google startował jako wyszukiwarka tekstowa, ale w tej chwili radzi sobie świetnie również z innymi typami informacji. Przy nauce języków przydatna może być wyszukiwarka Google Images.

Najlepsze jest to, że po wpisaniu hasła, nie dostaniemy tylko zdjęć, ale też propozycje pokrewnych rzeczy lub aktywności. Wrzuciłem do Google Images słowo „dandelion”. Oprócz zdjęć mleczy widać też sugestię, że mogę się zainteresować zdjęciami „blowing dandelion”, czyli zdmuchiwania mlecza.

Google Images do nauki języka angielskiego

Co ciekawe, Google Images można też użyć w drugim kierunku. Być może mamy czegoś zdjęcie (np. jakiegoś zwierzęcia, warzywa czy dania), ale nie wiemy, jak to powiedzieć po angielsku. Google znajdzie podobne zdjęcia i pomoże nam w ten sposób odkryć, jak coś się nazywa.

Inny trik: Google Images możemy przeszukiwać również za pomocą komend głosowych.

 

Jak się wymawia Google, Apple, Amazon – czyli jak radzić sobie z angielskimi nazwami własnymi?

Ile to razy już słyszałem, jak ktoś przekręca nazwę najpopularniejszej wyszukiwarki w internecie. Ile razy słyszałem, jak ktoś chwalił się nowym tabletem, ale nie potrafił dobrze wypowiedzieć nazwy jego producenta (a przecież apple to wcale nie takie trudne słówko).

Najlepsze jest jednak to, że błędy słyszałem nie tylko z ust zwykłych ludzi, nie tylko z ust informatyków, którzy pracują w branży, dla której firmy typu Google, Apple czy Amazon są jak BMW dla branży samochodowej (nawiasem mówiąc, jak się wymawia BMW po angielsku?). Błędy słyszałem niestety również z ust polskich lektorów z doktoratem na anglistyce uczących na politechnice na kierunkach informatycznych.

Z jednej strony to rozumiem – nazw własnych nie znajdziemy zbyt wiele w kursach dla obcokrajowców. A jeśli nawet się zdarzają, nie przywiązujemy do nich wielkiej uwagi. Niesłusznie.

Rola nazw własnych w języku

Kiedy po pierwszym roku anglistyki w Poznaniu pojechałem na staż dziennikarski w Stanach Zjednoczonych, mój największy problem polegał właśnie na tym, że język nagle zaczął zawierać mnóstwo nazw własnych, których nie znałem. Większość odnosiła się oczywiście do miejsca, w którym byłem – osoby, ulice, restauracje, itp. Nagle z poziomu ogólnikowych dyskusji po angielsku, zszedłem na poziom dużo bardziej przyziemny – na poziom opisywania najbliższej rzeczywistości.

Firmy czy produkty to jak najbardziej część naszej codziennej rzeczywistości – powinniśmy wiedzieć, jak się wymawia Google, Apple, Amazon, Levi’s, Cartier czy BMW. Podobnie jest z nazwiskami polityków i innych osób publicznych (np. Roosevelt, Beyonce), a nawet miast i miejsc (np. stolica Szkocji – Edinburgh, Niagara Falls).

Nasz główny problem to brak obycia z autentycznym językiem. Nauka angielskiego jest niestety nastawiona na podręczniki i kursy językowe, co w dużej mierze odrywa ją od rzeczywistości. Lubimy się uczyć w sztucznym środowisku. Na dodatek w naszym naturalnym otoczeniu nie ma zbyt wiele angielskiego – polski trzyma się wszędzie dość mocno.

Zresztą to ciekawe, jakie fonetyczne mutacje potrafimy wymyślić. Mistrzem przekręcania angielskich nazw własnych jest chyba Kuba Wojewódzki – tylko Google słyszałem z jego ust w trzech różnych wersjach.

Jak wymawia się Google, Apple i Amazon?

Jeśli nie wiemy, warto sprawdzić. Gdzie? Mogę z czystym sumieniem polecić serwis Inogolo, który wyspecjalizował się w dostarczaniu tego typu informacji. Oprócz wyszukiwarki wymowy różnych nazw własnych po angielsku, znajdziemy tutaj też kompletne przewodniki, np. nazwisk popularnych artystów, ras psów, greckiego czy meksykańskiego jedzenia, kawy i wszystkiego wokół kawy czy terminów biblijnych. To bardzo ciekawe zasoby.

Tutaj możesz posłuchać wymowy słowa Google.

Jak wymawia się Google po angielsku - sprawdż w Inogolo

Jak wymawia się Google po angielsku – sprawdż w Inogolo

Wymowa angielska niektórych nazw zasadniczo różni się od polskiej i może zaskoczyć każdego, kto wcześniej jej nie słyszał. Tutaj popularne dżinsy Levi’s, tutaj stolica Chin Pekin po angielsku.

Strona jest atrakcyjna sama w sobie i warto na niej spędzić trochę czas weryfikując nasze przekonania o tym, jak coś powiedzieć z rzeczywistością.

Drugi serwis, gdzie znajdziemy nagrania wymowy angielskich nazw własnych to HowJSay – to prosta wyszukiwarka słówek. W Inogolo nie ma na przykład wymowy słowa Amazon, a na tej stronie owszem jest. Tutaj dla wszystkich niepewnych, jak powiedzieć Amazon.

 Gdzie znajdę wymowę angielskich nazw własnych - na howjsay.com

Gdzie znajdę wymowę angielskich nazw własnych – na howjsay.com

Nawiasem mówiąc, dla tych, którzy nie wiedzą, jest to gigantyczny supermarket, który od lat zapowiada, że wejdzie też do Polski, ale jakoś nie może tego zrobić. A szkoda – ceny ma tak atrakcyjne, że wolę kupować książki po angielsku w brytyjskim Amazonie (darmowa dostawa do Polski od 25 funtów, ok. 130zł) niż w Empiku czy gdziekolwiek indziej.

Tutaj dla wszystkich miłośników iPadów, iPhone’ów i innych gadżetów wymowa słówka jabłko.

Jak użyć Google do nauki angielskiego – trzy proste triki dla każdego

Google to niebywale potężna maszyna, z której wszystkich możliwości nie zdajemy sobie niestety sprawy. Większość z nas po prostu wpisuje hasło i oczekuje najlepszej możliwej odpowiedzi. Cóż – do tego właśnie służy ta wyszukiwarka, ale jest w nią wbudowane kilkaset funkcji i filtrów, które pozwolą nam użyć jej do bardziej zaawansowanych celów. To prawdziwy kombajn, z którym osobiście najbardziej uwielbiam eksperymentować na polu edukacja.

W czym może nam pomóc podczas nauki angielskiego? Sprawdź, jakich trzech trików używam, żeby szybciej i skuteczniej znajdować odpowiedzi na swoje pytania.

1. Poproszę o definicję

W wyszukiwarkę Google wbudowany jest jednojęzyczny słownik języka angielskiego. Google sczytuje z innych internetowych słowników definicje i przedstawia nam to w syntetycznej wersji, włącznie z wymową. Jak z niego skorzystać?

Powiedzmy, że poszukujemy wytłumaczenia dość trudnego słowa procrastination. Chcemy również wiedzieć, co znaczy procrastination po polsku. Google pozwala nam wykonać obie operacje bez opuszczania wyszukiwarki. Jak to zrobić?

Po pierwsze użyjmy operatora define. Mówi on wyszukiwarce, że poszukujemy definicji jakiegoś hasła. Czyli wpisujemy następujący ciąg: define procrastination i otrzymujemy odpowiedź – jednozdaniową definicję, a poniżej mnóstwo stron słowników internetowych, jeśli chcemy wiedzieć więcej.

Jak użyć Google jako słownika internetowego?

Jak użyć Google jako słownika internetowego?

Zresztą nie musimy przechodzić do słowników po więcej informacji. Pod definicją Google jest odnośnik more info – wejdźmy w niego i wyszukiwarka pokaże nam nie tylko większą porcję definicji, ale też wymowę z plikiem audio do odtworzenia, synonimy oraz funkcję tłumaczenia na wybrany język.

Jak używać Google do nauki angielskiego?

Jak używać Google do nauki angielskiego?

2. Czy takie połączenie naprawdę istnieje

Jednym z olbrzymich problemów osób uczących się angielskiego, również studentów anglistyki czy nawet niektórych nauczycieli angielskiego, jest nienaturalność języka, który używają. Niby każde słowo istnieje, niby nie ma błędów gramatycznych, ale to wszystko brzmi nieprawdziwie lub czyta się to źle.

Żaden native speaker by tak nie powiedział. Żaden native speaker by tak nie napisał.

Problem wynika z braku obycia z żywym językiem. Jeśli wystarczająco dużo nie mówimy, nie czytamy i nie słuchamy z oryginalnych źródeł zaczynamy tworzyć własny język angielski, który będzie raczej jakąś kalką z polskiego niż prawdziwym językiem Amerykanów, Anglików czy obywateli świata.

Wielu moich uczniów z czasów, kiedy uczyłem chwilę na anglistyce, nie chciało przyjąć do wiadomości, że np. w ich tekście widzę tego typu problem. Słowa czy gramatyka się przecież zgadzamy. Żeby im udowodnić, że mam rację używałem Google. Jak?

Jeśli poszukiwane hasło wpiszemy w cudzysłowie np. „hide their short temper” (wzięte z pracy jednej ze studentek), wyszukiwarka poda nam najpierw wyniki, które zawierają dokładnie tę frazę, w dokładnie tej kolejności.

Czy używamy prawdziwego angielskiego?

Czy używamy prawdziwego angielskiego?

I co z tego? I to z tego, że czasami w żadnym dokumencie w internecie nie znajdziemy tego połączenia. I co z tego? I to z tego, że internet to gigantyczna baza autentycznego języka i jeśli jakiegoś połączenia tam nie ma – jest bardzo prawdopodobne, że nie istnieje. Że właśnie „stworzyliśmy” swój fragment języka angielskiego. Używamy nieprawdziwego języka.

Lubię w ten sposób sprawdzać podejrzane fragmenty lub upewniać się, że coś naprawdę istnieje. Czasem nie będzie żadnego rezultatu, czasem coś napisanego w tej sposób po angielsku na Ukrainie, Tadżykistanie, Brazylii, Chinach czy w Polsce. To kolejny dowód, że używamy nieprawidłowego angielskiego.

3. Podpowiedzi

W wyszukiwarkę wbudowany jest moduł autocomplete. Oznacza to, że Google będzie próbować się domyślić, czego poszukujemy już na etapie wpisywania hasła. Wystarczy pierwsza literka, a maszyna już zacznie sugerować hasła. Jak da się tego użyć w nauce języka angielskiego? Na wiele sposobów – dzisiaj chciałbym zachęcić do użycia tej funkcji znajdowania ciekawych kolokacji.

Powiedzmy, że potrzebne nam wyrażenie w stylu „silny jak lew”, ale nie wiemy, czy po angielsku też tak mówią. Wystarczy że wpiszemy początek: strong as, a Google zacznie sugerować zakończenie. Pierwsze trzy z nich to coś, czego moglibyśmy z powodzeniem użyć.

Google – silny jak lew

Takich trików i hacków, dzięki którym internet stanie się naszym sprzymierzeńcem w nauce angielskiego czy innych umiejętności jest nieskończona ilość. Wiele jest nieodkrytych. Zachęcam do otworzenia się na tego typu metody i wyjście poza schemat podręcznik – nauczyciel – kurs angielskiego.

Tutaj świetny kurs zaawansowanej obsługi Google – na dodatek po angielsku.

Tutaj przeczytasz też o technice Pomodoro oraz technice Feynmana, które mogą pomóc ci uczyć się lepiej.

Angielski za darmo – czy to możliwe?

Jeśli pod pojęciem angielski za darmo rozumiemy uczenie się bez wydawania pieniędzy – odpowiedź brzmi: absolutnie tak. To możliwe. Jeśli pod pojęciem angielski za darmo rozumiemy uczenie się bez wysiłku i zaangażowania – odpowiedź brzmi: absolutnie nie. To niemożliwe.

Jest kilka bardzo atrakcyjnych możliwości uczenia się angielskiego (i innych języków) bez kosztów lub bardzo tanio. Większość z nich wymaga jednak od nas większej dyscypliny oraz większej dozy uwagi niż tradycyjne metody.

Angielski za darmo – możliwości

1. Organizacje charytatywne

Jeśli mieszkasz w dużym mieście, spotkałaś się zapewne z amerykańskimi misjonarzami namawiającymi do odwiedzenia ich domu spotkań, gdzie prowadzone są darmowe konwersacje z angielskiego dla wszystkich. To znani na całym świecie ze swojej działalności charytatywnej Mormoni.

Zajęcia są oparte w dużej mierze o rozmowy na temat Biblii i ogólnie pojętą tematykę religijną, co jest dla większości uczących się angielskiego bardzo dużym ograniczeniem. Nie jest to oczywiście nauka w tradycyjnym tego słowa znaczeniu (z książkami, zadaniami domowymi, itp.) Nie każdy czuje się też komfortowo uczestnicząc w tego typu spotkaniach.

2. Wymiana międzynarodowa – w necie i w realu

Nie da się ukryć, że chyba nigdy nie mieliśmy tylu możliwości obcowania z ludźmi z całego świata. W trakcie takich spotkań uczymy się angielskiego (i innych języków obcych) nie tylko za darmo, ale przede wszystkim w autentycznym środowisku. Rozmawiając, kłócąc się, opowiadając historie.

Taka wymiana może mieć różne formy – dlaczego nie skorzystać z technologii typu Skype, która umożliwia rozmowy na odległość bez opłat? Wystarczy znaleźć kogoś zainteresowanego podobną wymianą językową na portalach typu language exchange („wymień się językiem”) lub kontynuować znajomość z realu.

A może dołączyć do międzynarodowych klubów podróżników, np. CouchSurfing czy Hospitality Club? Polegają one mniej więcej na tym, że udostępniamy swoje mieszkanie obcokrajowcom, którzy wędrują akurat przez nasze miasto, i możemy liczyć na tego typu przywileje z ich strony, gdy my zawitamy w ich okolice. Oczywiście to my decydujemy, kogo przyjąć, a kogo nie. W każdym razie – takie spotkania to okazja do pogadania po angielsku.

Jeśli nie czujesz się komfortowo udostępniając swój pokój czy mieszkanie obcym ludziom, można to zorganizować inaczej. W miastach studenckich w październiku pojawiają się studenci programy Erasmus – spotykają się często w pubach, klubach i innych miejscach dostępnych dla każdego. To otwarte i przyjazne środowisko, w którym na pewno znajdziemy mnóstwo okazji do ćwiczenia prawdziwego, międzynarodowego angielskiego.

3. Darmowe kursy i strony do nauki angielskiego

Z materiałami do nauki angielskiego naprawdę nie ma w tej chwili problemów. Jest ich wręcz nadmiar i problemem jest wybranie czegoś wartościowego dla siebie. Jestem pewien, że są setki osób, które na półkach mają kilkanaście książek lub kursów DVD z angielskiego, a jednak wciąż nie są zadowolone ze swojego angielskiego. Dlaczego? Ponieważ brakuje im motywacji, regularności, a przede wszystkim systemu, dzięki któremu nauka jest systematyczna i przynosi efekty.

System może być bardzo prosty, np. 30 minut sensownej, różnorodnej nauki dziennie, może być też bardziej złożony (tutaj przykład systemu do nauki angielskiego z piosenek).

Darmowych materiałów nie brakuje, niektóre są nawet lepiej wykonane niż płatne kursy angielskiego online. Tutaj znajdziesz listę pięciu darmowych stron do nauki języka angielskiego, od gramatyki po lekcje z native speakerem na YouTube.

Jeśli szukasz konkretnych lekcji, tutaj znajdziesz teorię i ćwiczenia na czas przeszły past simple, różnicę między past simple a past continuous oraz różnicę między already a yet.

5 darmowych stron do nauki angielskiego (i jedna płatna)

W internecie da się nauczyć każdego języka za darmo. Angielskiego również. A może angielskiego przede wszystkim. Zapotrzebowanie na tego typu usługi jest tak duże, że wiele stron jest w stanie utrzymywać się z reklam, co oznacza, że użytkownik nic nie płaci.

Może nie zawsze materiały są pięknie przygotowane od strony graficznej, czasem natkniemy się na coś mniej wartościowego, ale jeśli potrafimy choć trochę odsiać rzeczy bezwartościowe, nasza nauka angielskiego może się praktycznie opierać o bezpłatne strony do nauki angielskiego. Poniżej pięć takich miejsc w internecie oraz jedna ciekawa płatna propozycja.

1. Fiszkoteka

To polski portal, który powstał za pieniądze unijne, a jego centralną częścią jest aplikacja do tworzenia i organizowania fiszek. Jeśli lubimy ten sposób na uczenie się słówek czy zwrotów, pomoże nam wyjść poza klasyczne fiszki.

Są dwa rodzaje kont – darmowe oraz premium. Możemy korzystać z biblioteki dostępnych fiszek na przeróżne tematy, ale serwis daje też możliwość stworzenia swojej kolekcji. W system wbudowane są dźwięki, więc bez problemu poćwiczymy też wymowę. Możemy też korzystać z interaktywnych quizów oraz systemu powtórek, o których będziemy dostawać powiadomienia na e-mail.

Sporo funkcji. Jeśli ktoś stawia na uczenie się z fiszek, warto zapoznać się ze wszystkimi funkcjami strony i dopasować do własnych celów.

2. Eng Vid

Eng Vid to połączenie starego i nowego w uczeniu języków. To, co stare, to biała tablica oraz lektor tłumaczący jakieś zagadnienie gramatyczne lub zestaw słownictwa. Ile to już razy słyszeliśmy tego typu wykłady?

To, co nowe, to forma przekazu – krótkie filmiki na kanale YouTube wbudowane w stronę, na której można zadać nauczycielom pytania, przećwiczyć materiał w różnego rodzaju quizach oraz podzielić się z innymi uczniami swoimi komentarzami. Całość za kompletną darmochę.

3. Kursy BBC

BBC nie trzeba nikomu przedstawiać. Jednym z zadań tej instytucji jest promowanie nauki języka angielskiego wśród obcokrajowców, szczególnie tych mieszkających na Wyspach lub myślących o przyjeździe.

Ilość oraz jakość materiałów BBC robi wrażenie, ale może być też – paradoksalnie – dezorientująca. Gdzie tu zacząć? Co jest ważne, co mniej ważne? Żeby uniknąć tego typu dylematów, warto gruntownie przejrzeć zestaw kursów i serii oferowanych przez BBC i wybrać coś dla siebie – pod względem poziomu oraz tematyki.

4. Breaking News English

Strona stworzona przez nauczyciela angielskiego uczącego w Azji. Oparta jest na prostym pomyśle – codziennie (lub prawie codziennie) pojawia się nowa lekcja zbudowana wokół jakiegoś bieżącego tematu. Na porządku dziennym są katastrofy, odkrycia naukowe, kontrowersje polityczne, itp.

Oprócz samego tekstu, który moglibyśmy znaleźć na tysiącu innych stron z newsami po angielsku, jest tu sporo ćwiczeń na słownictwo oraz czytanie ze zrozumieniem (szczególnie ważne dla przygotowujących się do egzaminów typu FCE) oraz możliwość odsłuchania historii.

5. English Grammar Secrets

Gramatyki nigdy nie za wiele. Jeśli zgadzasz się z tym stwierdzeniem zajrzyj na stronę English Grammar Secrets. To prosta strona utrzymująca się z reklam (bezpłatna dla użytkowników) oparta o aplikację do nauki najważniejszych zagadnień gramatycznych w angielskim.

Znajdziesz tu ciekawie skonstruowane zadania oraz część teoretyczną w przyjaznej dla oka szacie graficznej. Jest też możliwość zapisania się na kurs emailowy złożony z lekcji gramatyki angielskiej. Jest to na pewno sposób na dodatkowe ćwiczenie tego elementu.

6. LiveMocha

LiveMocha to płatny serwis. Jest to nowoczesna platforma do nauki języków, nie tylko angielskiego, zbudowana na zasadzie portalu społecznościowego. Jest mnóstwo treści (tekst + wideo) do nauki języka na różnych poziomach zaawansowania.

Oprócz zwykłej treści LiveMocha daje szereg możliwości urozmaicenia swojej nauki języka, dzięki czemu staje się ona dużo bardziej angażująca i autentyczna. W serwisie możesz wyszukiwać ludzi gotowych korespondować z tobą w języku, którego się uczysz. Możesz dzielić się swoimi zdjęciami, opiniami, komentarzami. Jednym słowem uczestniczyć w społeczności ludzi z całego świata uczących się języków, w tym angielskiego.

Rejestracja oraz kilka pierwszych lekcji jest darmowych, ale potem korzystanie z zasobów językowych jest płatne (życie towarzyskie na LiveMocha jest za darmo). Na mój gust ceny są bardzo przystępne (ok. $10 za dostęp do absolutnie wszystkich materiałów miesięcznie).

EngVid – ciekawa darmowa strona do nauki angielskiego

Czy można się nauczyć angielskiego przez internet? Dlaczego nie? W sieci nie brakuje fantastycznych materiałów do nauki. Dostęp do części z nich jest darmowy, bo strony utrzymują się z reklam. Na pewno nie jest to dokładnie to samo co pełny, dobry kurs online, z dobrze ułożonym programem, możliwościami interakcji i innymi funkcjonalnościami ułatwiającymi uczenie się np. słówek.

Warto przyjrzeć się darmowej stronie do nauki angielskiego EngVid. Składa się ona z kilkuminutowych lekcji wideo z prawdziwymi lektorami na różne tematy gramatyczne oraz słownikowe. Nagrania mają dość tradycyjną formę – przed tablicą staje nauczyciel i objaśnia zagadnienie przy pomocy pisaka i krótkiej przemowy.

EngVid - ciekawa strona do nauki angielskiego

EngVid – ciekawa strona do nauki angielskiego

Cóż, nie jest to może bardzo wyrafinowana metoda, ale na pewno pewne urozmaicenie w stosunku do ćwiczeń w sieci, które bardzo często mają powtarzający się format i dość szybko mogą nas znudzić. Szczególnie starsze kursy polegają praktycznie na kilku typach ćwiczeń i mniej cierpliwi uczniowie mogą po kilku lekcjach odczuwać znużenie. EngVid może być dobrą odskocznią, wypełniaczem w bardziej klasycznym stylu.

Na stronie nie chodzi jednak tylko o obejrzenie nagrania z nauczycielem (choć jest to kluczowa część lekcji). Potem możemy przejść do części quiz, gdzie w prostych pytaniach i odpowiedziach przećwiczymy temat lekcji.

Jako zarejestrowany użytkownik możemy też zostawiać komentarze pod nagraniem i dyskutować z innymi uczniami. Od czasu do czasu odzywają się też nauczyciele. Można zadać im pytanie. To kolejna ciekawa cecha tej strony – nie jest w pełni zautomatyzowana, ma jakiś pierwiastek rzeczywistej współpracy z nauczycielem. Myślę, że kursy online lub cd pozbawione tego elementu są trochę ubogie. EngVid ma tu jakąś przewagę.

Zajęcia są uporządkowane na trzech poziomach zaawansowania. Nie jest to na pierwszy rzut oka jakiś szczególnie wyrafinowany podział, ale na pewno trochę ułatwia poruszanie się po materiale. Orientację w terenie ułatwia też podział tematyczny.

Czego tu brakuje? Na pewno jakiejś logicznej sekwencji wydarzeń. Ląduję jako uczeń na takiej stronie, oglądam wideo o powiedzmy języku związanym z ciążą (naprawdę takie mają) i co dalej? Jaki jest najlepszy dla mnie kolejny krok? Wygląda na to, że EngVid nie ma po tym względem wiele do zaoferowania – np. rekomendowanej ścieżki nagrań i ćwiczeń czy jakiegoś systemu, który przeprowadzi ucznia przez kolejne etapy nauki. Przez to całość sprawia trochę chaotyczne wrażenie. Fajne w pierwszym kontakcie, ale żeby oprzeć całą swoją naukę o tą stronę? Raczej nie.

Byłoby to trudne również dlatego, że EngVid ze swoim dość mocno ograniczonym formatem (nagrania przy tablicy + parę ćwiczeń) mogą szybko wpaść w tą samą pułapkę nużenia użytkownika co inne kursy angielskiego online czy na dvd. Jedyną ochroną przed tym scenariuszem może być osobowość różnych nauczycieli, które pracują na stronie.

Krótko mówiąc, EngVid to ciekawy dodatek do arsenału metod i środków do nauki angielskiego, ale raczej za mało, żeby mieć wiodącą rolę w całym procesie.

Past simple a past continuous – ćwiczenia i teoria

Past simple i past continuous to pokrewne czasy – oba odnoszą się do przeszłości i bardzo często występują w zdaniu lub dłuższej wypowiedzi razem. W pewnym sensie są od siebie zależne. W tej lekcji najpierw opiszę po polsku, kiedy używać past simple, a kiedy past continuous, potem możesz obejrzeć lekcję wideo z native speakerem, a na końcu znajduje się odnośnik do ćwiczeń. Zapraszam do nauki.

Jak tworzyć past simple i past continuous?

Tworzenie past simple jest proste. W zdaniach twierdzących wymaga dodania końcówki [-ed] dla czasowników regularnych oraz nauczenia się form czasowników nieregularnych. W pytaniach i przeczeniach musimy pamiętać o powrocie czasownika do bezokolicznika (infinitive) oraz użyciu czasowników posiłkowych (auxiliary) [did] w pytaniu lub [didn’t] w przeczeniu. Tak past simple wygląda na przykładzie.

Tryb zdania Przykład
twierdzenie I walked to the park yesterday.
przeczenie I didn’t walk to the park yesterday.
pytanie Did you walk to the park yesterday?

Do tworzenia past continuous potrzebujemy dwóch elementów – czasownika być [to be] w odpowiedniej formie oraz czasownika właściwego w tzw. formie ingowej np. [walking]. W przeczeniu do czasownika być dodajemy [not] – w skrócie może to wyglądać tak [wasn’t] lub [weren’t]. Pytanie tworzymy przez inwersję (odwrócenie kolejności osoby oraz czasownika być). Tak past continuous wygląda na przykładzie. Zwróć uwagę, że czasownik [to be] może mieć dwie formy – [was] dla następujących osób [I, he, she, it] oraz [were] dla [you, we, they].

Tryb zdania Przykład
Twierdzenie I was walking to the park when my phone rang. (We were walking to the park when my phone rang)
Przeczenie I wasn’t walking to the park when my phone rang. (We weren’t walking to the park when my phone rang)
Pytanie Was I walking to the park when my phone rang? (Were you walking to the park when my phone rang?)

Kiedy używać past simple, kiedy past continuous?

O czasie przeszłym past simple przeczytasz tutaj. Past continuous używa się:

1. Żeby opisać coś co właśnie trwało w przeszłości, taki trochę polski czas przeszły niedokonany.

This time last last year I was travelling around Sweden. [W zeszłym roku o tej porze podróżowałem po Szwecji]

Byłem w trakcie podróży, jeszcze jej nie skończyłem w tamtym momencie przeszłości.

What were you doing at 10 last Sunday? [Co robiłeś o 10 w niedzielę?]

W trakcie jakiej czynności byłeś? Nie co zrobiłeś, tylko co robiłeś. Jest różnica – w angielskim ten odcień przeszłości wyraża past continuous.

2. Drugie ważne zastosowanie past continuous to wyrażanie za jego pomocą dłuższej czynności, która była tłem dla innej, krótszej czynności. Jest to najczęściej połączenie past continuous oraz past simple.

When I was walking home, I met my sister. [Kiedy szłam do domu, spotkałam swoją siostrę]

Spotkanie z siostrą to chwila, krótka czynność, dlaczego używamy past simple. Droga do domu to dłuższy proces – potrzebujemy tu past continuous.

Obejrzyj teraz to wideo przygotowane przez native speakera. Zamiast nazwy past continuous, używa on nazwy past progressive, ale to jedno i to samo.

Past simple past continuous – ćwieczenia

Wszystko jasne? Nie ma co skupiać się na teorii, czas na trochę praktyki. Przejdź do strony z ćwiczeniami na past simple i past continuous online. Oczywiście za darmo.

Czas past simple – kiedy używać, jak tworzyć, ćwiczenia w internecie

Czas past simple to jeden z podstawowych czasów w angielskim. Obok present simple czy present continuous należy do absolutnych fundamentów naszej znajomości języka. Dlatego tak ważne jest, żeby dokładnie zrozumieć, kiedy używać past simple oraz jak go tworzyć. W tej lekcji najpierw przedstawię te informacje po polsku, potem możesz obejrzeć darmową lekcję po angielsku, a na koniec zapraszam do ćwiczeń.

Kiedy używać czasu past simple?

Past simple to czas przeszły. Używamy go do opisywania przeszłości. No dobrze, skoro to takie proste, to dlaczego jest jeszcze kilka innych czasów przeszłych? Tym bym się na razie nie przejmował, chyba że szukasz informacji o różnicach między past simple a past continuous lub past simple a present perfect. Najpierw przyjrzyjmy się głównej zasadzie użycia past simple.

Brzmi ona: czasu past simple używamy wtedy, jeśli czynność się definitywnie skończyła, a my mamy informację kiedy to się stało.

He moved to San Francisco in May. [W maju przeprowadził się do San Francisco]

Uwaga: informacja, kiedy czynność się wydarzyła, nie musi być w tym samym zdaniu co czasownik. Może być w poprzednich zdaniach, może być w domyśle, może mieć też mniej oczywistą formę.

They got divorced. Then he moved to San Francisco. [Rozwiedli się. Potem przeprowadził się do San Francisco]

Czas past simple to najważniejszy czas przeszły w angielskim. Jeśli nie wiesz, którego użyć, użyj właśnie tego – może nie będzie gramatycznie, ale komunikacyjnie zadziała. Zanim poznasz inne, dobrze się go naucz. To podstawa.

Jak tworzyć czas past simple?

W wersji dla czasowników regularnych past simple tworzy się przez dodanie końcówki [-ed].

Present simple: I work from home. [Pracuję z domu]

Past simple: I worked from home yesterday. [Wczoraj pracowałam z domu]

I tyle. Tak samo dla wszystkich osób. Jest kilka wyjątków związanych z pisownią, o których dowiesz się z nagrania wideo. Obejrzyj koniecznie! Mnóstwo przykładów, wymowa, wszystko po angielsku.

A jak tworzyć pytania w past simple? Potrzebujemy dwóch rzeczy: czasownika posiłkowego [did] oraz bezokolicznika (infinitive).

Twierdzenie: I worked from home yesterday.

Pytanie: Did you work from home yesterday? [Pracowałaś wczoraj z domu?]

Znika końcówka [-ed], dodajemy [did], dostosowujemy osobę i gotowe. Tak samo w każdej osobie.

Zostały jeszcze przeczenia. Znowu będziemy potrzebować czasownika posiłkowego [did], bezokolicznika oraz przeczenia [not]. Często będziemy używać skrótu [didn’t], żeby było szybciej.

Twierdzenie: I worked from home yesterday.

Przeczenie: I didn’t work from home yesterday. [Nie pracowałem wczoraj z domu]

A co z czasownikami nieregularnymi w czasie past simple? Cóż, jeśli chodzi o przeczenia i pytania wszystko wygląda tak samo – odpada końcówka [-ed], potrzebujemy za to czasownika [did] lub [didnt]. Problem jest z twierdzeniami. Tu potrzebujemy nieregularnych form czasownika.

Present simple: I go to school by bike.

Past simple: I went to school by bike. [Pojechałam do szkoły na rowerze]

Pytanie: Did you go to school by bike?

Przeczenie: I didn’t go to school by bike.

Skąd mam wiedzieć, że czas przeszły od [go] to [went]? Może pomóc ci ta strona, ale na dłuższą metę po prostu trzeba się ich nauczyć – najlepiej czytając, robiąc mnóstwo notatek, zauważając je w kontekście i używając.

Zacznij już teraz – przejdź do strony z ćwiczeniami na czas past simple.