Archive

Category Archives for "Angielski lingua franca"

Egzamin TOEIC – czy warto zdobyć ten certyfikat z angielskiego?

„Wynik egzaminu TOEIC mile widziany” – niedawno spotkałem się z takim wymaganiem w ofercie pracy dla wewnętrznego trenera biznesu w Grupie Żywiec. Muszę przyznać, że byłem lekko zaskoczony. Nazwa tego egzaminu niewiele mi mówiła. Widziałem ją pierwszy raz.

Sprawdziłem, czy są jeszcze inni pracodawcy, którzy lubią weryfikować znajomość języka angielskiego tym certyfikatem. Są – głównie w międzynarodowych korporacjach oraz większych firmach, głównie na stanowiskach technicznych, administracyjnych i handlowych.

Uczyłem angielskiego prawie 10 lat, również na kursach biznesowych i technicznych. Nie spotkałem się z egzaminami i certyfikatami TOEIC. Nadrobiłem zaległości. Zapraszam na krótki przewodnik po egzaminie z języka angielskiego TOEIC.

Egzamin TOEIC – co to jest?

TOEIC (Test of English for International Communication, wymowa: toik) to test praktycznego angielskiego w międzynarodowym środowisku pracy.

Czyli tak naprawdę czego?

Języka angielskiego, z którym spotkamy się w biurze, w pracy z dokumentami firmowymi, podczas rozmów z współpracownikami, na spotkaniach roboczych i biznesowych czy podczas komunikacji z klientami.

Certyfikat TOEIC dostępny jest w dwóch wersjach:

1. TOEIC Reading and Listening sprawdzający umiejętność czytania i słuchania ze zrozumieniem

2. TOEIC Speaking and Writing sprawdzający umiejętność mówienia i pisania (zdawany na komputerze)

Pierwszy rodzaj certyfikatu jest zdecydowanie bardziej popularny.

Przykładowy test TOEIC można wypełnić na stronie internetowej organizatora.

Egzamin TOEIC a poziom znajomości angielskiego

Nie da się nie zdać egzaminu TOEIC. Nie trzeba też deklarować poziomu znajomości języka. Pokaże go wynik egzaminu (między 10 a 990 punktów). To zupełnie inne podejście niż przy egzaminach Cambridge, np. FCE czy CAE, które są przypisane do poziomu i które można oblać.

Uczestnik egzaminu otrzymuje certyfikat oraz kartę ze szczegółowym rozbiciem wyników. Tak to wygląda:

TOEIC karta wyników

Certyfikaty mają różny kolor w zależności od wyniku.

  • 10 – 215 punktów: certyfikat pomarańczowy
  • 220 – 465 punktów: certyfikat brązowy
  • 470 – 725 punktów: certyfikat zielony
  • 730 – 855 punktów: certyfikat niebieski
  • 860 – 990 punktów: certyfikat złoty

A jak mają się wyniki egzaminu TOEIC do skali znajomości języka Rady Europy? Ile trzeba mięć punktów, żeby udowodnić poziom B1, B2 lub C1?

TOEIC B1 B2 C1

Czy egzamin TOEIC jest uznawany?

Wygląda na to, że to coraz popularniejszy system weryfikowania praktycznych umiejętności językowych.

Wyniki egzaminów TOEIC są uznawane w globalnych korporacjach, polskich firmach, instytucjach publicznych (np. Służbie Cywilnej), a także na niektórych uniwersytetach.

Formułka „wyniki TOEIC mile widziane” pojawia się w ogłoszeniach o pracę (poniżej przykład oferty pracy polskiej spółki giełdowej z branży elektrotechnicznej Relpol).

TOEIC oferty pracy

Skąd taki sukces egzaminu TOEIC wśród firm i instytucji? Wydaje mi się, że kluczem jest nastawienie na biznesowy / biurowy kontekst oraz praktyczne umiejętności związane z pracą (nie język ogólny czy testowanie znajomości struktur językowych).

Inna dobra cecha egzaminu TOEIC to prostota, np. brak konieczności deklarowania na starcie poziomu.

Na karcie wyników TOEIC widnieje informacja o ważności certyfikatu. Jest on ważny – cokolwiek to znaczy – dwa lata. Nie wiem, jak pracodawcy traktują wyniki egzaminu sprzed trzech czy czterech lat. Częste odnawianie certyfikatu przez pracowników jest oczywiście w interesie firmy organizującej egzaminy – Educational Testing Services.

Jak wygląda egzamin TOEIC?

Najpopularniejszy egzamin TOEIC Listening and Reading składa się z 200 pytań i trwa (bez części administracyjnej) 120 minut. Jest to test wyboru (np. z trzech lub czterech opcji).

100 pytań sprawdza słuchanie ze zrozumieniem (np. identyfikowanie sytuacji na zdjęciach, zrozumienie krótkich dialogów i wypowiedzi). Ta część trwa 45 minut.

100 pytań sprawdza czytanie ze zrozumieniem (np. uzupełnianie tekstu, łączenie faktów). Ta część trwa 75 minut.

Więcej o egzaminie z pisania i słuchania, więcej o egzaminie z mówienia i pisania.

Ile kosztuje egzamin TOEIC?

Egzamin TOEIC Listening and Reading kosztuje 355zł (plus 20zł certyfikat). Studenci i osoby poszukujące pracy mogą liczyć na niewielką zniżkę.

Egzamin TOEIC Speaking and Writing kosztuje 350zł. Ceny aktualne w kwietniu 2016.

Egzaminy TOEIC dla swoich pracowników organizują również firmy – koszty jednostkowe dla firmy mogą być wtedy niższe, a dla pracownika – nawet zerowe.

Egzaminy TOEIC można zdawać przez cały rok u autoryzowanych partnerów firmy ETS Global (organizatora) w całej Polsce.

Wypełniłem z ciekawości krótkie demo egzaminu. Potwierdziło, że znam angielski.

Wynik TOEIC przykładowy test

Egzamin TOEIC – moja opinia

Jestem pod wrażeniem tego systemu weryfikowania znajomości języka angielskiego. Jest bardzo praktyczny i dopasowany do potrzeb globalnego rynku pracy i międzynarodowego biznesu.

To na pewno przydatne narzędzie z punktu widzenia osób rekrutujących nowych pracowników oraz z punktu widzenia pracowników, którzy chcą jasnych wytycznych dotyczących wymagań związanych z kompetencjami językowymi.

Pod tymi względami TOEIC wymiata i nie dziwię się, dlaczego stał się tak popularny w świecie biznesu.

Z drugiej strony sam egzamin i materiały do niego przygotowujące wydają mi się trochę ograniczone. Kontekst biura, spotkań roboczych, przekazywania sobie informacji o projektach czy czytania dokumentów nie pozwala na wielką przestrzeń dla kreatywności. To taki standardowy, mało emocjonujący język korporacji w czasach totalnej globalizacji.

Jeśli ktoś zna angielski tylko z tego kontekstu i traktuje go zbyt poważnie / dosłownie, będzie miał trudności z komunikacją w bardziej otwartych, luźniejszych sytuacjach.

Ale to i tak ma drugorzędne znaczenie – na pewnym poziomie każdy język jest przecież narzędziem do wykonywania zadań, np. w domu, w biurze, w podróży, przy czytaniu dokumentacji czy rozwiązywaniu problemów. W tym kontekście egzamin i certyfikat TOEIC wydają się bardzo dobrze zaprojektowane i zoptymalizowane.

Jak po angielsku (i niemiecku) mówi Robert Lewandowski?

Czy lepiej być światowej klasy piłkarzem, który nie zna dobrze angielskiego, czy znać wspaniale angielski i nic poza tym? Odpowiedź jest oczywista – nadzwyczajne umiejętności piłkarskie są cenniejsze niż biegła znajomość angielskiego.

Ale i tak najlepiej być światowej klasy piłkarzem, który czuje się komfortowo w języku angielskim.

Robert Lewandowski stał się jako piłkarz globalną marką. Z ciekawości sprawdziłem, jak radzi sobie jeden z najlepszych napastników świata z komunikacją w globalnym języku. Jak dobrze zna angielski?

Tor, Tor, Tor!

Wydaje się, że pierwszym językiem obcym Roberta jest niemiecki. Od 2010 roku Lewandowski gra w Bundeslidzie. Gdy przenosił się do niej z Lecha Poznań, nie posługiwał się praktycznie w ogóle językiem niemieckim. We wczesnych wywiadach dla niemieckich mediów konieczna była pomoc tłumacza.

W nowszych rozmowach, również zaraz po meczach, wydaje się naturalny i wyluzowany. Nie jestem w stanie ocenić jego poprawności (znam niemiecki, ale nie jestem ekspertem) i nie sądzę, żeby ona tu była najważniejsza.

Być może Robert nie zdałby jakiegoś tam oficjalnego egzaminu, ale kogo to obchodzi? Radzi sobie – odpowiada, opowiada, żartuje, itp. Na pierwszy rzut oka widać, że jest dobrze zintegrowany z niemiecką rzeczywistością i pozostaje sobą, nawet jeśli jego wymowa czy akcent nie są konwencjonalne.

Poniżej materiał wideo z sieci – zapraszam wszystkich kompetentnych do komentowania, jak radzi sobie Robert w języku niemieckim.

My name is Robert Lewandowski

W internecie jest znacznie mniej materiałów, w których Robert Lewandowski mówi po angielsku. Jest minutowa reklama dla chińskiego producenta smartfonów firmy Huawei oraz aplikacja na Facebooka dla tej samej firmy, w której występuje, oraz krótka rozmowa z angielskim dziennikarzem. Do tego dochodzą media społecznościowe (np. Twitter) prowadzone po angielsku dla międzynarodowej publiczności.

Reklama Huawei:

Przykładowy wpis na Twittera po angielsku:

Podkreślmy, że Robert nigdy nie grał dla angielskiego klubu. Nie miał więc naturalnej motywacji i otoczenia, żeby rozwinąć biegłość w języku angielskim. To na pewno nie jest swoboda, z jaką angielskim posługują się chociażby Wojciech Szczęsny czy Łukasz Fabiański, którzy spędzili na Wyspach kilka-kilkanaście lat.

Nawet jeśli Robert nie będzie grać w żadnym klubie w Anglii, wydaje się, że język angielski będzie dla niego coraz ważniejszym narzędziem. Będzie musiał nabrać w nim trochę więcej ogłady.

Dlaczego? Ponieważ tym wyjątkowym sportowcem interesuje się cały świat, a językiem, w którym da się komunikować z największą ilością fanów, dziennikarzy czy sponsorów, jest właśnie angielski.

Co najważniejsze – nie ma najmniejszych wątpliwości, że Robert rozwinie się również w tym zakresie. To nie tylko wielka osobowość sportowa, ale także bardzo pragmatyczny, nastawiony na ambitne cele i komunikatywny facet.

Dlaczego angielski jest taki popularny?

Są na świecie języki, którymi posługuje się więcej osób niż angielskim (wyprzedzają go języki mandaryńskie oraz hiszpański). Jeśli spojrzymy wyłącznie na liczbę native speakerów, bez wszystkich, którzy nauczyli się danego języka jako obcego, angielski wyprzedzi jeszcze więcej języków.

Jednak to angielski stał się najpopularniejszym i najpotężniejszym językiem na świecie. W Polsce, w Europie i wielu innych zakątkach świata, to właśnie tego języka najchętniej uczymy się w szkołach. To angielski jest dominującym językiem dyplomacji, biznesu, nauki czy internetu.

Dlaczego? Skąd się bierze popularność angielskiego?

Na początek warto posłuchać krótkiego wykładu prof. Davida Crystala, znawcy historii i współczesności języka angielskiego. Okazuje się, że rola, jaką odgrywa w tej chwili język Brytyjczyków czy Amerykanów nie ma nic wspólnego z jego strukturą, fonetyką czy pisownią.

Obecna rola angielskiego to zasługa historii. Początki dzisiejszej dominacji to brytyjski kolonializm Londyn kontrolował w XVI, XVII i XVIII wieku praktycznie pół świata. Nie bez przyczyny mówiło się, że nad Imperium Brytyjskim nigdy nie zachodzi słońce. Od Indii po pierwsze kolonie amerykańskie, to Brytyjczycy decydowali o polityce i handlu. To oni kształtowali obyczaje.

Od połowy XVIII wieku doszła do tego rosnąca przewaga Wielkiej Brytanii w przemyśle. Dzięki wynalazkom Rewolucji Przemysłowej (np. maszynie parowej) Brytyjczycy mogli produkować więcej i taniej. To język angielski był środkiem przekazu dla całej rzeszy wynalazców, którzy popchnęli światową gospodarkę w nowym kierunku. Ci, którzy chcieli skorzystać z dobrodziejstw rewolucji, musieli się go uczyć, wysyłać dzieci do Londynu po nauki, itp.

Dzięki swojej roli w polityce i handlu, Wielka Brytania stała się naturalnym centrum finansowym. To tutaj były zawierane kluczowej transakcje. Na dodatek w XIX wieku gwałtownie bogacić zaczęły się Stany Zjednoczone. Po obu stronach Atlantyku dwa narody mówiące po angielsku rozdawały karty w polityce, handlu oraz finansach. To londyńskie City oraz nowojorskie Wall Street stały się finansowymi stolicami świata.

No i w końcu kultura. Eksplozję anglosaskiej popkultury najwyraźniej widać po wojnie. Od Elvisa Presleya przez The Beatles, Pink Floyd, Boba Dylana i wielu wielu innych w muzyce. Jamesa Deana, Roberta Redforda, Stevena Spielberga i wielu wielu innych w filmie. Stephena Kinga czy J.K. Rowling w literaturze.

Jakby tego było mało, najważniejszy wynalazek ostatnich lat też rozwinął się i jest w dużej mierze kontrolowany przez amerykańskie firmy. Firmy Google, Facebook, Microsoft czy Apple pochodzą z Doliny Krzemowej w Kalifornii i praktycznie definiują internet dla reszty świata. Włącznie z językiem, którego używamy.

W ten sposób język małej wyspy u wybrzeży Europy stał się najpopularniejszym i najpotężniejszym językiem świata, mimo że ani dzisiaj, ani w różnych okresach historii, nie posługiwała się nim największa grupa ludzi na świecie.

Ile osób mówi po angielsku w Europie?

W Unii Europejskiej w obecnym kształcie liczącym 27 krajów są 23 oficjalne języki. Do tego trzeba doliczyć norweski, islandzki, serbski czy inne języki krajów leżących w Europie, ale pozostających poza UE. Jaka jest pozycja angielskiego w Europie? Ile osób mówi w tym języku jako native speakerzy, ile się go nauczyło? W których krajach angielski jest językiem urzędowym?

Angielski urzędowy

Angielski jest językiem urzędowym w 54 krajach, ale tylko trzy z nich znajdują się w Europie – są to Wielka Brytania, Irlandia oraz Malta. Czy to oznacza, że angielski jest najpopularniejszym pierwszym językiem w Europie?

Okazuje się, że nie. Dla większej liczby osób rodzimym językiem jest niemiecki. Angielski razem z francuskim i włoskim są praktycznie ex aequo na drugim miejscu z ok. 12% użytkowników. Co ciekawe, polski jest piątym rodzimym językiem Europy i wyprzedza nieznacznie hiszpański. Czy to kiedykolwiek przełoży się na zainteresowanie nim jako drugim językiem?

Ile osób mówi po angielsku w Europie? Angielski jako język rodzimy

Ile osób mówi po angielsku w Europie? Angielski jako język rodzimy

Ile osób mówi w Europie po angielsku?

Jeśli połączymy rodzimych użytkowników języka (tzw. native speakers) z osobami, które się go nauczyły, angielski bezapelacyjnie wychodzi na prowadzenie. Jest najpopularniejszym językiem w Europie. Ale mogłoby się wydawać, że skala dominacji będzie większa – mniej więcej co trzeci Europejczyk z UE mówi po angielsku. Ponad 22% mówi po niemiecku, mniej niż co piąty mówi po francusku.

Ile osób mówi po angielsku w Europie - rodzimy i wyuczony?

Ile osób mówi po angielsku w Europie – rodzimy i wyuczony?

Skala przewagi wynika oczywiście z tego, że angielski jest najchętniej nauczanym językiem obcym. Co piąty mieszkaniec UE nauczył się mówić po angielsku, a najmłodsze pokolenie wyraźnie zawyża i będzie jeszcze mocniej zawyżać tą statystykę.

Ile osób w Europie nauczyło się angielskiego?

Ile osób w Europie nauczyło się angielskiego?

Czy angielski może zostać jedynym oficjalnym językiem w Europie?

Zdecydowanie nie. Bez względu, jak dużą przewagę będą wykazywać statystyki znajomości języków w Europie, angielski pozostanie w dużej mierze językiem transakcyjnym – będzie potrzebny, żeby prowadzić interesy, żeby posuwać sprawy do przodu między stronami, których rodzime języki są inne, ale nie ma najmniejszego zagrożenia, że wypchnie albo zepchnie na margines inne języki.

UE wydaje mnóstwo pieniędzy na promocję języków, również tych lokalnych, a wielojęzyczność jest w pewnym sensie znakiem rozpoznawczym Europy, w przeciwieństwie na przykład do bardziej jednorodnych Stanów Zjednoczonych. Na dodatek dumne narody jak Niemcy, Francuzi, Włosi, Polacy czy Węgrzy nigdy nie pozwoliliby na zmarginalizowanie swoich języków. Za to chętnie nauczą się angielskiego, żeby więcej zarabiać, lepiej sobie radzić, mieć dostęp do wiedzy i możliwości.

Więcej super ciekawych danych o znajomości języków w Europie znajdziesz tutaj: http://languageknowledge.eu/

Przeczytaj też ile osób mówi po angielsku w Polsce oraz ile osób mówi po angielsku na świecie.

Ile osób mówi w Polsce po angielsku?

Angielski to najpopularniejszy język obcy w Polsce. Wiemy to instynktownie, tak samo, jak jeszcze trzydzieści lat temu instynktownie jako najpopularniejszy w kraju widzieliśmy język rosyjski. Warto jednak przyjrzeć się statystykom – ile osób mówi po angielsku w Polsce? Jaka jest skala dominacji tej współczesnej lingua franca?

Język angielski w Polsce

Najnowsze dane Komisji Europejskiej, która regularnie bada znajomość języków obcych wśród mieszkańców 27 krajów Unii Europejskiej, pokazują, że prawie 20% Polaków powyżej 15 roku życia mówi po angielsku. Nie wszyscy z tej grupy to jednak użytkownicy angielskiego jako języka obcego – 1,59% obywateli naszego kraju uznało język angielski za swój język ojczysty. Są to na przykład dzieci z polsko-amerykańskich lub podobnych związków. Co ciekawe, dla 2% Polaków język rosyjski jest językiem ojczystym i jest to po języku polskim (94,6%) najwyższy wynik.

A ile osób w Polsce mówi po angielsku, bo się go nauczyło? Spójrzmy na statystyki Komisji Europejskiej.

Ile osób mówi w Polsce po angielsku?

Ile osób mówi w Polsce po angielsku?

Ponad 18% polskiego społeczeństwa przyznaje, że mówi po angielsku. Angielski ma sporą przewagę nad rosyjskim i niemieckim, dwoma kolejnymi językami obcymi w rankingu popularności. Czy to dużo, czy mało? Dla porównania w Niemczech jest to ok 30%, w Finlandii prawie 45%. Ale już w Bułgarii tylko 12%.

Badanie dotyczyło osób powyżej 15 roku życia, co może trochę obniżać liczbę osób mówiących w Polsce po angielsku. Ten język jest od lat w totalnej ofensywie, jeśli chodzi o jego naukę i najmłodsze pokolenia na pewno polepszą w przyszłości statystyki.

Ile osób mówi w Polsce po angielsku – podział wiekowy

Okazuje się, że wystarczy zagłębić się trochę, żeby zobaczyć olbrzymie rozwarstwienie w znajomości języka angielskiego w Polsce. Podział przebiega, jak nie trudno się domyślić, po linii wieku.

Spójrzmy na statystyki znajomości angielskiego w grupie 55+. Okazuje się, że język angielski spada na trzecią pozycję (na dodatek odległą) – za rosyjski oraz niemiecki. Tylko ok. 5,5% Polaków w tej grupie wiekowej zna angielski. Innymi słowy, gdyby zagraniczny turysta zaczepił na ulicy 20 osób w tym wieku i o coś zapytał, tylko co dwudziesta mogłaby mu pomóc.

Znajomość angielskiego w Polsce - grupa 55+

Znajomość angielskiego w Polsce – grupa 55+

Co ciekawe, w grupie wiekowej 35 – 54 rosyjski wciąż dominuje, choć angielski zaczyna poważnie deptać mu po piętach. Dzieli je zaledwie jeden punkt procentowy. Warto zwrócić uwagę na stabilność niemieckiego – powtórzy się ona zresztą wśród najmłodszych.

Znajomość angielskiego w Polsce - grupa 35 - 54

Znajomość angielskiego w Polsce – grupa 35 – 54

To najmłodsze pokolenie jest odpowiedzialne za popularność angielskiego w Polsce. W grupie osób od 15 – 34 lat ponad 31% Polaków przyznaje się do znajomości angielskiego. Ciekawy jest również wzrost popularności języków śródziemnomorskich (np. hiszpański, włoski).

Znajomość angielskiego w Polsce - grupa 15 - 34

Znajomość angielskiego w Polsce – grupa 15 – 34

Dlatego, jeśli ktoś pyta, ile osób mówi w Polsce po angielsku, warto uzależnić odpowiedź od pokolenia. W starszym pokoleniu jest to co dwudziesta osoba, w najmłodszym co trzecia, a wkrótce może co druga. Więcej super ciekawych danych o znajomości języków w Europie znajdziesz tutaj: http://languageknowledge.eu/

Przeczytaj też ile osób mówi po angielsku w Europie oraz ile osób mówi po angielsku na świecie.

Czy warto studiować anglistykę?

Mógłbym na to pytanie dość szybko odpowiedzieć, pisząc, czy poszedłbym jeszcze raz na anglistykę, gdybym mógł cofnąć się do czasów licealnych. Nie zrobię tego. Byłoby to zbyt emocjonalne podejście, bo przecież nie mogę narzekać na wszystko, co wydarzyło się na studiach i potem. Z tego punktu widzenia zrobiłbym dziewięć lat temu dokładnie to samo i poszedł na anglistykę.

Tylko że nie o to mi chodzi. Zastanawia mnie bardziej, czy ktoś po maturze, kto rozważa anglistykę jako pomysł na studia, jest na dobrym tropie. Czy warto studiować anglistykę dzisiaj?

Argumenty na nie

1. perspektywy pracy

Rynek pracy dość nieprzyjemnie obszedł się z anglistami. Spadają stawki lektorów angielskiego, konkurencja i technologia utrudniają życie tłumaczy, instytucje publiczne niechętnie zatrudniają ludzi, których głównym atutem jest jedynie język angielski. Studiując anglistykę, szczególnie omijając specjalizacje tłumaczeniową i nauczycielską, praktycznie skazujemy się na szukanie pracy poza najbliższymi branżami. Niby nic, bo przecież mnóstwo ludzi nie pracuje w zawodach zgodnych z wykształceniem, ale z drugiej strony warto zdawać sobie sprawę, że studia stają się wtedy dość hobbistyczne.

2. program studiów

Perspektyw zawodowych nie ułatwia też program studiów, który jest przeładowany teoretycznymi przedmiotami bez najmniejszego związku z biznesem. Świetnie wspominam zgłębianie literatury i kultury anglosaskiej, z przyjemnością chodziłem na niektóre zajęcia z językoznawstwa, bardzo wzmocniłem swoje umiejętności praktyczne w angielskim typu mówienie czy pisanie. Tylko że to nie dało mi prawie żadnych narzędzi do zarabiania pieniędzy.

Tego po prostu nie da się łatwo spieniężyć. Z tym nie da się pójść, jak z wieloma umiejętnościami finansowymi, prawnymi czy inżynierskimi, do firmy i udowodnić swoją przydatność. Wokół tych problemów nie da się zbudować własnej firmy. Pod tym względem anglistyka jest naprawdę w ogonie kierunków wartych studiowania.

3. kadra oderwana od rzeczywistości

Na anglistykach uczą ciekawi, niebanalni ludzie. Naukowcy zajmujący się niszowymi problemami języka, analizą metafor, specjalizujący się w nieuczęszczanych zakątkach literatury czy historii. Kontakt z nimi jest bezcenny, szczególnie jeśli mają talent do nauczania i zarażania pasją.

Niestety wiedza, którą przekazują i promują, jest słabo nakierowana na rozwiązywanie prawdziwych problemów. Poza tym, jako pracownicy sektora publicznego, nie są zbyt dobrze nastawieni do innowacji czy przedsiębiorczości. A to są w tej chwili podstawy życia gospodarczego, w które studenci anglistyki również będą musieli się włączyć. Szybciej niż im się wydaje.

Argumenty na tak

1. nowe horyzonty

Na anglistyce można się niesamowicie dużo nauczyć. Szczególnie jeśli wychodzi się poza schematy narzucone przez program studiów i penetruje to, czym naprawdę się interesujemy. Angielski w połączeniu z krytycznym podejściem do rzeczywistości pozwala nam wtedy bardzo szybko się rozwijać. Czytać w oryginale (nie tylko średniowieczne poematy angielskie). Poszerzać swoją wiedzę ogólną i szczegółową.

Stąd już nie tak daleka droga do szybkiego dostosowania się do reguł rynku pracy, które tak szybko się zmieniają. W tym sensie studiowanie „elastycznej” anglistyki może okazać się lepsze niż „sztywnej” księgowości. Ale tylko pod warunkiem, że pod pojęciem „elastyczna” nie widzimy szansy na obijanie się i unikanie zaangażowania w cokolwiek.

2. przyjemności

To wielka radość czytać literaturę w oryginale czy wyrażać swoje myśli w obcym języku tak, że mówimy lub piszemy wszystko, co chcemy. W tym sensie dla wielu studentów anglistyki jest to doświadczenie transformacyjne. Trzeba jednak otwarcie przyznać, że to samo wrażenie robienia czegoś super przyjemnego może towarzyszyć wielu innym „lżejszym” kierunkom – dziennikarstwu, psychologii czy socjologii.