[nie ma głupich pytań] #002 Jak używać wyrażenia „get some extra performance”? Czy „judge” i „gauge” są synonimami?

Jakiś czas temu napisał do mnie Bartek:

Pierwsze moje pytanie dotyczy zwrotu „to get an extra performance”, który oznacza zwiększyć wydajność. Ze zwrotem tym spotkałem się niedawno, kiedy oglądałem wywiad z jednym z twórców Apple, który mówił, że starał się zwiększyć wydajność komputera, nad którym pracował. Chciałem się zapytać, czy ten zwrot odnosi się tylko do urządzeń, czy może odnosić się do ludzi – w sensie, że ludzie np. mogą pracować bardziej efektywnie.

Drugie moje pytanie dotyczy słowa „gauge” – w znaczeniu oceniać. Czy można to słowo stosować zamiennie ze słowem „judge”, np. czy można powiedzieć „I shouldn’t gauge myself” zamiast „I shouldn’t judge myself”. Nie jestem jakoś zaawansowany z angielskim, ale zawsze jak poznaję jakiś zwrot, to lubię go często wykorzystywać zamiast zwrotów standardowo używanych”.

Bartek,

Przede wszystkim gratuluję dociekliwości w sprawach językowych – to jedna z cech, dzięki której robimy postępy.

Niedosłowny angielski

Pierwsze pytanie jest naprawdę świetne. W gruncie rzeczy dotyczy tego, czy możemy używać angielskiego kojarzonego z jedną dziedziną (w tym przypadku techniką / technologią) w innej dziedzinie.

Generalna odpowiedź brzmi – jak najbardziej tak. Język angielski jest bardzo, ale to bardzo metaforycznym językiem. Pojęcia z jednej dziedziny, szczególnie jeśli jest popularna, szybko przenikają do innych dziedzin. Rzućmy okiem na kilka przykładów.

A) „Starting our burger business was a home run.”

„Home run” to pojęcie wzięte z baseballa – oznacza takie odbicie piłki przez pałkarza, że zdobywa wszystkie cztery bazy i punkt dla swojej drużyny. To stosunkowo rzadka sztuka i wielki sukces. W naszym przykładzie odnosi się to jednak nie do sportu, tylko do robienia interesów i oznacza – w tym kontekście – świetną decyzję. Wyrażenie bez problemu „przeskoczyło” z jednej dziedziny do drugiej.

B) „Sean has 20 years of experience in energy engineering. He really knows the ropes.”

Know the ropes co to znaczy po polsku?„Know the ropes”, czyli „znać się na rzeczy”, wywodzi się z języka marynarzy (dosłownie: znać się na węzłach). Anglicy przez stulecia byli potęgą morską (= sea power) i do codziennego języka przedostało się sporo wyrażeń związanych z życiem na morzu (= seafaring). Co ciekawe, są coraz rzadziej używane. Ta tradycja powoli odchodzi w zapomnienie i ustępuje miejsca innym „inspiracjom”.

C) „I’m so frustrated with my job. I’m getting ready to press my reset button

Zwróćmy uwagę na użycie zwrotu „press my reset button”. Nikt z nas nie ma – niestety – guzika, za pomocą możemy zresetować się tak samo jak resetujemy komputer. Ale język związany z informatyką stał się tak ważną częścią naszej rzeczywistości, że „przeskoczył” do innych dziedzin. Coraz częściej mówimy i myślimy w kategoriach komputerów, systemów czy algorytmów.

Zresztą wyrażenie z Twojego pytania, czyli „get some extra performance” bierze się z tego samego źródła, czyli technologii. Jakiś menadżer może powiedzieć na spotkaniu: „Our sales are stagnating. Looks like we need to get some extra performance from our sales team”.

Zmienniki czy nie?

Co do drugiego pytania, wydaje mi się, że „gauge” i „judge” to nie są w 100% zamienniki.

Zacznijmy od spojrzenia na słownik (Longman Online):

Co oznacza judge po angielsku? Synonimy

Co to znaczy gauge po angielsku? Synominy

Pierwszy wniosek – znaczenie „to judge” jest bliższe „oceniać”, „osądzać”, natomiast „to gauge” „przewidzieć”, „określić” oraz „mierzyć”.

Druga rzecz to częstotliwość, z jaką te słowa są używane. „Judge” należy to 2000 najczęściej używanych angielskich słów w mowie, i 3000 najczęściej używanych angielskich słów w piśmie. Informuje o tym oznaczenie w prawym górnym roku. Łączy się również z wieloma innymi słowami w przydatne i popularne kolokacje. „Gauge” nie jest tak popularne.

Co z tego wynika? Na mój gust nie można powiedzieć „You shouldn’t gauge him so harshly” w znaczeniu „Nie powinnaś go tak ostro oceniać”. To jest miejsce dla „judge” – „You shouldn’t judge him so harshly”.

Jak użyć Google do nauki angielskiego – część druga

Dawno, dawno temu opisałem trzy proste triki, dzięki którym możemy wykorzystać wyszukiwarkę Google do nauki języka angielskiego. Nie każdy wie, że w Google wbudowany jest słownik angielskiego (włącznie z wymową do odtworzenia) – wystarczy do słówka dopisać komendę „define” lub „definition”, np. „serendipity define”. Pisałem również o tym, jak sprawdzić, czy jakiś fragment tekstu czy wyrażenie są prawidłowo użyte i naturalne. Trzecią przydatną funkcją są automatyczne podpowiedzi.

W tym artykule chciałbym pokazać trzy kolejne sposoby na wykorzystanie technologii Google w nauce języka angielskiego (i innych).

1. Porozmawiaj z komputerem

Od jakiegoś czasu Google intensywnie rozwija technologię rozpoznawania mowy. To brzmi jak z filmu science fiction, ale w tej chwili możemy praktycznie w całości obsługiwać wyszukiwarkę za pomocą komend głosowych. Co więcej, miły damski głos będzie nam odpowiadać.

W ten sposób możemy wyszukiwać informacje (od pogody po dane giełdowe), korzystać z kalkulatora czy obsługiwać inne programy (np. YouTube czy budzik). Niedawno nagrałem krótkie wideo, w którym sprawdzam, czy da się trochę pogadać z komputerem po angielsku.

Zachęcam do przetestowania w ten sposób swojego angielskiego oraz samej technologii. Na początek spróbujmy dowiedzieć się czegoś o Madrycie. Zadajmy te pytania za każdym razem dając Google chwilę na odpowiedź:

What is the capital city of Spain?

What is the population of Madrid?

What is the weather like in Madrid?

Is it going to be sunny tomorrow in Madrid?

Show me photos of Madrid

How do you say „Nice to meet you” in Spanish?

Google powinno poradzić sobie z interakcją przy każdym z tych pytań. Jeśli korzystamy ze smartfona z systemem Android, możemy również poprosić Google, żeby ustawiło nam budzik na następny dzień. Proszę sprawdzić, czy zadziała:

Wake me up at 7am.

2. Zrób komputerowi dyktando

Funkcja rozpoznawania mowy wbudowana jest również w edytor tekstów Google Docs. Możemy jej użyć do przetrenowania jakiegoś tekstu czy jakichś wyrażeń w angielskim (lub dowolnym innym języku obsługiwanym przez tę technologię).

Jak to może wyglądać w praktyce? Na potrzeby tego artykułu znalazłem krótki tekst z interesującym słownictwem (pochodzi z książki Business Vocabulary in Use – elementary). Zamierzam go przeczytać do mikrofonu. Sprawdzimy, czy komputer mnie dobrze zrozumie i – przy okazji – potrenuję trochę mówienie.

Google dictation

To nie było idealne – trzeba mówić dość wolno i wyraźnie. Google potrafi co jakiś czas coś przekręcić. Ale i tak jako darmowa metoda ćwiczenia wymowy, słownictwa czy gramatyki przez czytanie na głos zdań, tekstów czy wyrażeń wydaje się dość interesująca.

3. Największy słownik obrazkowy świata

Google startował jako wyszukiwarka tekstowa, ale w tej chwili radzi sobie świetnie również z innymi typami informacji. Przy nauce języków przydatna może być wyszukiwarka Google Images.

Najlepsze jest to, że po wpisaniu hasła, nie dostaniemy tylko zdjęć, ale też propozycje pokrewnych rzeczy lub aktywności. Wrzuciłem do Google Images słowo „dandelion”. Oprócz zdjęć mleczy widać też sugestię, że mogę się zainteresować zdjęciami „blowing dandelion”, czyli zdmuchiwania mlecza.

Google Images do nauki języka angielskiego

Co ciekawe, Google Images można też użyć w drugim kierunku. Być może mamy czegoś zdjęcie (np. jakiegoś zwierzęcia, warzywa czy dania), ale nie wiemy, jak to powiedzieć po angielsku. Google znajdzie podobne zdjęcia i pomoże nam w ten sposób odkryć, jak coś się nazywa.

Inny trik: Google Images możemy przeszukiwać również za pomocą komend głosowych.

 

Jak po angielsku mówi Agnieszka Radwańska?

Agnieszka Radwańska mówi po angielsku tak samo jak gra w tenisa – ze swobodą, inteligencją i gracją. Bardzo przyjemnie się tego słucha. Na moje ucho praktycznie straciła polski akcent na rzecz czegoś, co nazwałbym międzynarodową wymową. Nic dziwnego – od wielu lat podróżuje po całym świecie i uczestniczy w bardzo kosmopolitycznym środowisku tenisowym.

Gdy mówi, zdarzają jej się błędy, zawahania i „nienaturalności”, ale podobnie jak w przypadku Roberta Lewandowskiego, powtarzam, że ocenianie takiej klasy sportowca tak samo jak ucznia w szkole jest trochę nie na miejscu.

Agnieszka to specjalistka od wyrafinowanego tenisa, a nie lingwistka.

Widać, że porozumiewanie się po angielsku nie sprawia Agnieszce specjalnych trudności. Udziela długich i wyczerpujących wywiadów, żartuje, oprowadza po zapleczu turniejów. Nie ma kompleksów. Jest zawsze na luzie, nawet gdy rozmawia zaraz po meczu.

Z oczywistych powodów jej angielski dominuje terminologia tenisowa:

„I was really focusing on my serve.” (= Byłam skupiona na serwisie)

„I’m double happy I could play my best tennis against someone like Genie” (= Jestem podwójnie szczęśliwa, że mogłam tak dobrze zagrać przeciwko komuś takiemu jak Genie)

„I’m taking it match by match and we’ll see what happens” (= Podchodzę do każdego meczu osobno, zobaczymy, jak będzie)

„I had a great grass court season” (= Miałam świetny sezon na trawie)

„Unfortunately I had to withdraw from Sydney” (= Niestety musiałam się wycofać z turnieju w Sydney)

„Every tournament is different, every draw is different” (= Każdy turniej jest inny, każde losowanie jest inne”)

„It’s very tight right now in the top 10, top 20, lots of good players, young players coming up” (= Jest naprawdę tłoczno w pierwszej 10-tce, pierwszej 20-ce, mnóstwo dobrych zawodników, młodzi zawodnicy awansują”

„I started really slow and the first set slipped away” (= Zaczęłam naprawdę powoli i uciekł mi pierwszy set)

W jednej z rozmów na korcie po grze deblowej z Jerzym Janowiczem Agnieszka wykazała się sporą dyplomacją rozbawiając prowadzącego i publiczność po tym, jak jej partner użył nieparlamentarnego języka.

Z angielskim świetnie radzi sobie również siostra Agnieszki – Urszula Radwańska.

Jak zacząć mówić po angielsku?

Ten artykuł nie będzie o blokadzie psychologicznej przed mówieniem w języku obcym. Nie będzie w nim też ogólnych rad typu „przełam się”, „nie bój się robić błędy” albo „po prostu mów”.

Będzie o kilku konkretnych sposobach na trenowanie mówienia w języku angielskim. Przyda się szczególnie tym, którzy nie mają wokół siebie naturalnych okoliczności do używania tego języka, a chcieliby rozwijać tę umiejętność.

W pierwszej części opiszę, jakie techniki pomogły mi oswoić się z mówieniem w języku angielskim. Było to w czasach, gdy dostęp do technologii był ograniczony. Wszystkie są wciąż aktualne.

W drugiej części podrzucę kilka pomysłów na wykorzystanie nowoczesnych (i darmowych) technologii, żeby rozwijać mówienie po angielsku i w innych językach obcych.

Na koniec podzielę się kilkoma obserwacjami z czasów, gdy pracowałem jako lektor angielskiego. Napiszę też, jak rozwinęła się mowa (w tym mówiony angielski) u mojego starszego syna.

Moje doświadczenia

Zacząłem naukę angielskiego dość późno w życiu (liceum), ale szybko nadrobiłem zaległości i po kilku latach osiągnąłem dużą swobodę oraz płynność w tym języku. Pisałem o tym kiedyś w szczegółach. Jak zacząłem mówić po angielsku?

Dla mnie kluczowe były dwie rzeczy. Po pierwsze, czytanie na głos właściwie wszystkich materiałów, z których się uczyłem. Nawet jeśli najpierw rozwiązywałem jakieś zadania gramatyczne, na słownictwo czy czytanie ze zrozumieniem, potem czytałem je na głos. Czasami więcej niż raz.

Wiem, wiem. A co jeśli będę czytał z błędami? Kto mnie poprawi? Po prostu nie zwracałem na to uwagi. Wiedziałem, że czytam nieidealnie, ale i tak to robiłem. Najlepiej jak akurat potrafiłem. Chodziło o osłuchanie się z własnym głosem w języku obcym oraz „parcie do przodu”. Z czasem czytałem i mówiłem coraz lepiej. Bardzo pomagało w tym słuchanie dużej ilości angielskiego z różnych źródeł (od nauczycieli po media).

Druga rzecz to mówienie do siebie. Na początek mogą być to pojedyncze słówka albo wyrażenia (np. „Wonderful”, „Let’s do it”, „Are you hungry?, „I have no idea”). Później coś większego.

I znowu – nie chodzi o to, żeby było idealnie. Chodzi o to, żeby zacząć wydawać z siebie dźwięki po angielsku. Tym w praktyce – na najprostszym poziomie – jest mówienie. Jeśli ktoś jest początkującym można zacząć od najpopularniejszych i najbardziej przydatnych zwrotów. Mili ludzie z internetu nawet je dla nas zebrali:

Nowe technologie

Jeśli brakuje ci partnera do rozmowy lub po prostu masz blokadę przed mówieniem po angielsku do drugiego człowieka, na starcie wykorzystaj nowe technologie. To brzmi jak z filmu science fiction, ale możesz porozmawiać ze swoim komputerem.

Co więcej, nie będzie to pasywne nagrywanie samego siebie, bez jakiejkolwiek reakcji drugiej strony. Technologia rozpoznawania mowy ( = speech recognition) jest już tak zaawansowana, że można za jej pomocą nawet obsługiwać wyszukiwarkę Google. Można też sprawdzać, czy komputer rozumie, co do niego mówimy – na poziomie słówek, wyrażeń, zdań, a nawet dłuższych wypowiedzi.

Tak czy inaczej, dzięki technologii rozpoznawania mowy mamy okazję „z kimś sobie trochę pogadać”. Zresztą, nie ma co się rozpisywać. Spróbujmy, jak to działa w praktyce.

Na tej stronie – opartej o technologię rozpoznawania mowy rozwijaną przez Google – możemy podyktować coś aplikacji, a ta pokaże to na ekranie jako tekst. Język angielski jest tylko jednym z wielu języków do wyboru (polski też jest).

Przetestujmy to. Wybierzcie na tej stronie język angielski, kliknijcie „start dictation”, a potem powiedźcie do mikrofonu w swoim komputerze coś takiego: „It’s a great idea”. Albo coś takiego: „Did you have a good trip?”. Albo coś takiego: „I love the way you look”. Albo: „Have a nice day”.

Za pomocą głosu możemy również obsługiwać wyszukiwarkę internetową Google. Jest kilkadziesiąt różnych komend, które jest w stanie rozpoznać i wykonać, np. może dla nas coś zdefiniować, przeliterować, obliczyć, przetłumaczyć czy wyszukać. Wystarczy poprosić ją o to po angielsku. To okazja, żeby użyć angielskiego. Sprawdzić, czy ktoś – a raczej coś – nas rozumie.

To wideo pokazuje 50 różnych komend, na które zareaguje Google. Za pomocą głosu można na przykład ustawić budzik, włączyć odtwarzanie jakiejś piosenki na YouTube czy stworzyć notatkę.

Nieśmiały także w angielskim

Pamiętam, jak prowadziłem kilka lat temu zajęcia na kursie konwersacyjnym. Jedna z uczestniczek nie mogła się przełamać i wciąż była niezadowolona z tego, że nie mówi tak dużo i tak chętnie jak inni. Wyglądała na bardzo nieśmiałą osobę.

Spytałem ją na boku, czy lubi mówić po polsku, czy jest rozmowną i ekspresyjną osobą. Przyznała, że jest nieśmiała i ma problemy z pewnością siebie w mówieniu również w języku polskim. Jej trudności ze swobodnym mówieniem po angielsku wynikały częściowo z jej natury.

Mówienie to nie tylko wydawanie dźwięków. To również jakiś przejaw naszej osobowości i tożsamości. Nie ma powodu, żeby samobiczować się z powodu mniejszej ochoty do rozmawiania czy przemawiania. Być może taka jest nasza natura i zawsze będziemy mocniejsi w pisaniu, słuchaniu oraz czytaniu.

Uczyć się jak dziecko

Od urodzenia mówię do swoich synów wyłącznie po angielsku (mimo że jestem Polakiem i mieszkamy w Polsce). Przy okazji tego eksperymentu odkryłem, że magiczne zdolności do uczenia się dzieci to wielki mit.

Przeciętne dziecko potrzebuje trzech-czterech lat, żeby zacząć się swobodnie komunikować z otoczeniem za pomocą mowy. Osoby „z zewnątrz” nawet na tym etapie mogą mieć problemy ze zrozumieniem, co mówią – ich język bywa wciąż bardzo indywidualny, niestandardowy, trochę przeinaczony, trochę niewyraźny, zbyt wolny, zbyt szybki. Do tego dochodzi niechęć do mówienia w obecności obcych lub zwykły wstyd.

Druga rzecz – dzieci spędzają całe miesiące, jeśli nie lata najpierw na słuchaniu języka w otoczeniu, a potem na jego powtarzaniu. To bardzo długi i mozolny proces, w którym dzieciaki popełniają olbrzymie ilości błędów. To nie jest łatwe, szybkie i przyjemne. Potrzeba wielkiego wysiłku i tysięcy godzin kontaktu z językiem, żeby rozwinęły się dobre kompetencje werbalne.

U dorosłego nie może to wyglądać inaczej. Nie da się szybko i bez wysiłku zacząć swobodnie mówić po angielsku. Nie da się w kilka tygodni sprawić, żeby ten język stał się częścią naszej tożsamości i żebyśmy czuli się w nim komfortowo, tak samo dobrze lub niewiele gorzej niż w języku ojczystym.

Jak po angielsku (i niemiecku) mówi Robert Lewandowski?

Czy lepiej być światowej klasy piłkarzem, który nie zna dobrze angielskiego, czy znać wspaniale angielski i nic poza tym? Odpowiedź jest oczywista – nadzwyczajne umiejętności piłkarskie są cenniejsze niż biegła znajomość angielskiego.

Ale i tak najlepiej być światowej klasy piłkarzem, który czuje się komfortowo w języku angielskim.

Robert Lewandowski stał się jako piłkarz globalną marką. Z ciekawości sprawdziłem, jak radzi sobie jeden z najlepszych napastników świata z komunikacją w globalnym języku. Jak dobrze zna angielski?

Tor, Tor, Tor!

Wydaje się, że pierwszym językiem obcym Roberta jest niemiecki. Od 2010 roku Lewandowski gra w Bundeslidzie. Gdy przenosił się do niej z Lecha Poznań, nie posługiwał się praktycznie w ogóle językiem niemieckim. We wczesnych wywiadach dla niemieckich mediów konieczna była pomoc tłumacza.

W nowszych rozmowach, również zaraz po meczach, wydaje się naturalny i wyluzowany. Nie jestem w stanie ocenić jego poprawności (znam niemiecki, ale nie jestem ekspertem) i nie sądzę, żeby ona tu była najważniejsza.

Być może Robert nie zdałby jakiegoś tam oficjalnego egzaminu, ale kogo to obchodzi? Radzi sobie – odpowiada, opowiada, żartuje, itp. Na pierwszy rzut oka widać, że jest dobrze zintegrowany z niemiecką rzeczywistością i pozostaje sobą, nawet jeśli jego wymowa czy akcent nie są konwencjonalne.

Poniżej materiał wideo z sieci – zapraszam wszystkich kompetentnych do komentowania, jak radzi sobie Robert w języku niemieckim.

My name is Robert Lewandowski

W internecie jest znacznie mniej materiałów, w których Robert Lewandowski mówi po angielsku. Jest minutowa reklama dla chińskiego producenta smartfonów firmy Huawei oraz aplikacja na Facebooka dla tej samej firmy, w której występuje, oraz krótka rozmowa z angielskim dziennikarzem. Do tego dochodzą media społecznościowe (np. Twitter) prowadzone po angielsku dla międzynarodowej publiczności.

Reklama Huawei:

Przykładowy wpis na Twittera po angielsku:

Podkreślmy, że Robert nigdy nie grał dla angielskiego klubu. Nie miał więc naturalnej motywacji i otoczenia, żeby rozwinąć biegłość w języku angielskim. To na pewno nie jest swoboda, z jaką angielskim posługują się chociażby Wojciech Szczęsny czy Łukasz Fabiański, którzy spędzili na Wyspach kilka-kilkanaście lat.

Nawet jeśli Robert nie będzie grać w żadnym klubie w Anglii, wydaje się, że język angielski będzie dla niego coraz ważniejszym narzędziem. Będzie musiał nabrać w nim trochę więcej ogłady.

Dlaczego? Ponieważ tym wyjątkowym sportowcem interesuje się cały świat, a językiem, w którym da się komunikować z największą ilością fanów, dziennikarzy czy sponsorów, jest właśnie angielski.

Co najważniejsze – nie ma najmniejszych wątpliwości, że Robert rozwinie się również w tym zakresie. To nie tylko wielka osobowość sportowa, ale także bardzo pragmatyczny, nastawiony na ambitne cele i komunikatywny facet.

[Nie ma głupich pytań] #001 Czy jest sens uczyć się angielskiego slangu?

Napisał do mnie jakiś czas temu Łukasz:

„Witam,

Na wstępie słowa uznania. Takiego bloga szukałem i znalazłem wiele ciekawych artykułów oraz porad, z których korzystam w codziennej nauce. Zainteresował mnie Pański tekst o tym jak przeskoczyć z poziomu średniozaawansowanego. Mam z tym duży problem. Pisał Pan o tym, aby znaleźć swoją dziedzinę i w niej się mocniej rozwijać.

Dla mnie byłby to slang, ponieważ to jest dla mnie interesujące. Skończyłem studia na kierunku komunikacji, dlatego slang sam w sobie jest dla mnie interesującym zjawiskiem. Proszę powiedzieć, ponieważ czytałem wiele komentarzy, że nie warto uczyć się angielskiego slangu, jeżeli nie komunikujemy się na co dzień z osobami które go używają, ponieważ i tak nie będziemy znać zastosowania. What’s your point of view?

Pozdrawiam”

Łukasz,

Dzięki za pytanie. Moja odpowiedź będzie się składać z dwóch części – dotyczącej przełamywania kryzysu średniozaawansowanego oraz angielskiego slangu.

Przełamać monotonię

W tekście o tym, jak wejść na wyższy poziom ze swoim angielskim, chodziło mi raczej o to, żeby chociaż trochę odejść od standardowego programu nauki, w którym to autorzy podręczników i nauczyciele decydują o tym, czegoś się uczymy i kiedy. Mimo że taki rytm jest dla uczącego się konieczny, nie zawsze dokładnie trafia w nasze potrzeby czy zainteresowania. To ma negatywny wpływ na motywację, której na poziomie średniozaawansowanym często zaczyna brakować.

Dlatego uważam, że po opanowaniu podstaw trzeba wziąć więcej inicjatywy i poświęcać się również temu, co nas kręci. Chodziło mi przede wszystkim o „wyjście” poza podręczniki i naukę w klasie, w kierunku dziedzin, którymi się zajmujemy na co dzień. I które nas kręcą lub w jakiś inny sposób obchodzą.

Dla pielęgniarki mógłby być to angielski związany z opieką zdrowotną. Nastolatka zainteresowana tańcem mogłaby szukać dalszej motywacji do nauki przez podpatrywanie rówieśników czy autorytetów z krajów anglosaskich. Dla kogoś zajmującego się fotografią „bramą” na wyższy poziom z angielskiego mogłyby być materiały związane ze sztuką czy techniką fotograficzną. Każda z tych dziedzin ma swoją terminologię, standardy komunikowania się i nawyki językowe, do poznania których powinniśmy dążyć, jeśli myślimy o swoich kompetencjach językowych poważnie.

Specjalista od slangu?

Czy slang to dobra dziedzina, na której można by się skupić jako dodatkowej motywacji? Szczerze – wydaje mi się, że to dość ogólny i mało praktyczny problem. Dobry dla językoznawców czy miłośników języka jako takiego. Osobiście zawsze lubiłem takie nietypowe, niestandardowe użycia języka i chętnie się ich uczyłem, ale obawiam się, że wynika to z mojego skrzywienia. Jestem językoznawcą, lubię język, lubię języki. To dla mnie nie tylko narzędzie, ale też ciekawy temat sam w sobie.

Z kolei dla kogoś, kto traktuje język przede wszystkim jako narzędzie, slang wydaje mi się drugorzędną sprawą. W pierwszej kolejności lepiej opanować „główny nurt” języka – moim zdaniem. Bardziej trwałym źródłem motywacji na poziomie średniozaawansowanym wydaje mi się to, że rozwijamy angielski adekwatny do naszej sytuacji życiowej i zawodowej. Będziemy mogli się dzięki temu lepiej komunikować z ludźmi z „branży”, w której i tak już jesteśmy lub chcielibyśmy być.

Bo chyba celem lat nauki angielskiego nie jest to, żeby dogadać się z jakimś małolatem w Newcastle albo raperem z Bronksu? Ci ludzie mogliby mieć problemy, żeby dogadać się ze sobą – ich lokalny angielski (slang) jest tak różny. Nie mówiąc o tym, że zdecydowana większość mówiących w tej chwili po angielsku to ludzie, dla których jest to drugi język, np. Chińczycy, Szwedzi, Turcy, Rosjanie, Hiszpanie czy Brazylijczycy i dla nich slang jest praktycznie bez znaczenia. Używają globalnego angielskiego. To z tą wersją angielskiego najprawdopodobniej się zetkniemy w praktyce.

Znajomość jakiegoś angielskiego slangu może się przydać do rzucania anegdotami albo powygłupiania się na imprezie, ale jako główne „paliwo” w procesie uczenia się nie wydaje mi się specjalnie praktyczne.

Jakimś wyjątkiem może być słownictwo, które z pozycji niekonwencjonalnego slangu przeszło do codziennego angielskiego. Nie ma tego dużo i – gdy tylko slang staje się powszechnie używany – przestajemy myśleć o nim jak o slangu, po prostu go używamy, np. B.S. = bullshit „I’m sick and tired of all this B.S.”

Angielski slang - czy warto się uczyć

Drugi wyjątek to „nieparlamentarny” język związany np. z seksem, częściami ciała, odgłosami wydawanymi przez ciało, przeklinaniem, itp. Ten slang może okazać się bardzo przydatny, ale też nie pasuje mi na kandydata do czegoś, co podtrzymywałoby przez dłuższy okres naszą motywację do nauki. To dobre jako przerywnik, coś urozmaicającego monotonię, ale raczej nie podstawa nauki. Poniżej dobry przykład:

Podsumowując, nie widzę wielkich korzyści dla przeciętnej osoby uczącej się angielskiego w specjalizowaniu się w slangu. Ani w slangu rozumianym jako coś lokalnego, ani w slangu rozumianym jako coś niepoprawnego politycznie, coś niekulturalnego. Warto co nieco wiedzieć, ale żeby robić z tego centrum wydarzeń przez lata nauki – raczej nie.

Perfekcyjna wymowa po angielsku – praktyczne porady

Najbardziej efektywnym sposobem na nauczenie się języka angielskiego jest oczywiście wyjazd za granicę. Poznawanie języka obcego w jego naturalnym środowisku przynosi zdecydowanie najlepsze efekty. Dobrym pomysłem są organizowane (na przykład przez EF Education First) kursy angielskiego w Anglii. Podczas takiego wyjazdu nie tylko można poznać język i kulturę danego kraju, ale też łatwiej nauczyć się mówić. Rozmawiając z nowopoznanymi ludźmi bardzo szybko nauczymy się przełamywać barierę językową i szybciej zaczniemy płynnie się wysławiać. Przy okazji osłuchamy się z akcentem, a nasza wymowa sanie się bardziej zbliżona do prawidłowej. Podczas podróży, nie tylko będziemy szybciej mówić i więcej rozumieć. Nauczymy się również odpowiadać nieprzygotowani na różne pytania i prowadzić rozmowy w czasie rzeczywistym, co sprawi, że język obcy stanie się dla nas czymś naturalnym. Kursy angielskiego w Anglii są dobrym rozwiązaniem na doszlifowanie swoich umiejętności językowych. A co zrobić by jeszcze szybciej nauczyć się perfekcyjnej wymowy? Oto kilka porad:

Nie bój się – mów!

Jednym ze sposobów na poprawę wymowy jest praktyka, a to oznacza, że będziesz musiał się przyzwyczaić do mówienia na głos. Nadszedł czas, by pozbyć się zahamowań i otworzyć usta. Nie bój się popełniać błędy, każdy je na początku robi. Jedynie dzięki ćwiczeniom możesz je poprawić.

Słuchaj

Mówienie nie jest jedynym kluczem do osiągnięcia sukcesu. Słuchaj osób, których angielski jest rodzimym językiem, a będziesz miał ciągły dostęp do poprawnej wymowy.

Nie masz wśród znajomych native speakera, który by Ci pomagał? Nie martw się! Jest wiele innych sposobów.

●        Słuchaj siebie – spróbuj nagrać swój głos, a potem porównaj swoją wymowę do wymowy native speakera. Wyłapiesz różnice i poprawisz błędy

●        Słuchaj radia i nagrań po angielsku – bez znaczenia czy są to wiadomości, prognoza pogody czy programy rozrywkowe.Im więcej będziesz słuchać, tym więcej się nauczysz

●       Oglądaj programy rozrywkowe i filmy po angielsku

W ten sposób usłyszysz, że wymowa w języku angielskim zależy od miejsca pochodzenia aktora/prezentera. Na przykład, w Wielkiej Brytanii, sposób w jaki osoba z Londynu wymawia słowo „alright” (zgoda, w porządku) różni się od wymowy osoby ze Szkocji.

Bez znaczenia, z którego miejsca na świecie pochodzisz na pewno wiesz, że dialekt i akcent wpływają na sposób mówienia. Angielski niczym się pod tym względem nie różni. Słuchając różnych głosów w radio, telewizji, online, w kinie i piosenkach, zrozumiesz szeroki zakres wymowy w angielskim.

Naucz się fonemów

Język angielski (brytyjski) ma dwadzieścia sześć liter i czterdzieści cztery dźwięki.

Dźwięki są określane poprzez fonemy. Zwróć na nie uwagę kiedy następnym razem zajrzysz do słownika..

Kiedy nauczysz się już fonemów, wymowa słów, nawet tych, o których nigdy w życiu nie słyszałeś, będzie łatwiejsza.

Zwolnij, szkoda nerwów

Na początku postaraj się mówić wolno. To tak jak nauka gry na instrumencie, poprawna wymowa przyjdzie Ci łatwiej, kiedy zwolnisz tempo. Możesz zawsze przyspieszyć, kiedy tylko poczujesz się pewniej.

Zmierz się z wyzwaniami

Zwróć uwagę na dźwięki, których wymowa jest dla Ciebie szczególnie trudna, np. „th”, „ch” i weź je na warsztat. Ćwicz przed lustrem, byś mógł zobaczyć jak się układają Twoje usta i gdzie znajduje się język w stosunku do zębów i podniebienia. Swoje doświadczenie porównaj z tym co widzisz na materiałach wideo.

Naucz się trzech aspektów wymowy

Poprawna wymowa słów jest znacznie trudniejsza niż wymowa pojedynczych dźwięków. Zwróć uwagę na trzy rzeczy:

●        Fonetykę – nauka o (pojedynczych) dźwiękach mowy

●        Akcent wyrazowy – jedną z sylab w wyrazie wymawiamy silniej (z większą siłą wydechu)

●        Akcent logiczny (zdaniowy) – silniejsze wymówienie jednego wyrazu w zdaniu; wymowa poszczególnych słów w zdaniu

 

Poezja dźwięku

Poezja jest najbardziej ekspresyjną formą języka angielskiego. W poezji dźwięki, rytmy i intonacja (wznoszenie i opadanie głosu) słów jest tak samo ważna jak ich znaczenie. Tak jak w nawyk powinno Ci wejść czytanie na głos książek, gazet, czy magazynów, warto zasmakować się w dźwiękach angielskiej liryki. Zwróć szczególną uwagę na akcent i intonację.

Tekst został przygotowany przez specjalistów z EF Education First.

5 kroków, które musisz wykonać, żeby zacząć mówić po angielsku

Autorem tego artykułu jest Marcin ze Sprachcaffe.

1.Spraw żeby nauka była przyjemnością i rozrywką

Szukaj materiałów do nauki, z których korzystanie sprawi Ci przyjemność. Oprócz podręczników, w których znajduje się wiadomości będące filarem nauki języka, powinieneś korzystać z innych urozmaiconych źródeł. Aplikacje na telefon, gry językowe, oglądanie angielskojęzycznych filmów, czytanie książek, czytanie czasopism o tematyce, która Cię interesuje [nawet z magazynów plotkarskich (!) można wiele się nauczyć, co więcej są one intuicyjne i wielu słów i zwrotów można domyślić się z kontekstu], czytanie przepisów kulinarnych, blogów językowych, oglądanie vlogów, tłumaczenie tekstów piosenek, wypowiadanie się na forach – wszystko co sprawi, że nauka będzie urozmaicona i połączona z Twoimi zainteresowaniami. Ważne żeby nauka stapiała się z naszym życiem i nie była dla nas nużącą, czasochłonną czynnością, a raczej sprawiała nam przyjemność i dostarczała rozrywki. Rób to, co zawsze – ale w języku angielskim!

okładka magazynu English Matters do nauki angielskiego, wyd. Colorfulmedia
Fot: English Magazine

 

2. Rozmawiaj, rozmawiaj i jeszcze raz rozmawiaj…

Nawet najbardziej ciekawe metody nauki nie zastąpią nam konwersacji z innym człowiekiem. Nawet, jeśli jesteśmy mistrzami gramatyki, słownictwa i wymowy – nie ma lepszej nauki niż weryfikacja powyższych podczas prawdziwej rozmowy. Warto zatem zapisać się na konwersacje, lekcje angielskiego, aby otrzymywać na bieżąco informacje zwrotne na temat naszych wypowiedzi i być poprawianym po popełnieniu ewentualnych błędów. Na błędach powinniśmy się uczyć, ale ich nie powtarzać!

3. Rozmawiaj z native speakerami

Kolejnym poziomem wtajemniczenia w umiejętności posługiwania się językiem jest rozmowa, ale tym razem koniecznie z native speakerem. Nawet najlepszy nauczyciel z perfekcyjnym akcentem nie zastąpi rozmowy z native speakerem, który być może nie będzie posługiwał się aż tak poprawnym, perfekcyjnym i wyuczonym językiem, ale za to takim, którym posługuje się na co dzień. A przecież to w nauce języka jest najważniejsze – potrafić dogadać się z osobami, dla których język angielski jest językiem, którego używają naturalnie. Przecież nawet my, na co dzień nie posługujemy się w 100% poprawną polszczyzną, [choć powinniśmy] którą znaleźć można w podręcznikach. Język ewoluuje, w życiu codziennym używamy wielu wyrażeń potocznych, a przyjętych do języka, idiomów, skrótów, slangu i innych charakterystycznych wyrażeń, których nie znajdziemy w podręcznikach.

Jak mówić jak Native? Zobacz video!

4. Poznaj język w jego naturalnym środowisku

Wyjedź za granicę do kraju, w którym używa się języka angielskiego. W każdym kraju, a nawet regionie angielski może brzmieć inaczej. Żeby dobrze mówić i rozumieć język warto spotkać się z żywym językiem, rozmawiać z osobami o różnych akcentach, dialektach a nawet sposobie mówienia. Na początku zderzenie z prawdziwym językiem może być trudne, ale niewątpliwie jest to najlepsza metoda na jego opanowanie. Najlepiej wypuścić się na głęboką wodę – wyjechać samemu tzn. bez znajomych, którzy mówią w naszym rodzimym języku. Jednocześnie warto mieć też wsparcie nauczycieli i osób, które nadal będą nas uczyć i rozwiewać ewentualne wątpliwości, które napotka się w życiu codziennym. Ważne jest żeby wybrać szkołę, której jakość nauczania potwierdzona jest certyfikatem np. British Council. Przebywając za granicą należy próbować swoich sił w komunikowaniu się z otoczeniem – chodzić na codzienne zakupy, chodzić na kawę do kawiarni, pytać o ceny, zagadywać ludzi z pytaniem o drogę polecane miejsca i omijać sklepy samoobsługowe itp. Idealnym rozwiązaniem jest wyjazd na kurs lub obóz językowy za granicą – warto zwrócić uwagę, żeby był to wyjazd samodzielny, do szkół bez polskich opiekunów i zorganizowanych grup z Polski. Nauka języka za granicą to sposób na udany i mądrze wykorzystany urlop lub wakacyjny wyjazd dla młodzieży.

 międzynarodowa młodzież odpoczywająca nad basenem Sprachcaffe na Malcie po kursie językowym

Fot: Nauka angielskiego nad basenem, Sprachcaffe, Malta 2015

Poznaj obozy językowe za granicą dla młodzieży.

5. Nie bój się popełniać błędów

Jeśli chodzi o naukę języka to na popełnianiu błędów niewiele się nauczymy, dlatego warto jeśli ktoś czuwa nad nasza poprawnością językową i chroni nas przed ich powtarzaniem. Z drugiej strony jednak nie możemy się blokować przed rozmowami z obawy o popełnienie błędu czy też niezrozumienie rozmówcy. Zawsze lepiej mówić, popełniać błędy i być poprawianym niż nie mówić w ogóle. Przełamaniu bariery językowej sprzyjają wyjazdy językowe, na których każdy znajduje się z tego samego powodu – chce nauczyć się języka i każdy mniejsze lub większe błędy popełnia. Na początkowym etapie nauki najważniejsza jest komunikacja! Do poprawności językowej należy dążyć i udoskonalać swoje umiejętności w tej kwestii jednak najpierw trzeba zacząć mówić!

Na portalu BBC można zobaczyć jakich częstych błędów językowych nie popełniać.

logo organizatora wyjazdów językowych Sprachcaffe

15 najciekawszych aplikacji mobilnych do nauki języków obcych

Nauka języka z aplikacjami mobilnymi może być nie tylko efektywna ale i przyjemna. Podobnie jak ze stronami internetowymi dedykowanymi nauce języka angielskiego. Większość zadań jakie oferuje nam aplikacja rozłożonych jest w czasie, tempo ich wykonania zależy wyłącznie od użytkownika. To użytkownik decyduje kiedy, gdzie i ile zadań wykona zaliczając kolejny poziom, etap kursu online, bądź też powtarzając kolejny raz tę samą partię materiału. Formuła aplikacji mobilnych jest bardzo różnorodna. Na rynku dostępne są aplikacje stricte edukacyjne i te, które pośrednio uczą języków, jednak służą jeszcze czemuś.

Artykuł oraz lista aplikacji zostały stworzone przez specjalistów z portalu z e-korepetycjami, firmy Preply. Portal pomocny jest m.in. w nauce języka angielskiego przez Skype.

Lista 15 najciekawszych aplikacji

1

Ciekawą aplikacją na telefon jest Duolingo. Darmowa aplikacja działa zarówno na iOS jak i Androidzie. Czytelna i przejrzysta szata graficzna, łatwa obsługa oraz różnorodność testów sprawdzających wpływają na popularność aplikacji pośród użytkowników. Jest to aplikacja wielojęzyczna co jest jej największym atutem, bowiem uczy angielskiego, hiszpańskiego niemieckiego. Wielość wersji aplikacji przemawia za jej kompleksowością.

2

Dość typową, jednak niezmiernie użyteczna aplikacją są Fiszki. Dzięki możliwości komponowania własnych list słówek i organizowania powtórek można w łatwy i przyjemny sposób wzbogacić słownictwo bez potrzeby ślęczenia nad słownikiem czy podręcznikiem.

3

Mimo iż wiele osób nie uważa Google Translate za odrębną aplikację do nauki a podstawowe narzędzie internetowe, to jest to również aplikacja na telefon. Translator pozwala tłumaczyć ale i poznawać znaczenie zwrotów, słów, doskonalić swoje rozumienie, pisownię. Prosta obsługa, bezpłatność oraz szeroki zasób haseł jakie translator tłumaczy to podstawowe zalety aplikacji. Bez wątpienia jest to podręczne narzędzie, jednak doskonale zdaje egzamin w podróży, w pracy, wszędzie tam gdzie na szybko jest nam potrzebne tłumaczenie.

4

Popularną aplikacją edukacyjną na Androida jak i iOS’a jest Babbel. To aplikacja obsługująca aż trzynaście języków. Oferuje ona interaktywny kurs językowy na wielu poziomach zaawansowania. Przyjemne ćwiczenia, jakie można wykonywać w dowolnym tempie pozwala na elastyczność względem potrzeb użytkownika.

5

Bardzo ciekawą w swej konstrukcji aplikacją jest MindSnacks. Dzięki różnorodności języków można skorzystać z aplikacji w wielu wersjach językowych. Mimo iż jest to płatna aplikacja to użytkowników jej nie brakuje. Nauka w MindSnacks to pokonywanie kolejnych etapów gry językowej poprzez rozwiązywanie zadań i łamigłówek, układanek i zmagania w słówka z telefonem/tabletem.

6

Popularną na całym świecie aplikacją do nauki angielskiego jest MyWorldBook. Aplikacja składa się z 3 etapów: learn, practice i review. W zależności od preferencji mózgu znaczenie słówka można odczytać, przesłuchać jak też zobaczyć. Uporządkowanie słówek w kategorie tematyczne pozwala na wybór określonego słownictwa do nauki. Aplikacja jest odpłatna, aczkolwiek jest to odpłatność symboliczna jak za wartość jaką zapewnia formuła edukacyjna flashcards.

7

Jeśli szukasz aplikacji rozwijającej umiejętności posługiwania się gramatyką w języku angielskim warto zainwestować w Grammar Practice English 1 i 2. dzięki zadaniom jakie serwuje nam aplikacja nauczymy się poprawnej budowy zdań. Ograniczeniem dla aplikacji jest kompatybilność wyłącznie z Androidem.

8

Jedną z aplikacji oferujących naukę przez zabawę jest Second Word Challenge. To szereg quizów tematycznych, które ćwiczą refleks, spostrzegawczość jak również przyswajanie wiedzy. W minutę użytkownik musi odpowiedzieć na piętnaście pytań dotyczących życie codziennego, podstawowych zagadnień. Wadą aplikacji jest dostępność jedynie na system iOS.

9

W formie zabawy uczyć się można języków na różnych poziomach trudności poprzez aplikację mobilną Palabras Cruzadas. Aplikacja generuje szereg krzyżówek językowych, dzięki którym ćwiczymy słownictwo i nie tylko. To atrakcyjny sposób spędzania czasu z nuta edukacji w tle.

10

Interesująca aplikacją mobilną do nauki języka jest AnyMemoFree. Jej wyjątkowość polega na rozpoznawaniu słabych punktów użytkownika. Na podstawie wykonania szeregu testów i powtórek słownictwa aplikacja tworzy stosowny algorytm, dzięki któremu skłania użytkownika do ćwiczeń i powtórki jedynie materiału dotąd nieopanowanego sukcesywnie rozszerzając słownictwo i złożoność zadań pod kątem zaawansowania materiału.

11

Aplikacją o dobrej reputacji wśród internautów jest Memrise. Anglojęzyczna aplikacja wymusza na użytkowniku poznanie znaczeń wydawanych komend i komunikatów. Oferuje kursy językowe online dla angielskiego i francuskiego. Ciekawostką jest możliwość rywalizacji z innymi użytkownikami Memrise wynikami testów sprawdzających opanowanie materiału w czasie. Dzięki temu, iż kursy się pobiera a nie realizuje online z aplikacji można korzystać również w miejscach bez dostępu do sieci.

12

Ucząc się angielskiego warto sięgnąć po Rocket Languages. Aplikacja ta skupia swą uwagę na konwersacji i umiejętności wypowiedzi. Poza testami i licznymi ćwiczeniami audio aplikacja pozwala na monitorowanie swoich postępów i analizę popełnianych błędów. Atutem aplikacji jest darmowy dostęp do jej zasobów.

13

Nietypową aplikacją do nauki języka jest LearnEnglish Elementary Podcasts. Aż trzy serie scenek i testów sprawdzających rozumienie kontekstowe oraz dosłowne pozwala na podszkolenie języka w stopniu znacznym. Korzystanie z aplikacji i jej walory edukacyjne polegają na tym, iż użytkownik odsłuchuje scenę, sytuację a następnie zadawane są mu pytania tyczące się wcześniej odsłuchanej sceny.

14

Polską aplikacją służącą nauce języków jest LingLing. Aplikacja uczy angielskiego, hiszpańskiego oraz tajskiego i jest w pełni darmowa. Różne stopnie zaawansowania ćwiczeń pozwalają na wpasowanie się w potrzeby użytkowników, którzy pragną poszerzyć słownictwo bierne i czynne.

15

Godną uwagi i polecenia aplikacja mobilną jest Audible. Dostęp do aplikacji pozwala na odsłuchanie setek tytułów z literatury obcojęzycznej, zapoznanie się z fragmentami jak i całością książek w postaci audiobooka w oryginale. Atutem aplikacji jest fakt, iż audiobooki czytane są przez profesjonalnych zagranicznych lektorów, dzięki czemu możemy utrwalić prawidłowy akcent i osłuchać się z poprawną wymową.

Więcej o Preply:

Portal Preply to ukraiński start-up, który działa jak wyszukiwarka korepetytorów. Do wyboru jest język, lokalizacja, cena, opinie i inne parametry wg. których można wybrać najciekawszą formę zajęć czy to w domu czy przez skype. Oferta Preply to:

  • zajęcia przez Skype (elastyczne godziny/czas)
  • zajęcia u nauczyciela (wybór najlepszego nativa)
  • zajęcia w domu/ w biurze

 

Jak dowiemy się ze strony: przy wyborze zajęć u nauczyciela lub u siebie podaj preferowane dzielnice. Z lewej strony znajduje się panel filtrów. Pomogą one zawęzić wyniki wyszukiwania do tych korepetytorów, którzy najbardziej odpowiadają Ci pod względem ceny i specjalizacji. Możesz także zaznaczyć aspekty, na jakich chcesz się skupić podczas korepetycji, określić przedział cenowy, swój wiek i poziom zaawansowania oraz wiele innych danych. Sugerujemy wykorzystanie wszystkich dostępnych filtrów: dzięki temu szybciej znajdziesz właściwego korepetytora.

Dowiedz się więcej na stronie.

Kursy języka angielskiego na Malcie

Na świecie jest 67 krajów, w których angielski jest językiem urzędowym. W Europie są to Wielka Brytania, Irlandia oraz – co może być dla niektórych niespodzianką – Malta. Ta piękna wyspa na Morzu Śródziemnym (położona na południe od włoskiej Sycylii) kojarzy nam się raczej ze słonecznymi wakacjami i odpoczynkiem. Jest to jednak również miejsce, gdzie można się nauczyć angielskiego.

Przeprowadziłem krótką rozmowę z Katrin Risiott, Maltanką uczącą zagranicznych studentów angielskiego w szkole Maltalingua zlokalizowanej niedaleko stolicy tego śródziemnomorskiego kraju Valetty. Szkoła oferuje wakacyjne kursy angielskiego dla młodzieży, dorosłych oraz całych rodzin w tym pięknym zakątku świata.

Jak w praktyce wygląda uczenie się (oraz uczenie innych) języka angielskiego na Malcie w szkole Maltalingua. Poniżej skrócona wersja rozmowy po polsku, a na końcu odnośnik do pełnej wersji po angielsku.

Rozmowa z Katrin Risiott, Maltanką uczącą angielskiego na Malcie

Planeta Angielskiego: Jak to się stało, że zaczęłaś uczyć angielskiego na Malcie? Jak ci się podoba ta rola?

Katrin Risiott: To był przypadek. Na początku chciałam studiować kryminologię, ale sprawy osobiste pokrzyżowały mi plany. Zdałam egzamin A levels (brytyjski odpowiednik matury – PA) i zapisałam się na kurs fryzjerski. Szybko zorientowałam się, że to nie dla mnie. Zrobiłam pierwszy kurs dla nauczycieli języka angielskiego jako języka obcego (TEFL) i przez dwa miesiące pracowałam w lecie z młodzieżą.
Ta praca okazała się moją pasją. Rozwinęłam kwalifikacje (CELTA) i nadal się dokształcam (Dip TESOL). Szybko dostałam też pracę w pełnym wymiarze godzin. Nigdy nie myślałam, że zostanę nauczycielką, ale teraz jestem bardzo szczęśliwa. Uczenie obcokrajowców to wielkie wyzwanie. Uwielbiam pracować z ludźmi z całego świata. Jedyne, czego nie lubię, to pożegnania, gdy kończą się kursy.

Planeta Angielskiego: Czy mieszkańcy Malty używają na co dzień angielskiego? Czy wasi studenci mają okazję rozmawiać z „prawdziwymi” ludźmi?

Katrin Risiott: Angielski jest jednym z dwóch oficjalnych języków na Malcie (drugi to język maltański – PA). Większość mieszkańców jest dwujęzyczna – mówią płynnie i precyzyjnie w obu językach. Angielskim posługują się starsi i młodsi Maltańczycy. Poza tym – na wyspie mieszka wielu obcokrajowców, więc na co dzień można usłyszeć mnóstwo odmian języka angielskiego.

Moi studenci co chwilę opowiadają mi o rozmowach z ludźmi z całego świata. Kursanci mają mnóstwo okazji do używania angielskiego w „prawdziwych” sytuacjach, np. przy zamawianiu w restauracji. Moim zdaniem wszyscy, którzy wybiorą naukę angielskiego na Malcie, skorzystają również na tym, że mogą nauczyć się języka w pięknym, śródziemnomorskim otoczeniu i kulturze oraz przy dobrzej pogodzie.

Planeta Angielskiego: Czym się różni angielski używany na Malcie od amerykańskiego czy brytyjskiego angielskiego?

Katrin Risiott: Malta była przez 200 lat pod brytyjskimi rządami – dlatego oficjalnym językiem jest brytyjski angielski. Dostęp do amerykańskich filmów i programów telewizyjnych sprawił, że w języku słychać też sporo wpływów amerykańskich. W Maltalingua uczymy brytyjskiego angielskiego z elementami amerykańskiego angielskiego. Jesteśmy otwarci na potrzeby studentów.

Planeta Angielskiego: Jak wygląda typowy dzień kursanta w waszej szkole i poza nią?

Katrin Risiott: Dzień zaczyna się w szkole, na zajęciach w grupach lub zajęciach indywidualnych. Ilość godzin z nauczycielem zależy od wybranego kursu, ale zachęcamy też naszych studentów, żeby korzystali z naszej biblioteki, pokojów do samodzielnej nauki oraz sali internetowej.

Co poniedziałek organizujemy przyjęcie powitalne dla nowych studentów, tak żeby od początku mogli się integrować z obecnymi kursantami oraz kadrą. Organizujemy również mnóstwo dodatkowych zajęć poza szkołą, np. kulturalnych. Z większości z nich studenci korzystają za darmo.

Poza tym na Malcie jest naprawdę dużo do zrobienia. Niektórzy idą popływać na plaże, inni korzystają z basenu przy naszej szkole. Nurkowanie to kolejna popularna forma spędzania czasu na Malcie. Malta to bardzo mała wyspa, ale bogata w historię i kulturę – są tu miejsca światowego dziedzictwa UNESCO oraz jedne z najstarszych budynków na świecie – starsze niż Stonehenge czy egipskie piramidy.

Malta to również świetne życie nocne. Mnóstwo ludzi wychodzi na ulice Paceville, lokalnej strefy zabawy, albo odwiedza puby i kluby.

Planeta Angielskiego: Skąd pochodzą wasi studenci? Czy ktoś z Polski może oczekiwać mieszkanki narodowości i kultur?

Katrin Risiott: Wydaje mi się, że mieliśmy już w Maltalingua studentów z całego świata. Większość naszych kursantów to Niemcy, Francuzi, Włosi, Szwajcarzy oraz Hiszpanie, ale bywają u nas również Chińczycy, Japończycy, Koreańczycy, Libijczycy, Polacy, Rosjanie czy mieszkańcy Madagaskaru.
Mamy przyjazną, ciepłą atmosferę. Wszyscy mogą poczuć się jak u siebie w domu. Najbardziej widać to, gdy kursanci organizują wydarzenia w swoich apartamentach, a następnego dnia donoszą na zajęciach o tym, jakie pyszności z drugiego końca świata jedli u kogoś w mieszkaniu. Mam przyjemność z tego, że angielski pomaga ludziom w tego typu integracji.

Planeta Angielskiego: Jaka jest wasza filozofia nauczania? Jakich metod używacie w Maltaligua?

Katrin Risiott: Naszą misją jest uczenie prawdziwego języka angielskiego w dynamiczny sposób, który jest dostosowany do indywidualnych potrzeb kursantów. Opieramy nasze kursy na metodzie komunikacyjnej. Zachęcamy do ciągłego mówienia po angielsku i dbamy o to, żeby kursanci trenowali różne umiejętności. Używamy materiałów opartych o konteksty wzięte z życia. Nasz program jest zgodny z wytycznymi CEFR (Common European Framework of Reference for Languages) i pozwala studentom ćwiczyć gramatykę, słownictwo, wymowę oraz zdolności komunikacyjne w interesujący sposób.

Planeta Angielskiego: Jak to jest uczyć się (oraz uczyć) innych angielskiego w tak słonecznym, wakacyjnym miejscu?

Katrin Risiott: Wydaje mi się, że uczenie angielskiego w takim pięknym otoczeniu jest bardziej motywujące dla kursantów. Trzeba znaleźć równowagę między czasem na naukę a czasem na wypoczynek, ale to nie jest trudne. Tym bardziej, że staramy się prowadzić zajęcia tak, żeby również nauka była przyjemna.

Planeta Angielskiego: Dzięki.