Archive

Monthly Archives: Styczeń 2013

Jak uczyć się lepiej i zapamiętać więcej dzięki metodzie optymalnych powtórek?

Nasz mózg jest zdolny do przetwarzania, magazynowania i zapamiętywania nieprawdopodobnych ilości informacji, a dzięki technologii możemy go jeszcze dodatkowo napędzić. Gdyby każdy z nas wykorzystał choćby w dużej części potencjał tych dwóch elementów, względnie szybko stałby się geniuszem. Nauczenie się angielskiego w rok czy dwa byłoby całkowicie realne. Więcej: nauczenie się większości umiejętności byłoby w zasięgu każdego z nas.

Niestety jest jeszcze trzeci element tej układanki – nasz temperament, który sprawia, że szybko się poddajemy, nie jesteśmy regularni, dajemy się łatwo rozproszyć, itp. Gdyby udało się jakoś wyeliminować ten składnik z naszej nauki (choćby częściowo), osiągalibyśmy dużo większe postępy w każdej dziedzinie, na której nam zależy.

W latach 80-tych i 90-tych pewien student politechniki w Poznaniu stworzył razem z grupą kolegów system, który optymalizuje uczenie się. Stworzył go dla siebie. Konkretniej: chciał szybciej i skuteczniej nauczyć się angielskiego. Na czym polega metoda optymalnych powtórek? Jak jej użyć, żeby uczyć się lepiej i zapamiętać więcej?

Metoda rozłożonych w czasie powtórek

Tym studentem jest dość ekscentryczny założyciel firmy SuperMemo Piotr Woźniak, obecnie pięćdziesięciolatek, który unika kontaktu z mediami i rozgłosu. Jest prawdopodobnie bardziej popularny zagranicą niż w Polsce, mimo że praktycznie nie podróżuje. Tutaj super ciekawy artykuł z magazynu Wired o jego teoriach na uczenie się.

No właśnie, na czym polega jego sekret uczenia się języków obcych i innych umiejętności?

Jest oparty o założenie, że nasz mózg jest równie zdolny do uczenia się, jak i zapominania. Wszyscy znamy to z doświadczenia – jednego dnia wydaje się nam, że coś rozumiemy i potrafimy, kilka dni później pamiętamy zaledwie, że się tego uczyliśmy. Może to być jakieś słownictwo, zagadnienie gramatyczne, fakty historyczne czy cokolwiek innego. Bez powtarzania materiału nie uda się nam zachować go w pamięci na dłużej.

Ale to banał. Woźniak poszedł o krok dalej – metodą prób i błędów na sobie stworzył algorytm, który przewiduje, kiedy najlepiej powtarzać informacje, żeby ich potem nie zapomnieć. Kwestia czasu powtórki ma, jak się okazuje, gigantyczne znaczenie dla skuteczności uczenia się. Potwierdzają to także badania psychologów wykonane niezależnie od wysiłków Woźniaka.

Po pierwsze – najlepszy moment, żeby coś powtórzyć jest wtedy, kiedy już zaczynamy to zapominać.

Po drugie – o ile pierwsza powtórka powinna wydarzyć się dość szybko (np. dzień, dwa po zapoznaniu się z materiałem), kolejne trzy następują po dłuższych odstępach czasu. Z każdym kolejnym nasz mózg wolniej zapomina te informacje, po czwartym powinniśmy zapamiętać je na zawsze. Tak wygląda to na wykresie.

Czy SuperMemo działa? Czy warto się uczyć metodą optymalnych powtórek?

Czy SuperMemo działa? Czy warto się uczyć metodą optymalnych powtórek? credit: Wired

Zakuj, zalicz, zapomnij

Woźniak nie ukrywa, że rozwinął swoją metodę, dlatego że był sfrustrowany stylem uczenia się polegającym na bezmyślnym zakuwaniem pod egzaminy, który marnował jego zasoby pamięci. Szczególnie żal było mu wiedzy, na której mu zależało – przede wszystkim języka angielskiego.

Metoda optymalnych powtórek jest więc ekstremalnym antidotum na podejście „zakuj, zalicz, zapomnij”.

Ze swojego doświadczenia wiem, że filozofia trzech z ma swoje uzasadnienie. W wielu sytuacjach pozwala przetrwać w momentach, kiedy programy nauczania czy nadgorliwość prowadzących skutkują przeładowaniem nieistotnymi informacjami, nadmiernymi wymaganiami. Wielką sztuką jest wtedy selekcja materiału. Co zasługuje na nasze zaangażowanie (w stylu metody optymalnych powtórzeń), co można potraktować trochę ulgowo?

Myślę, że jest to jeden z najtrudniejszych aspektów uczenia się i nie zgadzam się z nastawieniem typu „ja jestem humanistką”, „ja jestem umysłem ścisłym”, tego czy tamtego nie muszę umieć. Moim zdaniem wiedza to wielki układ naczyń połączonych i rezygnowanie z góry z całych dziedzin to wielki błąd w dłuższym terminie, zamykanie się na doświadczenia. Z drugiej strony wiadomo, że nie we wszystkim da się być ekspertem.

Jak używać metody optymalnych powtórek?

Na początku do zorganizowania sobie nauki wystarczyły Woźniakowi karteczki z zapisanymi informacjami, które chciał zapamiętać. Stopniowo rozwinął i ulepszył swój system do tego stopnia, że zbudował algorytm oraz program komputerowy, który planuje za nas naukę. Musimy z nim oczywiście współpracować, np. ustalać materiał, ustalać priorytety, itp.

Osobiście nigdy nie używałem SuperMemo. Nie wiem nawet, jak wygląda jego interface. Na podobnych założeniach zbudowana została platforma do uczenia się poprzez tzw. fiszki – Fiszkoteka, z której też nigdy nie korzystałem poza chwilowym testem.

W każdym razie, tego typu systemy polegają na dzieleniu wiedzy na niewielkie części oraz powtarzaniu jej w bardzo zorganizowany sposób. Ich działanie jest oparte o funkcjonowanie naszej pamięci.

Czy to działa?

Z jednej strony nie da się podważyć zasadności uczenia się poprzez powtarzanie – einmal ist keinmal. Jeśli możemy do tego dodać optymalny harmonogram powtórek, dlaczego nie skorzystać z takiej pomocy? Szczególnie jeśli zależy nam na opanowaniu jakiejś wiedzy. Wiem, że podejście Woźniaka jest bardzo popularne wśród programistów uczących się nowych języków (np. HTML czy Javascript). Można je zastosować w wielu innych dziedzinach.

Moja droga do swobody posługiwania się angielskim też prowadziła przez regularne powtórki, chociaż nigdy nie wypracowałem tak konsekwentnego, maszynowego systemu do ich optymalizacji. Niewykluczone, że dzisiaj znałbym więcej angielskich słówek, gdybym uczył się inaczej.

Tylko co by mi to dało?

I to jest właśnie druga strona tej metody nauki języków. Jest ona nastawiona na zimne optymalizowanie naszych postępów. W swojej ekstremalnej formie sprowadza się do poddania naszej pamięci zaleceniom komputerowego algorytmu. To na pewno skuteczne w sensie ilościowym, ale ja nigdy nie uczyłem się tylko po to, żeby bić rekordy, śróbować osiągi mojego mózgu, itp.

Bardzo ważna była da mnie również radość i sens uczenia się – nie widziałem ich w podążaniu za zaleceniami komputera, widziałem za to w takich nieoptymalnych czynnościach jak czytanie dla przyjemności, błądzenie bez celu w różnych zakamarkach anglosaskiej kultury, uczenie się z innymi, skakanie po różnych poziomach zaawansowania czy stylach uczenia się, itp.

Jedno drugiego oczywiście nie wyklucza – optymalne powtórki mogą pomóc nam szybko opanować ważny materiał, szczególnie podstawowe elementy języka (np. słówka, wyrażenia, itp.). Oprócz tego, szczególnie na wyższym poziomie, warto dodać do naszej metodologii uczenia się coś bardziej otwartego, nie opartego na schemacie.

Zresztą najlepsza rada, jaką mogą dać komukolwiek jest prosta – nie ma najlepszej metody uczenia się angielskiego czy czegokolwiek innego. Wypracujcie własną. Sprawdźcie, co na was działa, eksperymentujcie, ulepszajcie.

Tutaj podobne artykuły o metodzie produktywności Pomodoro oraz metodzie Feynmana przydatnej przy organizowaniu wiedzy. Tutaj więcej o tym, jak się lepiej uczyć.

Jak przeprowadzić lekcję języka obcego z użyciem wideo?

Wszyscy uczymy się angielskiego z filmów czy reklam bez pomocy szkoły, ale od czasu do czasu na zajęciach też powinno pojawić się wideo. Jako urozmaicenie pracy z podręcznikiem czy słuchania nagrań. Dobrze wplecione w lekcję może być też dużo bardziej atrakcyjne dla części uczniów.

Niektóre serie podręczników, np. New English File czy Global, mają moduł wideo zintegrowany z resztą kursu, co naprawdę ułatwia pracę od strony przygotowania materiałów. Któż nie zna historii Marka i Ally z tego pierwszego podręcznika czy wykładów prof. Davida Crystala z drugiego?

A jak przeprowadzić lekcję wideo, jeśli nie mamy przygotowanych materiałów? Jak przeprowadzić lekcję wideo przy użyciu angielskich seriali lub filmów?

Lekcje wideo na kursach językowych – kilka uwag wstępnych

Czasy się zmieniły – uczniowie mają dostęp do dokładnie tych samych filmów i seriali co my. Oglądają je kiedy chcą i gdzie chcą dzięki takim technologiom jak VOD, streaming czy torrent.

Wyświetlanie na całych zajęciach filmu to przeżytek i żadna szkoła (prywatna czy publiczna), w której pracowałem tego nie pochwalała. Co więcej – nie pochwalali tego sami kursanci, którzy mogą obejrzeć to samo w zaciszu swojego mieszkania, bez obecności innych uczniów i całego skrępowania, które z tego wynika.

Jak przeprowadzić lekcję wideo – kilka praktycznych pomysłów

1. mówiona rozgrzewka

Jeśli zajęcia były oparte o fragmentu filmu lub serialu, praktycznie zawsze rozpoczynałem je od mówionej rozgrzewki. Albo każdy z uczestników zajęć otrzymywał jedno pytanie, które miał zadać innym w grupie, a na koniec podsumować rezultaty swojego wywiadu (tutaj przykładowe pytania), albo przygotowywałem quiz z wiedzy ogólnej o filmach, po którym pary lub trójki miały kilka minut na przygotowanie kilku kolejnych pytań dla innych uczniów.

Taka rozgrzewka to dobre wprowadzenie w nastrój lekcji wideo opartej o fragmenty filmu lub serialu.

2. ten sam fragment czy inny?

Następna faza zajęć to już oglądanie filmu. Ale trochę inaczej niż zazwyczaj. W pewnym momencie uczenia odkryłem, że ludzie dużo intensywniej słuchają lub oglądają, jeśli będą musieli opowiedzieć to, co usłyszeli lub zobaczyli drugiej grupie. Dlatego bardzo często dzielę grupę na dwie części – pierwsza część wychodzi z klasy na ok. pięć minut, druga ma do przesłuchania czy obejrzenia jakiś materiał. Już samo poruszenie wywołane tą formą zajęć powoduje większe skupienie!

Na zajęciach wideo taki format jest potrzebny, żeby zrealizować jedno bardzo konkretne zadanie.

Otóż dwie grupy zobaczą fragment filmu – może to być to ten sam fragment lub inny fragment. To jest właśnie ich zadanie – opowiedzieć sobie dokładnie, co zobaczyli na ekranie, żeby w parach zdecydować, czy widzieli to samo, czy coś innego.

Jak to zorganizować? Wybrać z filmu lub serialu dwa fragmenty, najlepiej inne, ale w jakichś elementach podobne. Osobiście robiłem to na filmach Głupi i Głupszy oraz Terminator 2. Wiem, wiem – niezbyt wyrafinowane kino, ale każdy z nich to jednak klasyka gatunku

Fragmenty nie powinny być dłuższe niż 2-3 minuty i najlepiej, jeśli stanową jakąś zamkniętą całość. Korzystam z oryginalnych DVD (kupuję tanio na brytyjskim Amazon), które pocięte są na sceny – to bardzo ułatwia pracę.

OK – dzielę grupę na dwie części i połowę grzecznie proszę o opuszczenie klasy. Na odchodne mówię im coś w stylu (Don’t worry, you won’t miss a thing. When you come back, they’ll tell you everything!). Owi oni, którzy wszystko im opowiedzą, to część grupy, która pozostaje w klasie – po takim wprowadzeniu wiedzą już mniej więcej jakie będzie ich zadanie – oglądać i zapamiętać, żeby przekazać innym!

Można to jeszcze dodatkowo wytłumaczyć i jazda. Oglądamy fragment, a potem – zanim reszta grupy wejdzie – proszę widzów, żeby opowiedzieli mi, co przed chwilą zobaczyli. Uczulam, że chcę wydarzenia krok po kroku, a nie tylko pierwsze i ostatnie, pomagam w wyrażeniu tego po angielsku, poskładania do kupy itp. To kluczowe, dlatego czasem przechodzę przez to nawet dwa razy – muszę być pewien, że opowiedzą to drugiej grupie w szczegółach.

Nie pozwalam robić notatek – szczególnie w trakcie oglądania. Skupienie na jednym! Mogę zrobić jakieś hasłowe notatki na tablicy w trakcie, gdy opowiadają mi, co właśnie zobaczyli.

Wchodzi druga grupa, a pierwsza natychmiast wychodzi. Znowu można ich pożegnać czymś w stylu (Would you mind stepping out for a bit? I think you really need a break after that, don’t you?).

Druga grupa jest gotowa do oglądania fragmentu filmu – nie ma robienia notatek, ich zadanie to zapamiętać jak najwięcej. Po seansie opowiadają nam, co zobaczyli – pomagamy, naprowadzamy, dorzucamy przydatne słownictwo.

Wraca pierwsza grupa – i co teraz? W parach (jedna osoba z pierwszej grupy, jedna z drugiej grupy) szukamy odpowiedzi na najważniejsze pytanie – czy to był ten sam fragment filmu czy inny? A jeśli inny, chcemy podzielić się jak największą ilością szczegółów.

Po kilku minutach na rozmowę w parach pozwalamy kilku osobom odpowiedzieć na główne pytanie oraz opisać fragmenty filmu (opowiada zawsze ten, kto nie widział na żywo, bo był na korytarzu). Sprawdzamy, jak skutecznie kursanci opowiedzieli sobie fragment filmu.

3. zadanie językowe

Po tym dużym zadaniu można bez specjalnego napięcia pozwolić obu grupom obejrzeć oba fragmenty, żeby język, którym je opisywali potwierdził się (lub nie) na ekranie.

W tym momencie aż prosi się o jakieś zadanie językowe na słownictwo czy gramatykę. Z jednego czy drugiego fragmentu można wydobyć kilka wartych zapamiętania zdań czy wyrażeń i pozwolić uczniom rozwiązać zadania (np. wypełnianie luk, dopasowywanie wyrazów, itp.). Niestety wymaga to dodatkowej pracy (w przeciwieństwie do poprzedniej części).

4. wolna dyskusja

Na zakończenie lubię jeszcze raz pozwolić studentom lub kursantom porozmawiać na tematy filmowe, najlepiej jeśli uda się sklecić pytania związane z filmem, którego fragmenty oglądaliśmy. Off the top of my head:

a) Are films only for fun? Is cinema just entertainment?

b) Do you watch independent cinema? What are some ambitious films you’ve seen recently?

c) Why do you think comedies like Dumb and Dumber or American Pie are so popular?

5. zadanie domowe

Po zajęciach opartych o materiały z filmu lub serialu następuje dobry moment, żeby kursanci coś napisali. Nie porywałbym się na pełną recenzję, ale jakaś refleksja w luźnej formie to dobry pomysł na zadanie domowe. Zdarzało mi się po lekcjach wideo zadawać napisanie krótkiego tekstu zaczynającego się od (One film that made a lasting impression on me is …).

Przeczytaj też jak poprowadzić ciekawe konwersacje z angielskiego oraz co zrobić na zajęciach w sali komputerowej z dostępem do internetu.

Jak robić notatki przy pomocy aplikacji internetowych?

Nie ma nauki bez robienia notatek. Dotyczy to nie tylko języków obcych, ale też każdej innej dziedziny. Dotyczy to zresztą nie tylko edukacji. Jestem pod tym względem radykalny – umiejętność robienia, porządkowania i korzystania z notatek to absolutny fundament.

Obfite notatki to jeden z moich sekretów skutecznej nauki języka angielskiego, pomagają mi także w wielu innych dziedzinach życia. Bardzo długo używałem do ich robienia papierowych notatników lub zeszytów. Większość do dzisiaj posiadam – są zapisane słówkami, cytatami, nazwiskami, tytułami, mapami mózgu, pomysłami, itp.

Przez ostatnie kilka lat stopniowo przesiadłem się jednak na darmowe aplikacje do notowania i dzisiaj mogę już stwierdzić z całym przekonaniem: co ja bym dał za to, żeby móc z nich korzystać już 15-20 lat temu!

Wszystkie moje zapiski byłyby teraz w jednym miejscu – od notatek z angielskiego i innych przedmiotów po najdziwniejsze pomysły, które miałem po drodze!

Na szczęście jestem od zawsze maniakiem organizowania informacji i gdy tylko pojawiały się ciekawe programy lub aplikacje z tej dziedziny, szybko je adoptowałem do swoich potrzeb. Przez ostatnie kilka lat wypracowałem swój warsztat pracy, którym chciałbym się teraz podzielić.

Evernote

Evernote to dla mnie kompletnie rewolucyjne narzędzie – darmowy program (jest też wersja polska, ale dla uczących się angielskiego polecam oczywiście angielską) do robienia i organizowania notatek. Piętnaście sekund po przeczytaniu o nim w internecie, miałem go nas swoim komputerze – było to jakieś cztery lata temu.

Co możemy robić w Evernote? Po zainstalowaniu na PC, tablecie lub smartfonie, możemy tworzyć w nim notatniki (np. angielski, praca, itp.), a wewnątrz tych notatników możemy tworzyć notatki. Które z kolei możemy dowolnie nazywać oraz dodawać do nich etykietki (np. słówka, gramatyka, itp.).

Najlepsze jest to, że dostęp do naszej bazy notatek mamy z każdego urządzenia podłączonego do internetu (komputera, smartfona, tabletu, a nawet z przeglądarki internetowej). Takiego sposobu robienia notatek właśnie potrzebowałem pracując i ucząc się głównie w internecie oraz na różnych urządzeniach.

Evernote to fenomenalne narzędzie, którego używania powinno się uczyć w szkołach, które niestety wciąż żyją w innym świecie. Po pierwsze, tego typu aplikacje mogą pomóc nam jakoś ogarnąć zalew informacji, którego jesteśmy uczestnikami bez względu na wiek, oraz uporządkować go dla własnych potrzeb. Po drugie, to narzędzie idealnie współgra ze coraz bardziej dominującym stylem życia. Jak widzę nastolatków wychodzących ze szkoły – 90% z nich jest wpatrzona w swoje komórki lub inne urządzenia.

Pokazanie im, jak działa i jak może im pomóc Evernote i inne aplikacje użytkowe tego typu jest w tej chwili nieporównanie ważniejsze niż uczenie ich o Bitwie pod Cedynią!

Diigo

Moim drugim najważniejszym narzędziem robienia notatek jest wtyczka do przeglądarki (Chrome, Firefox, itp.) o nazwie Diigo. Rozwiązuje ona kilka dojmujących problemów człowieka, który codziennie trafia na dziesiątki stron internetowych, ale nie wszystkie może przeczytać w całości, nie wszystkie informacje zapamięta, niektóre chciałby gdzieś zachować.

Jak organizować ulubione i robić notatki w internecie – Diigo

Nie oszukujmy się – większość z nas używa w tej chwili internetu w sposób praktycznie ciągły, jeśli nie w pracy, to po pracy. Jego porządkowaniem zajmują się firmy typu Google, ale my także możemy go dla siebie organizować.

Diigo jest pod tym względem jak gwiazdka z nieba. Możemy za jego pomocą zachować konkretną stronę internetową w pamięci aplikacji. Działa to jak dodanie do ulubionych (bookmarks), tyle, że nie robimy tego na jednym komputerze, tylko na swoim wirtualnym koncie, do którego mamy dostęp z każdego innego komputera po podaniu hasła. Nigdy więcej nie stracimy swoich ulubionych stron po zmianie systemu operacyjnego!

Ale to byłoby za mało – Diigo to tak naprawdę całkiem potężny system do zarządzania informacjami. Strony, które w nim zachowujemy, możemy dla siebie opisać oraz dodać do nich różne etykietki (np. moda, finanse, itp.). Dzięki temu tworzymy uporządkowaną bazę stron internetowych, w której łatwiej potem odnajdziemy poszukiwane informacje.

Dzięki Diigo przestałem się zastanawiać, gdzie ja kiedyś widziałem ten czy tamten artykuł. Jeśli zachowałem go w Diigo, wchodzę do swojej biblioteki – raz, dwa i go odnajduję.

To nie wszystko – Diigo pozwala również robić notatki na stronach internetowych, dokładnie takie same jakie przyklejamy na lodówkę. Wiszą sobie na stronach, gdzie je zostawiliśmy. Możemy również podkreślać ważne treści czy wycinać interesujące nas fragmenty (np. cytaty), które potem znajdą się w naszej własnej bibliotece Diigo. To dużo lepsze niż notowanie na papierowych karteczkach, które się potem gubią, starzeją, itp. – przynajmniej dla mnie.

Pearltrees

O ile bez pierwszych dwóch aplikacji robienie notatek byłoby dla mnie dużo trudniejsze, o tyle Pearltrees traktuję trochę jak sympatyczny gadżet. Jest to podobnie jak Diigo dodatek do przeglądarki, którego zadaniem jest porządkowanie stron internetowych, które nas interesują.

Nasza biblioteka ma jednak bardzo atrakcyjną wizualnie formę – mapy mózgu złożonej z „pereł”, w których możemy trzymać interesujące nas dokumenty. Jest to po prostu ładny sposób na uporządkowanie różnych przydatnych stron internetowych w foldery w kształcie pereł.

Jak robić notatki w internecie - Pearltrees

Jak robić notatki w internecie – moje drzewo Pearltrees

Nie jest to specjalnie funkcjonalne i gdy pracuję używam jednak w pierwszej kolejności Diigo, ale sposób organizowania informacji zaproponowany przez Pearltrees jest niezwykle inspirujący.

Strona internetowa

Coraz mniej ludzi pamięta, że internet został stworzony przez naukowców jako sposób na udostępnianie i porządkowanie dokumentów. Niestety w tej chwili częściej kojarzymy to medium z portalami plotkarskimi, agresywnymi reklamami i innego rodzaju spamem. To mniej praktyczna, a bardziej rozrywkowo-komercyjna strona internetu.

Ale internet to wciąż ni mniej ni więcej jak zbiór dokumentów. A strona internetowa to zamknięty zbiór dokumentów na jakiś temat połączonych odnośnikami, z dodanymi kategoriami, etykietkami i nawigacją.

To proste i zarazem potężne środowisko do robienia notatek, do których będziemy mieć dostęp zawsze i wszędzie tam, gdzie jest internet. No i najważniejsze – upadły wszelkie bariery techniczne i ekonomiczne, które do niedawna uniemożliwiały wielu ludziom założenie strony internetowej. Dzisiaj możemy skorzystać z dziesiątek darmowych serwisów lub założyć coś własnego za równowartość biletu studenckiego z Gdańska do Wrocławia.

Robienie notatek – kluczowa umiejętność

Nie ma jednego właściwego sposobu na robienie notatek z angielskiego, z innych przedmiotów czy w pracy. Uważam jednak, że porządkowanie mas informacji, które codziennie przerabiamy w różnej formie, nie tylko w szkołach, to kluczowa umiejętność.

Dzięki niej szybciej opanujemy język obcy, ponieważ wiedza łatwiej ułoży się nam w jedną całość. Będzie sklasyfikowana, opisana, uporządkowana, logicznie połączona. Ale dotyczy to również każdej innej dziedziny rzeczywistości – tak trudno nam czasami zrozumieć świat finansów osobistych, nowych technologii, ubezpieczeń, itp. Robienie notatek to skuteczny sposób na stopniowe porządkowanie pojęć – dlatego tak ważne jest, żeby jak najszybciej wypracować w tej kwestii swój warsztat. I uczyć tego w szkołach!

Przeczytaj też o technice Feynmana oraz innych sposobach na uczenie się lepiej.

Jak zrobić zakupy na Amazon z darmową przesyłką do Polski?

Kilku czytelników mnie o to prosiło, więc opisuję, jak zrobić zakupy na brytyjskim Amazon z darmową przesyłką do Polski.

Osobiście na Amazon kupuję książki, seriale i filmy po angielsku oraz sprzęt sportowy, ale tak naprawdę jest to gigantyczny supermarket z praktycznie wszystkim. Oprócz niskich, a czasami nieprawdopodobnie niskich cen, doceniam w nim jeszcze kilka innych rzeczy – wybór towarów (wielu niedostępnych lub trudno dostępnych w Polsce), prostotę i perfekcję ich strony internetowej oraz system polecania produktów, dzięki któremu odkryłem nowych autorów.

Najlepsze jest to, że przy zakupie za 25 funtów (ok. 130zł) przesyłka do Polski z Anglii jest darmowa. Aktualizacja: od kwietnia 2014 roku ta usługa zostałą zawieszona – wysyłka z UK do Polski kosztuje ok. 25zł! Bez względu na to, co kupujemy – byle sprzedawał to Amazon (a nie jeden z tysięcy sklepów korzystających z tej strony). Jak to sprawdzić? Jeśli produkt sprzedaje Amazon, będzie przy nim napis „Dispatched from and sold by Amazon.co.uk”. Tak to wygląda zaznaczone na żółto na opisie tych pięknych wideł (= digging fork).

Jak rozpoznać czy produkt jest sprzedawany przez Amazon?

Jak rozpoznać czy produkt jest sprzedawany przez Amazon?

Ile czekamy na przesyłkę do Polski po zakupach w Amazon? Firma zawsze informuje nas w naszym panelu internetowym o przewidywanej dacie dostarczenia – jest to między 3 a 10 dni. Paczkę dowozi firma DHL. Dzisiaj (sobota, 5 stycznia) dostarczyli mi np. zamówienie na książki, które złożyłem późnym wieczorem 28 grudnia. Gdyby nie sylwester i nowy rok – byłoby pewnie jeden lub dwa dni szybciej.

Jak się płaci za zakupy w brytyjskim Amazon? Kartą płatniczą lub kredytową – normalna procedura płacenia w internecie. Ważna różnica polega na tym, że Amazon wymaga połączenia danych karty ze swoim kontem w sklepie. Czyli wpisujemy je raz, a potem tylko potwierdzamy.

Początkowo byłem nieufny i za każdym razem, po wykonaniu zakupu i ściągnięciu pieniędzy z konta, zmieniałem jakiś detal w danych mojej karty (np. miesiąc jej wygaśnięcia), żeby nie doszło do jakiś nieautoryzowanych transakcji bez mojej wiedzy. To było trochę histeryczne zachowanie – nadmierna ostrożność.

Ale do rzeczy.

Jak zrobić zakupy w Amazon z darmową przesyłką z UK do Polski

1. Stwórz własne konto w sklepie

Wejdźmy na stronę Amazon. Po prawej stronie znajduje się odesłanie do formularza dla nowych klientów. Tak to mniej więcej wygląda.

Jak zrobić zakupy na Amazon - konto

Jak zrobić zakupy na Amazon – konto

Wypełniamy formularz rejestracyjny i w ten sposób zakładamy swoje konto w brytyjskim sklepie Amazon. Co ważne, do sklepu tej firmy w każdym kraju obowiązuje inne hasło i login. Gdybyśmy chcieli coś kupić z Amazon w USA czy w Niemczech, musielibyśmy przejść tę samą procedurę. Kiedy firma wejdzie już na polski rynek (a zapowiada to od lat), będziemy pewnie potrzebować nowego konta.

Jak zrobić zakupy na Amazon - rejestracja

Jak zrobić zakupy na Amazon – rejestracja

2. Zakupy w Amazon

Powiedzmy, że chcemy kupić (między innymi) książkę Alchemik Paolo Coelho po angielsku, nowy serial o Sherlocku Holmes w oryginale oraz filmowy hit Love Actually (To właśnie miłość) z Hugh Grantem. Ta pierwsza kosztuje jakieś 6 funtów po doliczeniu VAT (ważne: ceny na opisach produktów nie zawierają VAT! – inaczej niż w Polsce).

Żeby kupić, klikamy dodaj do koszyka (= add to basket). Jest też druga możliwość, jeśli wciąż się wahamy. Nazywa się lista życzeń (= wishlist) i polega na tym, że po kliknięciu system zapamięta, że chcemy to w przyszłości kupić. W każdej chwili możemy do naszej listy zajrzeć i sprawdzić, co tam umieściliśmy.

Jak zrobić zakupy na Amazon - dodanie do koszyka

Jak zrobić zakupy na Amazon – dodanie do koszyka

Osobiście zawsze tak kupuję – zanim złożę na cokolwiek zamówienie, czeka kilka tygodni lub dłużej na mojej wishlist. Gdy mam już kilka upatrzonych pozycji, wracam do nich, wyrzucam to, czego już nie chcę, a na resztę składam zamówienie (jeśli przekracza 25 funtów konieczne do darmowej przesyłki z Amazon do Polski).

3. Składanie zamówienia na Amazon

Po dodaniu do koszyka wszystkich produktów przechodzimy do kasy (= proceed to checkout), system przeniesie nas do strony bezpiecznego logowania, która rozpoczyna proces składania zamówienia.

Jak zrobić zakupy na Amazon - zamówienie

Jak zrobić zakupy na Amazon – zamówienie

Na kolejnej stronie ustalamy adres dostarczenia przesyłki.

zakupy na Amazon.co.uk - adres przesyłki

zakupy na Amazon.co.uk – adres przesyłki

Teraz kluczowa sprawa, jeśli chcemy skorzystać z oferty darmowej przesyłki za zakupy na Amazon do 25 funtów, musimy wybrać tą opcję. System nie wybierze jej automatycznie. To my będziemy musieli zaznaczyć, że interesuje nas darmowa przesyłka zakupów do Polski, tzw. Super Saver Delivery.

Zakupy na Amazon.co.uk - darmowa przesyłka do Polski

Zakupy na Amazon.co.uk – darmowa przesyłka do Polski

Kolejny krok to wybór sposobu płatności. Moje karty są już połączone z systemem, więc wygląda to mniej więcej tak.

Jak zrobić zakupy na Amazon - wybór sposobu płatności

Jak zrobić zakupy na Amazon – wybór sposobu płatności

Ale jeśli robimy zakupy na Amazon po raz pierwszy, będziemy musieli dodać dane naszej karty płatniczej lub kredytowej. Powinno to wyglądać mniej więcej tak:

zakupy na brytyjskim Amazonie - dodanie karty

zakupy na brytyjskim Amazonie – dodanie karty

Ostatnia rzecz to potwierdzenie płatności – na tej ostatniej stronie wciąż możemy jednak zrezygnować z zamówienia, gdyby ogarnęły nas jakieś wątpliwości.

Swoje zamówienia możemy śledzić w naszym panelu internetowym, chociaż nie warto wierzyć we wszystkie informacje w nim zawarte. Np. te cztery książki zamówione 28 grudnia mam już w domu, a w systemie przewidywana data dostarczenia to 19 oraz 26 stycznia. W rzeczywistości dostarczyli 4 i 5 stycznia i to właśnie ok. tydzień czeka się na przesyłkę z brytyjskiego Amazon.

Jak kupować na Amazon - śledzenie przesyłki

Jak kupować na Amazon – śledzenie przesyłki

Robiłem też zakupy przez amerykański Amazon, ale tylko podczas pobytów w Stanach Zjednoczonych. Nie wiem, ile kosztuje przesyłka z amerykańskiego Amazon do Polski oraz ile idzie przesyła z zakupami. Proces składania zamówienia jest jednak taki sam.

Aktualizacja: od kwietnia 2014 roku ta usługa zostałą zawieszona – wysyłka z UK do Polski kosztuje ok. 25zł!