Archive

Monthly Archives: Październik 2012

Gdzie założyć darmowego bloga po angielsku?

Czy warto założyć bloga, żeby wspomóc naukę języka angielskiego? Tak, tak i jeszcze raz tak. Piszę to z całym przekonaniem jako lektor angielskiego oraz nałogowy użytkownik i czytelnik blogów. Niestety, z mojego doświadczenia wynika, że uczniowie bardzo rzadko podzielają ten entuzjazm. Pozwólcie, że zanim pojawi się lista miejsc, gdzie można założyć bloga po angielsku, najpierw wyjaśnię swój entuzjazm.

Dlaczego uważam, że blog to podstawowe narzędzie do nauki języka?

Po pierwsze, nie wyobrażam sobie skutecznej nauki angielskiego bez nauki pisania. Oczywiście, jeśli ktoś ma antypatię do przelewania słów na papier, zawsze się wykręci, ale dla mnie to niepodważalny fakt, że regularne pisanie pomaga wyrażać się w języku – rodzimym i obcym. Blog to doskonałe miejsce, żeby pisać po angielsku w sposób systematyczny, zorganizowany i atrakcyjny wizualnie. To naprawdę fajne połączenie.

Po drugie, do naszych myśli, pomysłów i historii opublikowanych na blogu możemy zawsze wrócić. To oznacza kilka udogodnień – bez problemu będziemy mogli poprawiać własne błędy i będziemy mieć dziennik własnych postępów w nauce. To fenomenalne, jak inne będziemy mieć spojrzenie na wiele rzeczy po roku czy dwóch oraz jak dużo będziemy mogli sami poprawić, jeśli rzeczywiście w międzyczasie wykonaliśmy postępy.

Po trzecie, wokół bloga można stworzyć społeczność lub dołączyć do innych społeczności. Dzięki temu nie będzie to pisanie do szuflady, sobie a muzom, ale udział w jakiejś większej rozmowie. Może nie od razu, ale z czasem – dlaczego nie? Blogowanie po angielsku czy w innych językach to bardzo popularna metoda nauki w tej chwili – nie będzie problemu ze znalezieniem ludzi o podobnych celach.

Po czwarte, techniczna strona prowadzenia bloga po angielsku da nam mnóstwo okazji do treningu językowego. Przecież cały interface będzie po angielsku (jeśli sobie go tak ustawimy). Na każdym kroku będziemy więc stykać się z absolutnie autentycznym, nowoczesnym angielskim. To zaleta nie do przecenienia.

Po piąte – ale o czym pisać swojego bloga językowego? Tematów i tropów jest co niemiara. Warto zacząć od opisywania naszej codzienności. Nawet proste opisy dnia, myśli czy pomysłów to okazja do skonfrontowania się z językiem. Czy umiem to napisać po angielsku? Jak to wyrazić? Może czasem trzeba będzie sięgnąć do słownika. Można też zapisywać słownictwo, przykłady zdań, skrawki wypowiedzi, coś co nam się spodobało lub nie na ostatnich zajęciach. Blog może służyć za miejsce, gdzie da się fajnie rozszerzyć jakiś temat – znaleźć więcej informacji, przeczytać, streścić, zrobić na swoim blogu odnośniki, itp. To zabawa połączona z nauką języka. A może w pewnym momencie przyjdzie ci do głowy pomysł na bloga po angielsku wokół jednego tematu (moda, uroda, piłka nożna, samochody). Kto wie?

Gdzie założyć angielskiego bloga? 10 darmowych serwisów

W sumie nie ma w tej liście jakiejś specjalnej kolejności, chociaż na początek idą zdecydowani liderzy, największe na świecie platformy do blogowania. Im dalej, tym bardziej niszowo będzie się robić.

1. Blogger / Blogspot

Blogger to prosta w obsłudze, ale bardzo funkcjonalna platforma do blogowania należąca do firmy Google. Jak otworzyć tam bloga po angielsku? Musisz mieć konto Gmail, zarejestrować swoją subdomenę (np. mojblog.blogspot.com) zmienić język bloga na angielski i po krzyku. Właśnie stworzyłaś swój pierwszy blog po angielsku. Rzuć okiem na kilka przykładów.

blog po angielsku - Google Blogger

2. WordPress

WordPress to ta sama liga, jeśli chodzi o liczbę użytkowników co Blogger. Jest co najmniej tak samo funkcjonalny i posiada bardzo dużą społeczność zaangażowaną w jego rozwój.

angielski blog wordpress

3. Tumblr

Tumblr jest szczególnie ceniony przez designerów, ludzi sztuki czy fotografów. Oferuje świetne narzędzia do prezentowania swoich prac w atrakcyjnej formie. Jeśli lubisz estetykę połączoną z funkcjonalnością – tylko się rejestrować.

gdzie założyć blog po angielsku Tumblr

4. Soup

Soup to serwis trochę siostrzany wobec Tumblera. Pozwala na publikowanie i organizowanie różnego rodzaju wpisów – wideo, tekstowych, cytatów, odnośników do innych stron. Dla mnie bomba.

jak założyć bloga po angielsku

5. Posterous

Posterous jest zorganizowany wokół tzw. miejsc. Każdy blog to takie tematyczne czy osobiste miejsce. Łatwy w obsłudze, estetyczny.

nauka angielskiego blog czy warto

6. BigContact

BigContact wyróżnia się narzędziami, które oferuje dodatkowo dla swoich użytkowników. Pozwala nagrywać i natychmiast publikować podcasty. Dla uczących się angielskiego to spore usprawnienie – nie tylko możemy ćwiczyć pisanie, ale też mówienie. I wracać do naszych nagrań przyszłości.

uczenie się angielskiego na blogu

7. Gloster

Gloster to nie blog, ale glog, jak twierdzą twórcy – zupełnie nowa kategoria. Chodzi tu przede wszystkim o możliwość tworzenia i dzielenia się multimedialnymi memami oraz mocno zaangażowanych użytkowników. Jeśli opublikujemy coś fajnego, możemy liczyć na mnóstwo komentarzy.

gloster logo

8. LiveJournal

LiveJournal jest oparty o prostą konstrukcję osobistego dziennika. Trochę staroświecki interface oraz wygląd strony, ale jeśli ktoś lubi – dlaczego nie?

9. InsaneJournal

InsaneJournal to bliźniaczy portal dla LiveJournal, ale pod względem wyglądu i funkcjonalności jest jeszcze bardziej ascetyczny.

10. Drupal Gardens

Drupal Gardens to dość nowe miejsce dla blogujących. Można zajrzeć i wypróbować – to platforma o dużych możliwościach, ale raczej mało przyjazna dla początkującego.

To nie wszystkie miejsca w sieci, gdzie można założyć bloga po angielsku. Jest przecież Twitter, który pozwala na wpisy o długości 160 znaków, są BlogDrive i Blogigo, jest cała masa innych serwisów. Tylko czy nie łatwiej dzisiaj założyć blog po angielsku niż go systematycznie pisać?

Jak uczyć się lepiej i zrobić więcej dzięki technice Pomodoro?

W nauce języków problemem przestał być dostęp do materiałów czy wykwalifikowanych nauczycieli. Problemem jest raczej nadmiar bodźców, które nas nieustannie rozpraszają i obniżają naszą produktywność. A żeby skutecznie się uczyć potrzebujemy skupienia.

Potrzebujemy również jakiegoś systemu. Metody, dzięki której nasza nauka nie będzie przypadkowa. Ciekawym rozwiązaniem dla wszystkich, którzy borykają się z problemem rozkojarzenia, przelatującego przez palce czasu oraz obijania się jest technika Pomodoro.

Co to jest technika Pomodoro?

Pomodoro to technika poprawiania swojej produktywności w praktycznie każdej dziedzinie życia. Doskonale nadaje się do usprawniania swojej codziennej pracy oraz nauki. To szereg reguł, które pomogą nam tak zorganizować sobie wysiłek, żeby być bardziej skutecznym. Żeby nasz wysiłek przynosił lepsze efekty. W nauce angielskiego może to oznaczać więcej nauczonych słówek, więcej napisanych wypracowań czy lepiej przećwiczoną gramatykę.

Autorem techniki Pomodoro jest Francesco Cirillo. Jego pomysł na to, jak lepiej się uczyć i pracować, szybko zdobył uznanie, szczególnie wśród ludzi biznesu, blogerów oraz studentów. To jedna z bardziej znanych w tej chwili metod zwiększania swojej produktywności i przeciwdziałania rozlazłości.

 

Jak działa technika Pomodoro?

Podstawowym założeniem pracy w systemie Pomodoro jest dzielenie swojego czasu pracy na 25-minutowe okresy. Takie 25 minut to jedno Pomodoro. Po każdym Pomodoro powinniśmy zrobić sobie 5 minut przerwy. Po czterech takich sesjach mamy prawo do dłuższej przerwy (15-20 minut).

Dlaczego 25 minut? Po pierwsze na tyle jesteśmy się w stanie skupić bez nadmiernego wysiłku. Szybkie przerwy pozwalają na regenerację sił i oderwanie myśli od zadania. Po drugie jeśli podzielimy naszą naukę na stałe okresy, łatwiej nam będzie określić, ile zajmuje nam wykonanie powtarzających się czynności (np. napisanie krótkiego wypracowanie półtora Pomodoro). Dzięki temu będziemy lepiej planować zadania w przyszłości.

Najważniejsze jest jednak to, że w trakcie 25-minutowego Pomodoro jesteśmy 100% skupieni. To nasz czas na wysiłek – naukę lub pracę. W tym czasie nie możemy zajmować się niczym innym oraz dążyć do wykonania konkretnych zadań.

Skupienie w technice Pomodoro

Unikanie wszystkiego, co nas rozprasza podczas nauki, to absolutny priorytet. Dlatego na samym początku musimy to nazwać (skrzynka pocztowa, telefon komórkowy, telewizja w tle) oraz usunąć. Będziemy zdziwieni, jakiemu przyspieszeniu ulegnie nasza nauka czy praca, jeśli nie będziemy rozproszeni robieniem / sprawdzaniem / podglądaniem / podsłuchiwaniem czegoś innego. To, co normalnie robimy dwie godziny, da się w skupieniu zrobić lepiej w dwadzieścia minut.

Dla mnie olbrzymim źródłem rozproszenia były moje skrzynki pocztowe oraz statystyki stron, które prowadzę. Odkąd zdecydowałem, że podczas twórczej pracy do nich nie zaglądam, udało mi się zaoszczędzić w ten sposób mnóstwo czasu i uwagi.

Zapisz, co cię najbardziej rozprasza, a potem to wyeliminuj z otoczenia w momencie intensywnej nauki lub pracy.

Zadania w technice Pomodoro

A więc potrzebujemy 25-minutowych okresów nauki lub pracy przerywanych krótkimi przerwami oraz skupienia. Co jeszcze? Potrzebujemy również jasno określonych zadań. Najlepiej stworzyć dwie listy zadań – długą, która będzie zawierać wszystko, co mamy do zrobienia, oraz krótką, która będzie zawierać zadania na dzisiaj. Jeśli skończymy zadanie, możemy je skreślić z listy. Jeśli coś nowego nam wpadnie do głowy, możemy to dopisać do listy. Tutaj znajdziesz przykład, jak można zorganizować listę zadań w technice Pomodoro.

I teraz najważniejsze. Zaczynamy naukę lub pracę. Robimy pierwsze zadanie na liście (najlepiej zacząć od najważniejszych). Jeśli kończymy je w trakcie 25-minutowego Pomodoro, nie przerywamy go – bierzemy drugie zadanie z listy i pracujemy do zakończenia tego okresu. Wtedy możemy zrobić sobie 5 minut przerwy. W ten sposób pracujemy albo do opróżnienia listy zadań, albo przez jakiś określony wcześniej czas, np. cztery Pomodoro.

Podsumowując:

1. Eliminujemy z otoczenia to, co nas rozprasza.

2. Ustalamy listę zadań do wykonania (np. ćwiczenia z Past Simple, nauka słówek z piosenki If I were a boy, napisanie jednego wpisu po angielsku na blogu, itp.).

3. Pracujemy w rytmie 25 minut nauki (Pomodoro), 5 minut przerwy; po czterech Pomodoro – dłuższa przerwa.

Dlaczego technika Pomodoro pomaga uczyć się lepiej?

Z kilku powodów. Po pierwsze pozwala nam lepiej zagospodarować czas i – co ważne – go kontrolować w stosunku do poszczególnych typów zadań. A te przecież lubią się powtarzać w nauce angielskiego czy w pracy.

Po drugie Pomodoro daje nam pewną dyscyplinę działania. Wszyscy potrzebujemy jakiegoś rytmu, żeby dobrze funkcjonować. Bez tego rzeczy się rozłażą, nie panujemy nad nimi. Ten prosty system porządkuje ten chaos i zwiększa naszą produktywność.

Po trzecie warto mieć jakiś sposób oddzielenia czasu pracy / nauki od czasu wolnego, niezagospodarowanego. Używanie 25-minutowych Pomodoro może nam w tym zdecydowanie pomóc.

Po czwarte i chyba najważniejsze w dzisiejszych czasach – Pomodoro pomaga się skupić. Jako styl działania dominuje w tej chwili tzw. multi-tasking, czyli robienie wielu rzeczy jednocześnie, ale badania jasno pokazują, że nie jest to najkorzystniejsza metoda, szczególnie jeśli robimy coś wymagającego naszej uwagi, bardziej skomplikowanego, angażującego.

Jak to zorganizować?

Pomodoro to prosta technika. Wystarczy kartka papieru do zapisywania zadań i zegarek do odmierzania czasu, żeby wprowadzić system w życie. Możemy też skorzystać z kilkunastu darmowych aplikacji na nasz komputer lub smartfon. Naprawdę ułatwiają życie.

PS. Napisanie i opublikowanie tego artykułu zabrało trochę ponad dwa Pomodoro.

Pomysł na ciekawe konwersacje z angielskiego

Ciekawy temat na konwersacje z angielskiego to może nie połowa sukcesu, ale dobra podstawa, żeby zajęcia się udały. Tylko czy będzie interesujący dla naszych kursantów? Nie dosyć, że każda grupa może mieć inne preferencje i inną dynamikę, to często wpadamy w pułapkę budowania lekcji wokół tego, co tak naprawdę interesuje najbardziej nas.

W poprzednim wpisie napisałem, jak poprowadzić dobre konwersacje z angielskiego, planuję też zebrać kilkanaście, może kilkadziesiąt ciekawych tematów do dyskusji po angielsku. Dzisiaj chcę się podzielić moim najlepszym pomysłem i materiałami na ciekawe konwersacje z angielskiego.

Dlaczego to moje najlepsze konwersacje?

Po pierwsze dlatego, że zadziałały za każdym razem. A przeprowadziłem je dobre kilkanaście razy. I to w bardzo różnych okolicznościach – w grupach średniozaawansowanych i wyżej w szkołach prywatnych, w szkołach wyższych, a nawet indywidualnie.

Po drugie temat jest po prostu ciekawy. Jest z pogranicza psychologii, socjologii i życia codziennego i to jest moim zdaniem genialne połączenie. Dlaczego? Bo nie jest banalny jak rozmawianie o podróżach, a z drugiej strony każdy ma coś do powiedzenia, bo był w tego typu sytuacjach wielokrotnie.

Chodzi o temat personal space / personal distance, czyli jakiejś strefy komfortu wokół nas, którą chcemy chronić. Przeczytaj, jak prowadzę te konwersacje i jakich materiałów używam.

Jak poprowadzić konwersacje?

Nie każdy lubi rozpoczynać konwersacje od czytania, ale ja nie mam z tym problemu, szczególnie jeśli to czemuś służy. W tym wypadku jest to super przydatna technika.

Mam przygotowane pięć historii jakoś tam ilustrujących kwestię strefy osobistego komfortu. Każdy uczeń otrzymuje jedną z nich. Jego zadaniem jest przeczytać tekst, zrobić notatki i przygotować się, żeby opowiedzieć go innym uczestnikom zajęć.

Na koniec tego etapu każdy kursant musi znać mniej więcej wszystkie pięć historii, jedną przeczyta, cztery z nich usłyszy od innych. W trakcie tego zadania uczniowie mogą się przemieszczać swobodnie po klasie. Po powrocie na miejsca mają dwa zadania:

a) przypomnieć sobie z partnerem obok wszystkie historie pokrótce

b) zdecydować, co je wszystkie łączy (w ten sposób sami odpowiedzą sobie na pytanie, jakie jest temat lekcji)

Strefa osobistego komfortu – co to jest?

Ludzie zawsze bez problemu odkrywają temat konwersacji, lepiej lub gorzej go nazywając. Wtedy jest moment, żeby wprowadzić termin personal distance / personal space i pozwolić kursantom go jakoś fajnie zdefiniować. Mają na to na przykład jedno lub dwa zdania i wyjaśnienie musi być przystępne.

Po wysłuchaniu kilku propozycji można zadać jeszcze jedno zadanie. Mamy już definicję strefy osobistego komfortu, teraz przydałoby się zobaczyć to na przykładach. Namówmy ludzi, żeby ze swoich doświadczeń lub doświadczeń innych ludzi spróbowali podać kilka sytuacji, kiedy personal space jest zagrożona. Co ważne, nie chodzi tylko o dotyk – to zjawisko odnosi się przecież też do innych zmysłów (zapach, hałas), a nawet pewnych zachowań (wciskania nosa w nie swoje sprawy, zadawania niedyskretnych pytań). Po pracy w parach warto wysłuchać kilku wypowiedzi na forum.

Jak duża jest twoja bańka?

Po ogółach, czas na bardziej szczegółowe zajęcie się tematem konwersacji oraz spersonalizowanie go. Służy do tego kwestionariusz w moich materiałach. W każdym pytaniu brakuje jednego słowa, więc na początek mamy zadanie czysto językowe – są to zazwyczaj przyimki, część kolokacji lub inny prosty do odgadnięcia składnik.

Sprawdzamy razem z kursantami, a później zachęcamy do wymienienia się doświadczeniami. W tym momencie lubię mówić that one sociologist compared personal space to a bubble around us in which we feel safe and comfortable. Celem tego kwestionariusza jest odkrycie, how big is your bubble. To ciekawy, metaforyczny sposób ujęcia tematu, nie tylko dobrze chwyta, ale uczy też ludzi mniej dosłownego języka. A przecież angielski jest bardzo metaforyczny i idiomatyczny.

Od czego zależy wielkość strefy osobistego komfortu?

Na zakończenie mam jeszcze dla kursantów otwarte pytanie, które pozwoli im spojrzeć na problem z różnych stron. Sprawdza się doskonale. Chodzi o to, że wielkość pożądanej przez nas strefy osobistego komfortu bardzo się różni. To sprawa indywidualna, ale może zależy też od innych rzeczy.

Piszę na tablicy kilka kategorii (np. wiek, wykształcenie, wieś konta miasto, itp.) i proszę, żeby w parach zastanowili się, jak takie kategorie wpływają na rozmiary naszej prywatnej bańki. Po kilku minutach rozmowy w parach / grupach można jeszcze podjąć temat na forum i dorzucić kilka spojrzeń, choćby tych związanych z wpływem kultury czy klimatu (np. Somebody said it’s all about sunshine).

Przeczytaj też, jak poprowadzić dobre konwersacje i wróć za kilka dni, żeby przeczytać listę ciekawych tematów na konwersacje z angielskiego.

Ile osób na świecie mówi po angielsku?

Język angielski to najpopularniejszy język obcy w Polsce, szczególnie wśród najmłodszego pokolenia. Dominuje też wśród Europejczyków – co trzeci mówi po angielsku. To znacznie więcej niż kolejne w tym rankingu niemiecki oraz francuski. A ile osób mówi po angielsku na świecie?

Przyzwyczailiśmy się do myśli, że angielski stał się współczesną lingua franca – międzynarodowym językiem handlu, show-biznesu, nauki i wymiany myśli. Warto jednak przyjrzeć się liczbom, które za tym stoją, żeby odkryć prawdziwe znaczenie angielskiego.

Angielski rodzimych użytkowników

Angielski jest niezwykle zróżnicowany pod względem akcentów i dialektów, ale warto zwrócić uwagę na inny ważny podział – między angielski wyuczony (jako drugi czy trzeci język) oraz angielski rodzimy (np. w USA czy Nowej Zelandii).

O ile w przypadku angielskiego używanego przez native speakerów możemy liczyć na stosunkowo precyzyjne statystyki, dla angielskiego jako języka obcego możemy polegać wyłącznie na szacunkach. Zresztą trudno powiedzieć, gdzie zaczyna się prawdziwa znajomość angielskiego – czy jest to poziom egzaminu FCE lub CAE, czy liczymy także tych, którzy potrafią się jako tako dogadać po angielsku. Dlatego dane będą nieprecyzyjne i będą różnić się między źródłami.

Dla około 300-400 milionów osób angielski to język rodzimy. Co dwudziesty człowiek na świecie to native speaker angielskiego. Najwięcej z nich mieszka w Stanach Zjednoczonych (ponad 215 milionów), Wielkiej Brytanii (ok. 60 milionów), Kanadzie (ok. 18 milionów), Australii (ok. 15 milionów), Nigerii, Irlandii, Południowej Afryce oraz Nowej Zelandii (po mniej więcej 4 miliony)

Co ciekawe, angielski nie jest pod tym względem największym językiem współczesnego świata. Jest dopiero trzeci – po używanych w Chinach, Tajwanie, Singapurze oraz Malezji językach mandaryńskich (ok. 15% populacji świata) oraz hiszpańskim.

Angielski jako język obcy

Zdaniem profesora Davida Crystala, autora między innymi Encyklopedii Języka Angielskiego oraz książki English as a Global Language, nierodzimych użytkowników angielskiego jest trzy razy więcej niż native speakerów. Innymi słowy: na jednego rodzimego użytkownika angielskiego przypada trzech, którzy się go nauczyli.

Szacunki mówią o liczbach w przedziale od 250 milionów osób do 1,8 miliarda w zależności od poziomu znajomości języka, który przyjmiemy za podstawę naszych statystyk oraz tego, czy włączymy w obliczenia uczących się angielskiego.

Ile osób mówi po angielsku na świecie – konsekwencje

Te liczby mają ciekawe konsekwencje zarówno dla native speakerów, jak i uczących się angielskiego. W tej chwili dużo bardziej prawdopodobne jest to, że angielskiego będziemy używać w kontaktach z innymi, którzy się go nauczyli (np. Chińczykami czy Szwedami). Pojawiają się nawet koncepcje, by uczyć angielskiego bez komponentu kulturowego (tzw. Globish) lub w jakiejś umiędzynarodowionej formie.

Z drugiej strony Brytyjczycy czy Amerykanie tracą w pewnym sensie kontrolę nad swoim językiem. Nawet jeśli wciąż oni ustalają reguły gramatyki czy odpowiedniego słownictwa, świat niekoniecznie chce słuchać – w rozmowie biznesowej Chińczyk i Polak będą raczej polegać na praktycznym angielskim niż idiomach czy doskonałym stylu. Jeszcze większy wpływ na demokratyzację angielskiego ma internet i inne technologie.

Tutaj ciekawa infografika przedstawiająca dane o tym, ile osób mówi na świecie po angielsku.

Angielski za darmo – czy to możliwe?

Jeśli pod pojęciem angielski za darmo rozumiemy uczenie się bez wydawania pieniędzy – odpowiedź brzmi: absolutnie tak. To możliwe. Jeśli pod pojęciem angielski za darmo rozumiemy uczenie się bez wysiłku i zaangażowania – odpowiedź brzmi: absolutnie nie. To niemożliwe.

Jest kilka bardzo atrakcyjnych możliwości uczenia się angielskiego (i innych języków) bez kosztów lub bardzo tanio. Większość z nich wymaga jednak od nas większej dyscypliny oraz większej dozy uwagi niż tradycyjne metody.

Angielski za darmo – możliwości

1. Organizacje charytatywne

Jeśli mieszkasz w dużym mieście, spotkałaś się zapewne z amerykańskimi misjonarzami namawiającymi do odwiedzenia ich domu spotkań, gdzie prowadzone są darmowe konwersacje z angielskiego dla wszystkich. To znani na całym świecie ze swojej działalności charytatywnej Mormoni.

Zajęcia są oparte w dużej mierze o rozmowy na temat Biblii i ogólnie pojętą tematykę religijną, co jest dla większości uczących się angielskiego bardzo dużym ograniczeniem. Nie jest to oczywiście nauka w tradycyjnym tego słowa znaczeniu (z książkami, zadaniami domowymi, itp.) Nie każdy czuje się też komfortowo uczestnicząc w tego typu spotkaniach.

2. Wymiana międzynarodowa – w necie i w realu

Nie da się ukryć, że chyba nigdy nie mieliśmy tylu możliwości obcowania z ludźmi z całego świata. W trakcie takich spotkań uczymy się angielskiego (i innych języków obcych) nie tylko za darmo, ale przede wszystkim w autentycznym środowisku. Rozmawiając, kłócąc się, opowiadając historie.

Taka wymiana może mieć różne formy – dlaczego nie skorzystać z technologii typu Skype, która umożliwia rozmowy na odległość bez opłat? Wystarczy znaleźć kogoś zainteresowanego podobną wymianą językową na portalach typu language exchange („wymień się językiem”) lub kontynuować znajomość z realu.

A może dołączyć do międzynarodowych klubów podróżników, np. CouchSurfing czy Hospitality Club? Polegają one mniej więcej na tym, że udostępniamy swoje mieszkanie obcokrajowcom, którzy wędrują akurat przez nasze miasto, i możemy liczyć na tego typu przywileje z ich strony, gdy my zawitamy w ich okolice. Oczywiście to my decydujemy, kogo przyjąć, a kogo nie. W każdym razie – takie spotkania to okazja do pogadania po angielsku.

Jeśli nie czujesz się komfortowo udostępniając swój pokój czy mieszkanie obcym ludziom, można to zorganizować inaczej. W miastach studenckich w październiku pojawiają się studenci programy Erasmus – spotykają się często w pubach, klubach i innych miejscach dostępnych dla każdego. To otwarte i przyjazne środowisko, w którym na pewno znajdziemy mnóstwo okazji do ćwiczenia prawdziwego, międzynarodowego angielskiego.

3. Darmowe kursy i strony do nauki angielskiego

Z materiałami do nauki angielskiego naprawdę nie ma w tej chwili problemów. Jest ich wręcz nadmiar i problemem jest wybranie czegoś wartościowego dla siebie. Jestem pewien, że są setki osób, które na półkach mają kilkanaście książek lub kursów DVD z angielskiego, a jednak wciąż nie są zadowolone ze swojego angielskiego. Dlaczego? Ponieważ brakuje im motywacji, regularności, a przede wszystkim systemu, dzięki któremu nauka jest systematyczna i przynosi efekty.

System może być bardzo prosty, np. 30 minut sensownej, różnorodnej nauki dziennie, może być też bardziej złożony (tutaj przykład systemu do nauki angielskiego z piosenek).

Darmowych materiałów nie brakuje, niektóre są nawet lepiej wykonane niż płatne kursy angielskiego online. Tutaj znajdziesz listę pięciu darmowych stron do nauki języka angielskiego, od gramatyki po lekcje z native speakerem na YouTube.

Jeśli szukasz konkretnych lekcji, tutaj znajdziesz teorię i ćwiczenia na czas przeszły past simple, różnicę między past simple a past continuous oraz różnicę między already a yet.

Ile osób mówi po angielsku w Europie?

W Unii Europejskiej w obecnym kształcie liczącym 27 krajów są 23 oficjalne języki. Do tego trzeba doliczyć norweski, islandzki, serbski czy inne języki krajów leżących w Europie, ale pozostających poza UE. Jaka jest pozycja angielskiego w Europie? Ile osób mówi w tym języku jako native speakerzy, ile się go nauczyło? W których krajach angielski jest językiem urzędowym?

Angielski urzędowy

Angielski jest językiem urzędowym w 54 krajach, ale tylko trzy z nich znajdują się w Europie – są to Wielka Brytania, Irlandia oraz Malta. Czy to oznacza, że angielski jest najpopularniejszym pierwszym językiem w Europie?

Okazuje się, że nie. Dla większej liczby osób rodzimym językiem jest niemiecki. Angielski razem z francuskim i włoskim są praktycznie ex aequo na drugim miejscu z ok. 12% użytkowników. Co ciekawe, polski jest piątym rodzimym językiem Europy i wyprzedza nieznacznie hiszpański. Czy to kiedykolwiek przełoży się na zainteresowanie nim jako drugim językiem?

Ile osób mówi po angielsku w Europie? Angielski jako język rodzimy

Ile osób mówi po angielsku w Europie? Angielski jako język rodzimy

Ile osób mówi w Europie po angielsku?

Jeśli połączymy rodzimych użytkowników języka (tzw. native speakers) z osobami, które się go nauczyły, angielski bezapelacyjnie wychodzi na prowadzenie. Jest najpopularniejszym językiem w Europie. Ale mogłoby się wydawać, że skala dominacji będzie większa – mniej więcej co trzeci Europejczyk z UE mówi po angielsku. Ponad 22% mówi po niemiecku, mniej niż co piąty mówi po francusku.

Ile osób mówi po angielsku w Europie - rodzimy i wyuczony?

Ile osób mówi po angielsku w Europie – rodzimy i wyuczony?

Skala przewagi wynika oczywiście z tego, że angielski jest najchętniej nauczanym językiem obcym. Co piąty mieszkaniec UE nauczył się mówić po angielsku, a najmłodsze pokolenie wyraźnie zawyża i będzie jeszcze mocniej zawyżać tą statystykę.

Ile osób w Europie nauczyło się angielskiego?

Ile osób w Europie nauczyło się angielskiego?

Czy angielski może zostać jedynym oficjalnym językiem w Europie?

Zdecydowanie nie. Bez względu, jak dużą przewagę będą wykazywać statystyki znajomości języków w Europie, angielski pozostanie w dużej mierze językiem transakcyjnym – będzie potrzebny, żeby prowadzić interesy, żeby posuwać sprawy do przodu między stronami, których rodzime języki są inne, ale nie ma najmniejszego zagrożenia, że wypchnie albo zepchnie na margines inne języki.

UE wydaje mnóstwo pieniędzy na promocję języków, również tych lokalnych, a wielojęzyczność jest w pewnym sensie znakiem rozpoznawczym Europy, w przeciwieństwie na przykład do bardziej jednorodnych Stanów Zjednoczonych. Na dodatek dumne narody jak Niemcy, Francuzi, Włosi, Polacy czy Węgrzy nigdy nie pozwoliliby na zmarginalizowanie swoich języków. Za to chętnie nauczą się angielskiego, żeby więcej zarabiać, lepiej sobie radzić, mieć dostęp do wiedzy i możliwości.

Więcej super ciekawych danych o znajomości języków w Europie znajdziesz tutaj: http://languageknowledge.eu/

Przeczytaj też ile osób mówi po angielsku w Polsce oraz ile osób mówi po angielsku na świecie.

Ile osób mówi w Polsce po angielsku?

Angielski to najpopularniejszy język obcy w Polsce. Wiemy to instynktownie, tak samo, jak jeszcze trzydzieści lat temu instynktownie jako najpopularniejszy w kraju widzieliśmy język rosyjski. Warto jednak przyjrzeć się statystykom – ile osób mówi po angielsku w Polsce? Jaka jest skala dominacji tej współczesnej lingua franca?

Język angielski w Polsce

Najnowsze dane Komisji Europejskiej, która regularnie bada znajomość języków obcych wśród mieszkańców 27 krajów Unii Europejskiej, pokazują, że prawie 20% Polaków powyżej 15 roku życia mówi po angielsku. Nie wszyscy z tej grupy to jednak użytkownicy angielskiego jako języka obcego – 1,59% obywateli naszego kraju uznało język angielski za swój język ojczysty. Są to na przykład dzieci z polsko-amerykańskich lub podobnych związków. Co ciekawe, dla 2% Polaków język rosyjski jest językiem ojczystym i jest to po języku polskim (94,6%) najwyższy wynik.

A ile osób w Polsce mówi po angielsku, bo się go nauczyło? Spójrzmy na statystyki Komisji Europejskiej.

Ile osób mówi w Polsce po angielsku?

Ile osób mówi w Polsce po angielsku?

Ponad 18% polskiego społeczeństwa przyznaje, że mówi po angielsku. Angielski ma sporą przewagę nad rosyjskim i niemieckim, dwoma kolejnymi językami obcymi w rankingu popularności. Czy to dużo, czy mało? Dla porównania w Niemczech jest to ok 30%, w Finlandii prawie 45%. Ale już w Bułgarii tylko 12%.

Badanie dotyczyło osób powyżej 15 roku życia, co może trochę obniżać liczbę osób mówiących w Polsce po angielsku. Ten język jest od lat w totalnej ofensywie, jeśli chodzi o jego naukę i najmłodsze pokolenia na pewno polepszą w przyszłości statystyki.

Ile osób mówi w Polsce po angielsku – podział wiekowy

Okazuje się, że wystarczy zagłębić się trochę, żeby zobaczyć olbrzymie rozwarstwienie w znajomości języka angielskiego w Polsce. Podział przebiega, jak nie trudno się domyślić, po linii wieku.

Spójrzmy na statystyki znajomości angielskiego w grupie 55+. Okazuje się, że język angielski spada na trzecią pozycję (na dodatek odległą) – za rosyjski oraz niemiecki. Tylko ok. 5,5% Polaków w tej grupie wiekowej zna angielski. Innymi słowy, gdyby zagraniczny turysta zaczepił na ulicy 20 osób w tym wieku i o coś zapytał, tylko co dwudziesta mogłaby mu pomóc.

Znajomość angielskiego w Polsce - grupa 55+

Znajomość angielskiego w Polsce – grupa 55+

Co ciekawe, w grupie wiekowej 35 – 54 rosyjski wciąż dominuje, choć angielski zaczyna poważnie deptać mu po piętach. Dzieli je zaledwie jeden punkt procentowy. Warto zwrócić uwagę na stabilność niemieckiego – powtórzy się ona zresztą wśród najmłodszych.

Znajomość angielskiego w Polsce - grupa 35 - 54

Znajomość angielskiego w Polsce – grupa 35 – 54

To najmłodsze pokolenie jest odpowiedzialne za popularność angielskiego w Polsce. W grupie osób od 15 – 34 lat ponad 31% Polaków przyznaje się do znajomości angielskiego. Ciekawy jest również wzrost popularności języków śródziemnomorskich (np. hiszpański, włoski).

Znajomość angielskiego w Polsce - grupa 15 - 34

Znajomość angielskiego w Polsce – grupa 15 – 34

Dlatego, jeśli ktoś pyta, ile osób mówi w Polsce po angielsku, warto uzależnić odpowiedź od pokolenia. W starszym pokoleniu jest to co dwudziesta osoba, w najmłodszym co trzecia, a wkrótce może co druga. Więcej super ciekawych danych o znajomości języków w Europie znajdziesz tutaj: http://languageknowledge.eu/

Przeczytaj też ile osób mówi po angielsku w Europie oraz ile osób mówi po angielsku na świecie.

Jak poprowadzić dobre konwersacje z angielskiego?

Konwersacje z angielskiego to jeden z najpopularniejszych rodzajów zajęć w szkołach językowych. Kursanci i uczniowie chcą rozmawiać, a pokonanie bariery mówienia to dla nich jeden z ważniejszych celów. Wiele szkół angielskiego oferuje darmowe konwersacje jako dodatek do normalnego kursu. Jak poprowadzić takie zajęcia, żeby spełniły swoją funkcję i spodobały się uczestnikom?

Po co są konwersacje?

Podczas konwersacji z angielskiego kursanci mają głównie rozmawiać – temu powinna być podporządkowana cała lekcja, w ten sposób powinni spędzić większość czasu. Brzmi to jak oczywista oczywistość, ale poprowadzenie takiej lekcji wcale nie jest proste. Dlaczego?

Pierwsza trudność to zaprojektowanie zajęć tak, żeby każdy miał mniej więcej tyle samo okazji do wypowiedzenia się. Nie każdy tak samo sprawdza się w wypowiedziach na forum – bardziej przebojowi uczniowie potrafią paplać i paplać, a innych zżera trema i co najwyżej powiedzą jedno krótkie zdanie. Dlatego tak ważne jest zróżnicowanie formatów interakcji (pary, grupy, forum).

Kolejna trudność to zainteresowanie ludzi tematem. Niby wszystko powinno zadziałać samo i lektorzy często krytycznie mówią o uczniach lub grupach, które nie miały nic do powiedzenia na ten lub inny temat. Ta cisza i zakłopotanie to zazwyczaj wina nauczyciela. Nie potrafił wprowadzić uczniów w temat oraz go wypromować na potrzeby zajęć. Bądźmy szczerzy – nie wystarczy po prostu rzucić coś, o czym ludzie mogą rozmawiać. Trzeba trochę to zaanimować, wyreżyserować.

Jak poprowadzić dobre konwersacje z angielskiego?

1. Wprowadź uczniów w temat

To, że uważasz temat za interesujący, nie znaczy, że natychmiast zaskoczy u twoich uczniów. Dobra rozgrzewka lub wprowadzenie może tu zdziałać cuda. Warto na samym początku otworzyć tyle drzwi, ile się da. Jak? Osobiście lubię dać ludziom coś do przeczytania. Coś interesującego, prowokującego. Jedną z moich ulubionych metod jest wall reading.

Polega ona na wieszaniu na ścianie krótkich tekstów (odpowiednio powiększonych), które kursanci mają przeczytać chodząc po sali, zapamiętać jak najwięcej i wrócić do siebie. Mogą być to statystyki, jakieś opinia czy historie. Tutaj przykład warm-upa, którego używam w ten sposób na konwersacjach o podróżowaniu z bardziej zaawansowanymi grupami. Na tablicy zapisuję tylko procenty, a zadaniem uczniów jest zapamiętanie jak największej ilości tych informacji, żeby potem – jako rozgrzewkę do mówienia po angielsku – przypomnieć je sobie z partnerem.

Oczywiście wprowadzenie może mieć inną formę. Dla mnie ważne jest, żeby zawierało adekwatny do tematu, autentyczny język oraz dawało początek jakiejś rozmowie.

2. Konwersacje z sensem

Najważniejsze w konwersacjach z angielskiego, ale też w każdym innym języku, jest to, żeby miały sens. Uczniowie nie powinni mieć wrażenia, że to spotkanie jest tylko po to, żeby produkować obco brzmiące dźwięki. Oni muszą wyrażać jakieś myśli, muszą wyrażać je z zaangażowaniem.

Dlatego tak ważne dla mnie jest, żeby od początku mówili o sobie, swoich doświadczeniach. Jak to zrobić? Warto konstruować pytania tak, żeby nie były wydumane, suche i niezwiązane z życiem naszych kursantów. Na przykład, po rozgrzewce na podstawie moich materiałów o podróżowaniu, przeszedłbym natychmiast do personalizowania pytań. W praktyce mogłoby to wyglądać tak: oprócz przypomnienia sobie faktów z tych krótkich tekstów, każdy musiałby się jakoś do każdej statystyki ustosunkować:

a) 16% of travellers check e-mail or voicemail while on holiday. (rozgrzewka, przypominany sobie to z materiałów)
b) Is this true about you? (każdy komentuje statystyki mówiąc o swoim podejściu do danej kwestii)

Oczywiście ten etap może mieć dużo różnych scenariuszy – od kwestionariuszy po dyskusję na jakiś temat. Najważniejsze jest, żeby z punktu widzenia kursanta konwersacje miały większy sens niż tylko nauczenie się kilku słówek (to też ważne).

3. Zmieniaj partnerów, zmieniaj formaty

To naturalne, że w życiu rozmawiamy codziennie z dużą ilością ludzi – w szkole, w pracy, podczas zakupów. Konwersacje z angielskiego powinny imitować takie zróżnicowane środowisko, dlatego dużo chętniej prowadzę lekcje z częstą zmianą partnerów niż ze stałym rozmówcą. Jeśli mamy 6-8 kursantów, kombinacji jest naprawdę dużo i dlaczego by z nich nie skorzystać? Po pierwsze, będzie to bardziej urozmaicona rozmowa, po drugie zajmie więcej czasu.

Podobnie z formatami współpracy na zajęciach. Warto pokazywać uczniom różne rodzaje interakcji. Inaczej wypowiadamy się przecież rozmawiając z kimś twarzą w twarz, inaczej reprezentując grupę, a jeszcze inaczej prezentując swoje poglądy czy pomysły na forum. Najlepiej, żeby wszystkie te tryby zawarły się w trakcie jednych zajęć, a uczniowie nauczyli się płynnie między nimi przechodzić. Tego też powinni się uczyć na konwersacjach z angielskiego.